Przejdź do komentarzyŚwiat Mikołaja
Tekst 139 z 138 ze zbioru: kapelutnik
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2020-03-24
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń52

Przez jakieś ostatnie pięćdziesiąt lat nie zabardzo kumałem o co chodzi. Ale jestem pełen nadziei, i, powiadam, każdy nowy dzień przynosi nową nadzieję. Moje życie było niespokojne. Ileż spokoju w tym niepokoju. Bo przecież spokój rozwija się dokładnie tam, gdzie go nie ma. A właśnie, że jest. Po prostu, spokój jest odbiciem lustrzanym niepokoju, a żeby mówić jeszcze ściślej- jest odbiciem w wodzie. Nie burzyć mętnej wody. Nie moja wina, że była mętna, to przecież nie ja wprowadziłem Stan Wojenny. Nie warto o tym wspominać. Stan Wojenny się sam nie wprowadził, co do tego nie mam wątpliwości, że żyją jeszcze ludzie którzy go wprowadzali, i chetnie by mieli zamiar polemizować. Nie lubię polemizować. Jeszcze poczekam.

Wiedziałem, że żaden stan nie może trwać wiecznie. To cytat z pewnej książki. Tyle, że takich cytatów jest więcej. Sformułowania tego użyto, według moich szacunków, ok. 150 razy. W ciągu ostatniego dnia.

A jednak nie był ostatnim. A, jak to już zostało wyjaśnione- każdy dzień przynosi nową nadzieję.

Dzisiaj, chociaż w nocy miałem sen o płonącej ciężarówce, który symbolizuje, tu, przepraszam, posłużę się wyrażeniem co najmniej kolokwialnym, i, żeby nie przesadzić- niezbyt apetycznym, przynajmniej nie dla osób które znam- chuj wie co, jest podobnie. Nowa nadzieja. Niestety, nie jest to zbyt oryginalne. Posłużył się tym aksjomatem już George Lucas, organizując ekipę filmową i wysyłając ją na pustynie, bez scenariusza i środków do zycie. Dlatego mógł powstać genialny film.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×