Przejdź do komentarzyKontrowersyjne dzieła rzeźbiarza-satyryka Petera Lenka szokują polityków?
Tekst 38 z 54 ze zbioru: Z obserwacji życia
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2020-11-15
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń355

Kontrowersyjne dzieła rzeźbiarza-satyryka Petera Lenka zdobią wiele miast


W niedzielę w naszym mieście z okazji zakończenia renowacji centrum miasta odbył się Straußenfest, w czasie którego można było z bliska podziwiać stojące już tam od paru miesięcy rzeźby znanego w Niemczech rzeźbiarza — satyryka Petera Lenka.

Straußenfest, zorganizowana przez tut. Art House, w dokładnym tłumaczeniu na język polski znaczy „strusi festyn”. Ale, nawiasem mówiąc, jest to gra słów pomiędzy słowami: struś (Strauß) i ulica (Straße), które w niemieckim języku brzmią podobnie.



Autor rzeźb, Peter Lenk (ur. 6.06.1947 r. w Norymbergii), studiował w Państwowej Akademii Sztuk Pięknych w Stuttgarcie i już nieraz zaskakiwał świat swoją sztuką, którą w satyryczny, i co tu dużo mówić, w bardzo kontrowersyjny sposób przedstawia społeczne krzywdy.

Jego rzeźby zdobią w Niemczech wiele miast i w większości są szokujące. Kilka lat temu swoją płaskorzeźbą przedstawiającą nagą kanclerz w otoczeniu jej nagiego gabinetu zszokował nie tylko Niemcy.* Bo też pozy tego szacownego grona są już nie tylko dwu, ale trójznaczne. Nie bez kozery więc niemieccy politycy i inni prominenci obawiają się Lenka. A nuż następnym razem zechce ich ustawić na cokole? A ze sztuką jeszcze nikt nie wygrał.

Dzięki swoim prowokacyjnym rzeźbom Peter Lenk stał się sławnym w świecie rzeźbiarzem. Jego rzeźby zyskują coraz więcej fanów.

Wracając do rzeźb Lenka zainstalowanych w naszym mieście, trzeba przyznać, że wielu obywatelom tego miasta nie przypadły one do gustu. Niektórzy byli nimi wręcz oburzeni. Niektórzy są nadal.



Mimo to mieszkańcy mają przeświadczenie, iż władze miasta bardzo dbają o jego wygląd. I to nie tylko z myślą o nich, ale także i turystach, których zachęcają na różne sposoby do odwiedzania miasta i jego okolic. Kontrowersyjne rzeźby Petera Lenka są jednym z tych sposobów. Władze liczą na to, że dzięki medialnemu rozgłosowi przybędzie w mieście turystów.


W niedzielnym Straußenfest wraz z licznymi nowo odrestaurowanymi sklepami w centrum miasta organizatorzy przygotowali wiele atrakcji dla mieszkańców. Można było zjeść różne smakołyki. Można było napić się różnych napojów. Można było posłuchać kapeli rockowej, która grała wspaniałe utwory. Dzieciaki miały zapewnione przeróżne zabawy. Jednak rzeźby Petera Lenka były tego dnia główną atrakcją. I choć ludzie zdążyli się już przyzwyczaić do ich widoku, świętując, ciągle na nie zerkali, a ci, co się jeszcze nie przyzwyczaili, wpatrywali się w nie bardzo intensywnie… i właśnie się przyzwyczajali.


10.05.2012


***


* Wspomnianą przed laty płaskorzeźbę o wymiarach dziesięć na cztery metry Lenk w 2008 r. ustawił na ścianie ratusza w centrum rodzinnego miasta Bodman-Ludwigshafen (nad Jeziorem Bodeńskim), i jak sam tłumaczył, jest ona satyrą mówiącą o jego rozrachunku z kłamliwymi politykami i menedżerami, którzy bezpardonowo napychają sobie kieszenie.



Grupę najważniejszych polityków na płaskorzeźbie przedstawił tuż przed wygnaniem z raju, a tam, jak zaznacza, chodzi się bez ubrania. Nie wszyscy jednak podzielają poczucie humoru rzeźbiarza. Niektórzy nazywają jego dzieło skandalem, wręcz pornografią. Większość jednak przyznaje mu prawo do takiej formy wypowiedzi satyrycznej i uważa, że nie przekroczył dopuszczalnych obyczajowo granic.


