Przejdź do komentarzyKonstantin Simonow - Przypadek Połynina /57
Tekst 255 z 255 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2020-03-07
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń176


13




Anna Akimowa, służąca Bałakiriewów, otwierając drzwi, burknęła na powitanie Galiny Pietrowny *dobry wieczór* i poszła do siebie. Z powodu nieokreśloności sytuacji młodej kobiety w tej rodzinie niespecjalnie za nią przepadała. *Ni to żona, ni to taka sobie, dochodząca obca* - mówiła o niej i z niezadowoleniem wzruszała ramionami. Staruszka nie znosiła dwuznaczności.


Gospodarzy nie było w domu. Na stole w salonie stała kryształowa karafka wódki, butelka portweinu *Trzy siódemki* i dwa nakrycia. Oczywiście, Witieńka pośród natłoku tych wszystkich swoich obowiązków teatralnych zdążył już uprzedzić telefonicznie, że przyjdzie na kolację nie sam.


- Mama i tato nie mogą ciebie przywitać, - powiedział, zdejmując z Galiny jej półkożuszek, i ponownie z zadowoleniem obejrzał ją od stóp do głów. - Poszli na jubileusz doktora Katza - wiesz którego. Tego *ucho, gardło, nos*. I wrócą na pewno późno. Pasł się tutaj niedawno jeszcze u nas mój 14-letni kuzynek, ale bogu dzięki wyniósł się już do internatu. Tak więc praktycznie jesteśmy sami. Mam nadzieję, nie jesteś tym zaskoczona.


Galina Pietrowna wzruszyła ramionami. Cieszyła się, że w domu było dużo cieplej niż u niej w jej klitce, i teraz tylko o tym myślała.


- Co się tak zamyśliłaś?

- Nie, to nic takiego...


Usiedli przy stole. Anna Akimowa przyniosła na srebrnym półmisku śledzie i rondel z gorącymi ziemniakami; postawiła to wszystko na środku obrusa, odwróciła się i poszła.


- To słynny generalski portwein, - rozpoczął rozmowę Witieńka. - Z jakiegoś powodu jak tylko jakiś generał chce ugościć swoją damę, to zawsze obowiązkowo właśnie tymi *Trzema siódemkami*. Zauważyłaś to?

- Nie, jakoś nie. Tam na dalekiej północy tylko spirytus piją i wódkę.

- Nalać ci wódki?

- Och, wszystko mi jedno, byle się rozgrzać.

- Słuchaj, kim jest ten lotnik, - zapytał, kiedy już wychylili po kieliszku wódki, - ten pułkownik, co mi przyniósł list od ciebie?

- Jaki pułkownik? - podnosząc na niego spojrzenie, odparła w bezmyślnej nadziei, że był to nie sam Połynin, a jakiś jego znajomy, którego o to poprosił.

- No, ten... nie pamiętam jego nazwiska. Taki średniego wzrostu, dosyć przystojny z wieloma odznakami na mundurze.

- A-a... - z wielkim trudem zachowując opanowanie, odpowiedziała. - Jechali grupą z Murmańska aż tutaj, więc ich poprosiłam, żeby list wrzucili do skrzynki już w Moskwie. Nie mówiłam, żeby ci go oddali osobiście. Wiem, o kim mówisz. To ich dowódca pułku... - coś ją powstrzymało, by podać jego nazwisko.

- Przystojny facet, tylko za wcześnie chyba zaczyna łysieć. To jedyne, co  psuje jego wygląd...



  Spis treści zbioru
Komentarze (4)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Niezręcznie było Galinie wymówić nazwiska Połonina, ale, myślę, że doskonale je znał. A cóż to za trunek portwein?
Pozdrowienia
avatar
Portwein - 20%-owe alkoholizowane wino z Porto w Portugalii.

Witieńka podejmuje przemarzniętą Galinę /zamiast gorącą herbatą/ alkoholem, wiedząc, że leżała w szpitalu, jest przemęczona i ma za sobą wielodniową daleką podróż. Kiedy wyjeżdżała z zespołem na front do Karelii, byli ze sobą poróżnieni.

Co to nam mówi o jego charakterze?
avatar
Jak się w podobnej sytuacji zachowuje kobieta?
avatar
Dla mnie odpowiedź jest jest jednoznaczna. Nocleg u Witeńki, a Galina powabna i może noc dla niech będzie upojna. Zresztą Galina zwątpiła już w bliskość z Połoninem.
© 2010-2016 by Creative Media
×