Przejdź do komentarzyZamek Wulzburg. Obóz jeniecki w Szczecinie /7
Autor
Gatunekhistoryczne
Formaproza
Data dodania2020-05-28
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń71

Byłem zdumiony, od kogo mógł o czymś takim się dowiedzieć, dlatego w nerwach spytałem:


- Coś ty! Kto ci to powiedział?!


Kolia, cały podminowany, przyłożył palec do ust i zaszeptał:


- To wszystko prawda, bądź tego pewien. Artaszowi udało się niezauważenie zabrać ze statku swój radioodbiornik *WEF*. Widocznie to przeoczyli. Przecież nikt nas tutaj nie rewidował. Nasz radio, Żenia Rudakow, znalazł tutaj porzucone kawałki jakichś przewodów i skombinował z nich antenę. Umieścił ją u siebie na górnej pryczy pod materacem i przed chwilą całkiem przypadkowo złapał mowę Stalina! Wyobrażasz sobie?!  Teraz możemy nasłuchiwać wszystkich doniesień z Moskwy!


Od tego dnia, ilekroć to tylko było możliwe, Rudakow właził na swoją pryczę i słuchał, a reszta ludzi z baraku na wszelkie sposoby starała się odciągnąć uwagę wachmanów od jego materaca. Niestety, z Ojczyzny szły same zatrważające wieści, i nasze nastroje diabli wzięli. Z wypiekami na twarzach słuchaliśmy tego, co relacjonował nam Żenia: Armia Czerwona wciąż się cofała! Nie mogliśmy tego pojąć! Nawet myśleliśmy, że ktoś celowo takie wiadomości rozgłaszał! Przywykliśmy uważać nasz sowiecki potencjał militarny za najpotężniejszy na świecie; od dziecka nas tego uczono, codziennie przecież pisano o tym we wszystkich gazetach, mówiono o tym w radiu. Co to się tam dzieje?! Co się stało z naszym krajem? Wszystko przebiegało katastrofalnie źle. Jedno po drugim Niemcy przejmowali kolejne wielkie miasta i ośrodki przemysłowe, zagarniali kolejne nasze ziemie. Każdego dnia w niemieckich gazetach, które co rano sprawnie nam dostarczano z obozowej administracji, pojawiały się ogromne, wydrukowane czerwoną farbą nagłówki *ZONDERMELDUNG!*, gdzie czytaliśmy o milionach ton zatopionych przez hitlerowców jednostek naszej floty, o nowych okupowanych terytoriach, o astronomicznych liczbach żołnierzy wziętych do niewoli. Ryga wzięta, Smoleńsk padł, Leningrad w złowieszczym ogniu okrążenia... Co mogliśmy o tym wszystkim myśleć my-jeńcy z dala od swojej Ojczyzny, narażeni na codzienne tryumfalne dawki niemieckiej propagandy, pozbawieni potężnego wsparcia własnego narodu?


A mimo to, mimo tych zwycięskich fanfar każdego dnia i histerycznych wrzasków upojonego wiktorią Hitlera, jakie od rana dobiegały ze szczekaczek na placu apelowym, duch naszych marynarzy wciąż trwał, całemu temu złu na przekór. Przeciwnie, jeszcze bardziej się do siebie zbliżyliśmy; nienawiść do Niemców rosła proporcjonalnie do ich zwycięstw, i wszyscy pragnęli jednego: *Za wszelką cenę ten kataklizm przetrwać!*.


A przecież było to zaledwie preludium do tego, co jeszcze miało nadejść. Co czeka nas w przyszłości?

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×