Anna Maucher K1024__MG_9116



Ta satyryczna płaskorzeźba od momentu jej ustawienia przyciąga tłumy. Podobnie jak i inne rzeźby artysty-satyryka. Najsłynniejszym jego dziełem jest dziesięciometrowa betonowa figura „Imperia”, która już od roku 1993 stała się symbolem miasta Konstancja (Konstanz).


https://commons.wikimedia.org/wiki/User:Fb78



W ostatnich latach pałeczkę po artyście przejmuje jego córka, Miriam Lenk, która w 2016 r. ustawiła przed Seehotel Adler w Ludwigshafen posąg z żywicy epoksydowej — „Yolanda”. Jak sama artystka mówi, Yolanda to „Ikona kobiecej pewności siebie”. Dzieło to jest prezentowane w ruchu społecznym „Pozytywne nastawienie ciała — Body positivity”, który został stworzony m.in. po to, aby opowiadać się za akceptacją wszystkich ciał, niezależnie od sprawności fizycznej, wielkości, płci, rasy czy wyglądu.




  Spis treści zbioru
Komentarze (10)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Człowiek chciałby być bardzo ładny, należycie owłosiony, szczupły, fizycznie pociągający, apetyczny... a tu klops! - ani to, ani to, ani tamto: gruby, łysy, dziobaty, kostropaty, szpotawy, szczerbaty :(

Jesteś, jakim cię pan Bóg stworzył!

To czego tu się wstydzić??
avatar
Emilio, jasne, że nie ma co się wstydzić. Takie dzieło, jak "Yolanda" — czemuś właśnie służy. Wystarczy wejść na stronę „Pozytywne nastawienie ciała — Body positivity”, by się przekonać — czemu.
avatar
Przepraszam, zapomniałam podać link:
https://pl.qaz.wiki/wiki/Body_positivity
avatar
Te rzeźby robią kolosalne wrażenie. Może ci pokazani się wstydzą tego jak wyglądają, ale takie modele to chyba większe wyzwanie dla twórcy.
A jak się ktoś nie boi to polecam - jako ciekawostkę, od strony wizualnej - girlsband TRASHWOMEN. Perkusistka wyraźnie się nie wstydzi, a nawet jakby odczuwała coś na kształt dumy z tego jak wygląda.
avatar
Branimir, bo też w założeniu artysty-satryka wrażenie mają robić. ;)

Chodzi Ci o Śmieciareczki. To już daleka przeszłość. Lata 1993 bodajże 7. Mnie taki ich wizerunek nie przeszkadza. Artystom wiele uchodzi. Nie trawię jedynie wyuzdania.
avatar
Słodka jak świeża bułeczka Yolanda z daleka przypomina "twarz" królika z jabłkiem na głowie :)
avatar
:D Dobre, Emilio. I o to właśnie w sztuce chodzi, by każdy miał własne skojarzenia i wyobrażenia o dziele, które ogląda.
avatar
Nagość w sztuce - w rzeźbie, w malarstwie, w teatrze, w literaturze itd., itd. - NIE JEST wynalazkiem naszych "zwariowanych" i tak "bezbożnych" czasów. Nasi Przodkowie grubo przed nami znali doskonale ten temat - i nie mieli na tym punkcie takiego jak my dzisiaj fisia.

Dowód? Np. słynna na całym świecie figurka Wenus z z austriackiego Willendorfu? która ma plus minus 30-35 tysięcy lat?

W Australii, na Borneo, w Afryce, i w Amazonii do dzisiaj ludzie chodzą, jak ich Bozia stworzył, tylko z piórkiem na piersi i z koralikami w przekłutych uszach.

XXI-wieczna Matka-Pruderia zasłania swe obfite cycki i trójkącik... odsłaniając przy okazji swoje straszliwe kołtuństwo
avatar
Jest tutaj na publixo.com piękny wiersz i obraz w akrylu poetki i malarki o pseudonimie azi "Matka Paleolityczna".

Bulwersuje nie nagość, a stary jak tysiącletnia Dulska teatrzyk świętego niewiniątka z nimbem niepokalanego dziewictwa nad zdeprawowaną do szpiku kości głową
avatar
O tak, Emilio, kołtuństwo w XXI wieku ma się dobrze... A nawet coraz lepiej. Jakie to chore! :(
© 2010-2016 by Creative Media
×