Przejdź do komentarzyKonstantin Simonow - Przypadek Połynina /8
Tekst 255 z 255 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2020-01-19
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń214

Jeszcze rano w szpitalu mówili, że wczoraj w Moskwie odbyło się uroczyste posiedzenie z raportem wojennym Stalina, lecz wszystko to - to jedna rzecz, a manifestacja na Placu Czerwonym - to rzecz całkiem inna. To było wyzwanie, rzucone w twarz Niemcom - i ich potężnej awiacji. Połynin nie wiedział tego, jaka jest tam u nich dzisiaj pogoda nad stolicą, ale jednego był pewien: żeby zbombardować defiladę na tym placu, faszyści polecieliby tam nawet podczas tornado. Co przecież oznacza tylko to, że niebo nad Moskwą jest obecnie tam tak bronione, że fryce nie mogli się nad nie przedrzeć!


*Ucho od śledzia zobaczycie, sukinsyny...* - z tryumfem pomyślał, posyłając sporą *wiązankę* oblegającym stolicę hitlerowcom. Teraz, w tym właśnie momencie, gotów był zapomnieć wszystko to, co go tak podminowywało od początku tej wojny: i to, że stare *łosie* w tak ślimaczym tempie wymieniano na *migi*, i to, że te *migi* z ich dobrą szybkością póki co tak naprawdę w walce są efektywne jedynie na dużych wysokościach, i to, że brakowało myśliwców, i dlatego musieli jakoś opanować te angielskie *hurricany*, bo darowanemu koniowi nie będziesz przecież w zęby zaglądał!


Będzie dobrze, skoro zdecydowano się na tę paradę tam, w Moskwie; to znaczy, że wszystko idzie, jak trzeba! Dożyjemy. A więc jednak udało się tak skutecznie przykryć stołeczne niebo z powietrza, żeby ani jedna germańska bomba tam nie spadła!


Kiedy radio wydało ostatnie trzaski i zamilkło, w ziemiance zapadła cisza. Połynin wytarł chusteczką spocone z nerwów czoło i rozejrzał po ludziach.


- A to przytarli nosa hitlerom! - wesoło powiedział, a komisarz pułku Liewykin wskoczył na taboret i wrzasnął:


- Bracia lotnicy i mechanicy! Proszę wstać! Wiwat, nieśmiertelna Moskwa! Wiwat, Stalin! Niech żyje moskiewskie lotnictwo bojowe! Śmierć niemieckiemu okupantowi! Hurrrrraaaa!

- Towarzyszu pułkowniku! - ukazując się na progu ziemianki, zawołał dyżurny wartownik. - Przyjechali sąsiedzi. Z gratulacjami!


Z otwartego *jeepa* wysiadło pięciu Anglików: dwaj dowódcy angielskich grup powietrznych, major Bruce i major Coller, drugi Bruce - ten, co zestrzelił wczoraj kolejnego Niemca - ze stopniem kapitana, słynny brat starszego Bruce`a; dalej kapitan Clark - malutki, z pałąkowatymi nogami lotnik, który nad Londynem posłał z dymem 12 płonących niemieckich samolotów, a tutaj nad Murmańskiem jak na złość jak dotąd ani jednego, oraz major Henniger.


Wysypawszy z samochodu i radośnie ściskając dłoń gospodarzom, Anglicy wskazywali na niebo i, przekrzykując się wzajemnie, powtarzali: *O, Moscow! O, speech! O, Stalin, verry well!*.


- Gratuluję panu, z całego serca gratuluję! - potrząsając oburącz z całych sił prawicą Połynina, mówił Henniger swą znakomitą, bez żadnego akcentu ruszczyzną, czemu pułkownik zresztą już przestał się w końcu dziwić. - Parada na Placu Czerwonym - to doskonała demonstracja dla germańców! Przemówienie Stalina było kapitalne! - ciągnął, wciąż trzęsąc dłonią pułkownika.


Połynin wiedział, że Henniger jest u ich sąsiadów zaledwie szefem aprowizacji, i że sami angielscy piloci niespecjalnie go lubią, lecz cóż robić? - był jedynym, który mówił po rosyjsku, i dlatego zawsze pchał się przed szereg.


- Tak się cieszymy, tak cieszymy! Przyjechaliśmy pogratulować wam z tej świetnej okazji! Tak się cieszymy! - powtarzał, stojąc przed całą ich piątką i uśmiechając się od ucha do ucha prosto w twarz dowódcy.


Gruby, czerwonolicy i już niemłody Henniger, ongiś, jak sam to twierdził, uczestnik okupacji Archangielska*), później przez 20 lat pracownik różnych firm turystycznych, w przekonaniu Połynina był zwykłym szarakiem. Jednak to za pośrednictwem tego właśnie nieprzyjemnego człowieka musiał prowadzić rozmowy z pozostałymi angielskimi lotnikami, którzy, według niego, przeciwnie, byli bardzo porządnymi ludźmi.


....................................................


*) Archangielsk - piękne 350-tysięczne dzisiaj miasto na północy europejskiej Rosji u ujścia Dwiny nad Morzem Białym


  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×