Przejdź do komentarzyWiewiórka, rudo-czarna atrakcja przydomowych ogrodów
Tekst 57 z 85 ze zbioru: Co w przyrodzie piszczy
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaproza
Data dodania2020-04-19
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń219

Wiewiórka, rudo-czarna atrakcja przydomowych ogrodów


Wiewiórka jest gatunkiem gryzonia należącym do rodziny wiewiórkowatych. Jest typowym zwierzęciem nadrzewnym. Występuje w lasach zarówno iglastych, jak i liściastych. Także w parkach i w różnych innych zadrzewieniach, takich jak np. przydomowe ogrody.

Mieszka w gniazdach ptaków lub sama sobie je buduje. A buduje najczęściej w rozwidleniu gałęzi, wykorzystując drobne gałązki i trawę. Wnętrze gniazda zaś wyściela mchem, pozostawiając w nim jeden tylko otwór wyjściowy. Zapasy swoje natomiast gromadzi w dziuplach.



Wiewiórka osiąga masę ciała 200–300 gramów. Długość zaś 20-24 cm. Ogon jej z kolei mierzy 17-20 cm. Długi, puszysty ogon odgrywa ważną rolę podczas skoków – stabilizuje kierunek lotu. Wiewiórka żyje na wolności około 5 lat. Zdarza się, że i 7.

Żyje z reguły samotnie. Jedynie w okresie rui, która trwa od lutego aż do końca lipca, samce dumnie wkraczają na obszary zajmowane przez samice i rozpoczynają intensywne zaloty. Wtedy nieraz można zaobserwować jak z piskiem ganiają się wśród koron drzew. Ale to żadna zabawa, to poważne zaloty właśnie. A po 38 dniach przychodzi na świat od trzech do siedmiu nagich i ślepych osesków.



Samice mają zazwyczaj dwa mioty, chociaż dość często zdarza im się i trzeci w trakcie jednego sezonu. Maleństwa rodzą się ślepe. Dopiero po miesiącu otwierają oczy. Przez 8 tygodni matka karmi je mlekiem. Dojrzewają płciowo po 10–12 miesiącach życia. W Europie wiewiórki są pod całkowitą ochroną.


Tu gdzie mieszkam, w Jurze Szwabskiej, żyje bardzo dużo wiewiórek. Można je spotkać w lasach, parkach, a także… w przydomowych ogrodach właśnie.



Wiewiórce tej kiedyś rzuciłam kawałek banana. Najwyraźniej jej posmakował, bo od tamtej pory często rano wdrapuje się na jabłoń naprzeciw okna mojej sypialni, i popiskując, budzi mnie w oczekiwaniu na kolejną porcyjkę. Jednak najbardziej lubi chyba orzeszki. Sama sobie zrywa z leszczyny, albo zbiera spod drzewa. Czasami ja jej kilka rzucam. Zgarnia je wtedy w pośpiechu, po czym w te pędy wskakuje z nimi na drzewo i zajada.

Niektóre lubią też i jabłka. Ta akurat wiewiórka nie jest płochliwa. Można do niej podejść na małą odległość. Zastyga wtedy w bezruchu i bacznie obserwuje. Ucieka dopiero wtedy, kiedy uzna, że odległość do ciekawskiego człowieka staje się niebezpieczna.



Dzisiaj odwiedziła mnie jeszcze inna wiewiórka. Czarna. Nie wiedzieć czemu, jakaś taka nerwowa była. Rozglądała się tylko po całym moim ogrodzie... i wnet zniknęła.

Czarne wiewiórki są rzadkością, ale są… i też czasami odwiedzają mój ogród. Te z białym brzuszkiem są wyjątkowo płochliwe i nieufne. Widząc człowieka w pośpiechu uciekają wysoko na drzewo. Są mniejsze od rudych, za to są jeszcze bardziej ruchliwe i zwinne. W tak szybkim tempie zbierają orzeszki z ziemi, że z aparatem nie można za nimi nadążyć. Bywają też takie, które odwracają się do mnie tyłem i ignorują mnie całkowicie... Zaraz, a może to jest jedna i ta sama?




  Spis treści zbioru
Komentarze (5)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Też przyglądam się zwierzętom, które postanowiły zamieszkać w mieście albo to miasto podeszło pod ich siedliska.
Jeży jest między blokami mnóstwo. Ostatnio widziałem lisią rodzinę penetrującą pas zieleni na dwupasmówce prawie w centrum Kielc. Tuż przed 4, przed świtem.
avatar
Wiewióreczki u nas są najczęściej rude, w Niemczech, jak się okazuje, czarnobrązowe, a na Long Island widywaliśmy wyłącznie szare...

Wszystkie one - czerwone, białe, zielone, czarne, zielone, żółte, tęczowe, skośnookie, niebieskookie itd., itd. - świetnie wzajemnie się krzyżują i tworzą rasy dużo /biologicznie/ silniejsze i na wszelkie choroby bardziej odporne.

Ratunek dla naszego przetrwania jest jeden: Stany Zjednoczone Ludzkości
avatar
Branimir, tak, przyroda trochę odsapnęła dzięki koronawirusowi. To widać niemalże na każdym kroku. Zwłaszcza wśród dzikich zwierząt. Szkoda, że to takie maciopstwo, mikrob, jej musiał pomóc, a nie rozumny człowiek.

"Stany Zjednoczone Ludzkości"?... Ha, bardzo mi się podoba Twoja idea, Emilio. Ja chcę do nich przynależeć, ze wszystkich sił, z całego serca. :)
avatar
Nie, to nie wirus. Jeże widuję tu od dawna - napisałem o tym tekst. Jest gdzieś tu. Od wielu już lat są obok nas. Dwa lata temu koło bloku spotkałem zaskrońca.
avatar
Branimir, co Ty z tymi jeżami? To podaj tytuł Twojego tekstu, to może się dowiem. ;) Gdzieś, pod jakimś Twoim komentarzem zadałam Ci retoryczne pytanie, czy mieszkasz w bloku. Po Twoich komentarz dot. zwierząt tak można było sądzić.
© 2010-2016 by Creative Media
×