Przejdź do komentarzyKonstantin Simonow - Przypadek Połynina /32
Tekst 255 z 255 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2020-02-10
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń202

Siedzący naprzeciwko siebie ojciec i syn byli zarazem podobni i niepodobni do siebie. Wasilij Wasiliewicz był okazałym, świetnie ubranym mężczyzną, z ozdobną złotą szpilką w krawacie, złotymi spinkami na wykrochmalonych mankietach, widocznych zza rękawów porządnej drogiej marynarki. Miał dużą, piękną, miękką twarz z różowym starczym rumieńcem, gładką cerę i zaczynające już nieco opadać policzki. Głowa jego była całkiem siwa i połyskiwała tą szlachetną gołębią siwizną, której istnieniu sprzyja mycie włosów z dodatkiem szczypty błękitnej farbki. Dłonie miał duże, białe, z masywną, wrośniętą w palec małżeńską obrączką, ramiona szerokie i okrągłe. Kamizelka, z niedbale odpiętym dolnym guzikiem, przykrywała jego spory, jednak przy jego wzroście i posturze jeszcze nie bezkształtny, brzuch.


Witieńka miał dokładnie te same co on rysy twarzy: zapewne w młodości ojciec był litą kopią syna, lecz dzisiaj trudno było sobie wyobrazić, że jasnowłosy, także z ukośnym przedziałkiem, bardzo szczupły i wysoki Witieńka kiedyś w przyszłości zamieni się w takiego siwego, ciężkiego, w niedbałej pozie zastygłego człowieka ze szklanką herbaty w jednej ręce i dymiącą fajką w drugiej.


Senior Bałakiriew dzisiaj właśnie skończył 65 lat. Jako dziecko znanego rosyjskiego antreprenera, do rewolucji sam trzymał się tego fachu, potem, w czasach NEP-u*) był ni to menadżerem, ni to administratorem, w końcu został dyrektorem finansowym różnych kolejnych moskiewskich teatrów. W finale ostatniego teatralnego sezonu porzucił jeden z największych z nich, nie dogadawszy się z jego nowym dyrektorem, który nie zechciał jakoś zrozumieć, że Wasilij Wasiliewicz, mimo swej podrzędnej roli, wszędzie przywykł czuć się gospodarzem. Odszedł więc i postanowił następny sezon przeczekać w spokoju, licząc na nowe lepsze miejsce, które mu tak czy owak w końcu sami zaproponują.


Jako mądry, zręczny, szerokich horyzontów człowiek, nawet w ryzykownych okolicznościach całe życie potrafiący zachować poczucie własnego dostojeństwa i postawę pełną uczciwości, za pamięci kilku pokoleń teatralnych był szanowany nawet przez tych, którzy w głębi duszy doskonale rozumieli, iż Wasilij Wasiliewicz nigdy nie żył - i przy swoich przyzwyczajeniach nie mógł żyć - wyłącznie na koszt swojego wynagrodzenia.


Miał własne piękne, wielkie 5-pokojowe mieszkanie, postawione jeszcze w czasach NEP-u za prywatne pieniądze, w którym to właśnie dzisiaj świętował swoje 65-lecie, oraz własną, też dawno zbudowaną daczę w tych samych Żaworonkach, dokąd czy to z rozmysłem, czy to przez nieporozumienie wyjechał w sobotę 3 dni temu artysta Lichaczow, o co akurat przed chwilą obaj z Witieńką się sprzeczali. Dacza Bałakiriewa była od dawna zamknięta na 7 spustów, i wszystkie cenne rzeczy wywieziono tutaj do tego mieszkania w Moskwie. Lokal ten był w swej istocie czymś w rodzaju ni to magazynu, ni to skarbca, gdzie zgromadzone zostały wszystkie materialne rezultaty starań całego jego życia.



.........................................


*) NEP - Nowa Polityka Ekonomiczna, wprowadzana przez Sowietów po rewolucji 1917 r. w latach dwudziestych ub. stulecia; polityka adaptacji gospodarczej państwa i przejścia od kapitalizmu do socjalizmu

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×