Przejdź do komentarzyWielka miłość
Tekst 146 z 141 ze zbioru: kapelutnik
Autor
Gatunekromans
Formaproza
Data dodania2020-03-31
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń122

Dziesiątki spojrzeń spływały po mnie jak mokre liście po gładkim pniu. Lodziarz darł się jak stara wrona. Widocznie w nocy mocno przepłukał gardło. Sprężyste bufory lgnęły do mnie. Gotowe na traktowanie i inne takie, co można przeczytać w dokumentach Kongresu na temat umowy z rządem rodowitych Indian. Były gotowe.

Odrzucane do tyłu loki, włos nastroszony zwierząt.

Usłyszałem głos.

- Piękny tatuaż - bystra blondynka mrugnęła do mnie. Oczy miała fiołkowe, może trochę bardziej morskie. Z resztą nie wiem, dawno nie byłem na rybach.

- Czy można wiedzieć co przedstawia? - zainteresowała się.

- To autoportret Wasilija Kandińskiego. Wytatuowany przez wybitnego artystę.

- Interesujesz się sztuką? - musiała odgarnąć włosy. Długie, jasne i lśniące jak brzytwa.

- Raczej nie. Siedziałem z jednym fałszerzem. Niedługo. Ale zdążyłem sobie zrobić ten tatuaż.


  Spis treści zbioru
Komentarze (4)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Ale bystra ta blondynka. A miłość to chyba do tatuaży? Czy też w c.d.?
avatar
Pamiętam pana Puchalskiego. Przyszedł do szkoły do której i ja uczęszczałem. Przyprowadził niedźwiedzia. Przykro mi, ale niestety nie potrafię powiedzieć, czy był brunatny, czy nie. Jak patrzę na ludzi, którzy nie znają pana Puchalskiego, to robi mi się ich żal.
avatar
Czołem Lili. Wczoraj miałem gości, stąd komunikat o niedźwiedziach. Jesteś człowiekiem sukcesu, więc trzeba Cię szanować. Ale prywatnie też pozdrawiam.
avatar
nie ma sukcesu, arcydzieło. jest stan wyjątkowy.
przypomniało mi się, jak dawno temu w szkole zabawialiśmy się w zgadywanie dźwięków, trzeba było odwrócić się plecami, ktoś zagrał, a drugi, który nie widział wtedy klawiatury, naciskał odpowiedni klawisz. Przeważnie zgadywali, ale okazało się, że mała dziewczynka miała słuch absolutny i zawsze naciskała na właściwy klawisz.
Aż coś jej się pomyliło, czy dżwięk był za niski, czy ktoś zarechotał za głośno, raz się pomyliła. A wtedy chłopaczek, w którym była zakochana, powiedział przymilnie do nauczycielki: była jak gwiazda, zabłysła i zgasła.
Wieki temu. Zawsze. Inna mała dziewczynka macha ręką i mówi: a, nieważne.
Ta opowiastka pasuje o twojego niedźwiedzia.
O blondynce tak sobie napisałam, wcale mi nie chodziło o t e b l o n d y n k i.
© 2010-2016 by Creative Media
×