Przejdź do komentarzyMaleńki stosik
Tekst 1 z 4 ze zbioru: 2020
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2020-01-05
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń123

Historia ta wydarzyła się na wakacjach.

Nie myślałem o potencjalnych komplikacjach.

Zamiast jak inni – w złodziejów oraz policję,

Wolałem bawić się z kuzynem w inkwizycję.

Razem, na wsi, ciemne szaty ubieraliśmy

Oraz różne przyrządy konstruowaliśmy.


Pewnego razu rodzice poszli do wujka.

Zaprosiłem kuzyna i jednego chujka.

W szaty poprzebierani dokazywaliśmy

I nad tym co zmajstrować kombinowaliśmy.

Naszą uwagę zwrócił słup na środku placu.

Ojciec zwykł opierać się o niego na kacu.

Postanowiliśmy przystroić ten oto słup.

Gałęzi i chrustu zebraliśmy kilka kup.

Miał on stos do palenia czarownic udawać.

Czegoś jednak zaczęło nam w stosie brakować.

Udałem się do domu po moją siostrzyczkę –

Niespełna dziewięcioletnią, małą dziewczynkę.

Zgodziła się do słupa na chwilę przywiązać.

Mój kuzyn wszystko na YouTubie zwykł streamować.

Poszedł z kumplem na chwilę po lustrzankę starą,

A ja zostałem sam z siostrzyczką przywiązaną.

Nieopodal paliło się małe ognisko,

By usmażyć kiełbaski, a potem zjeść wszystko.

Trwało kolejne suche i upalne lato.

„Ciężko coś wyhodować” – narzekał mój tato.

Nagle, że burza się zbiera zauważyłem.

Powiał silny wiatr i bardzo się przestraszyłem.

Zaczął podrywać chrust z płonącego ogniska

Do stosu z siostrzyczką niebezpiecznego bliska.

Czym prędzej, by z pędów ją uwolnić ruszyłem,

Lecz rozwiązać sznurków za nic nie potrafiłem.

Zebrany przez nas chrust zaczynał się zajmować.

Przez gęsty dym siostra zaczęła pokasływać.

„Rozwiąż mnie! Rozwiąż mię!!!” – tak, krztusząc się, krzyczała

I tym samym coraz bardziej mnie rozpraszała.

Gdy, że nie dam rady rozsupłać, już wiedziałem,

Jak najszybciej szukać sekatora pobiegłem.

Przeszkadzał mi dość znacznie strój inkwizytora.

Zrzuciłem sutannę i inne akcesoria.

Krzyk mojej siostry stał się znacznie donośniejszy.

Marzyłem o końcu wrażeń na dzień dzisiejszy.

Gdy w końcu wróciłem do stosu z sekatorem,

Przez dym i płomienie podejść nie potrafiłem.

Później zjawił się kuzyn z wężem ogrodowym

I zaczął stosik gasić z wzrokiem przerażonym.

Więzy mojej siostry same się przepaliły

Oraz poparzoną dziewczynkę uwolniły.

W nadpalonej sukience odbiegła od stosu.

Jęczała przez ból pieczonych udek i torsu.

Kuzyn skierował na nią strumień wody z węża.

Ciekawe, czy z bliznami znajdzie sobie męża.

iPhone na statywie wszystko dalej streamował.

Mój kuzyn cały czas zimną wodę kierował.

„Co tu się wydarzyło?! Ja wam nie ufałem!!!

Że tak się skończą wasze zabawy wiedziałem!” –

Zaczął krzyczeć ojciec. Matka wybuchła płaczem.

Z jej ust czuć było jeszcze wędzonym sandaczem.

Moja biedna siostrzyczka cały czas jęczała.

Na zdjęcie sukienki wrzaskiem reagowała.

Dziesięć minut później karetka się zjawiła,

A straż pożarna resztki stosu dogasiła.

Medycy stosowali wodę utlenioną.

Wiedziałem, że tak postępować już nie wolno!

Nim coś rzekłem, ojciec zabrał mnie do łazienki.

Dał mi czterdzieści razów kablem od suszarki.

Potem wyszedł i objął matkę zapłakaną.

Karetka zabrała ich córkę oparzoną.


Siostra doznała poparzeń połowy ciała.

Trzy miesiące okropne rany zagajała.

Mój kuzyn ukarany jak ja nie został.

Nikt w domu tego chłopaka nigdy nie chłostał.

Jego starzy nie czuli odpowiedzialności

I potem ojciec pobił się z wujkiem na pięści.

Patostream zyskał na popularności w sieci,

Choć YouTube oznaczył go jako „nie dla dzieci”.


  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×