Przejdź do komentarzySzczyt już był. Teraz już tylko równia pochyła, panie Kaczyński
Tekst 39 z 54 ze zbioru: Z obserwacji życia
Autor
Gatunekhistoryczne
Formaartykuł / esej
Data dodania2020-11-19
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń366

Szczyt już był. Teraz już tylko równia pochyła, panie Kaczyński


Jeszcze nigdy do tej pory tak się nie bałam o Polskę. Nawet za czasów stanu wojennego, kiedy to z chwilą jego ogłoszenia przez Jaruzelskiego byłam siódmy dzień za granicą.* Owszem, był to dla mnie ogromny szok, ale wiedziałam, co mam zrobić. A zrobić miałam jedno: wrócić jak najszybciej do Polski. Bez względu na wszystko. Teraz jednak boję się bardziej.

Dalsze trwanie Kaczyńskiego przy władzy to kolejne stracone lata. I to nie tylko dlatego, że Kaczyński nie nadaje się do rządzenia, bo to nienawistny, agresywny megaloman (pewnie już w dzieciństwie bliźniacy nabawili się megalomanii — po ich sławetnej roli w filmie: „O dwóch takich, co ukradli księżyc`), ale też dlatego, że to człowiek pałający żądzą władzy, a jeszcze bardziej żądzą zemsty. Że to dwulicowiec, że to manipulant — nieustannie manipulujący uczuciami Polaków.

Krótko po tragedii smoleńskiej robił ludziom wodę z mózgu swoją nagłą dobrocią, swoją nagłą cudowną przemianą, swoją nagłą miłością do wszystkich. Nawet do Rosjan. Nawet do Niemców. Do swoich gierek wykorzystywał zwłaszcza ludzi młodych, niepamiętających jego stylu rządzenia, a także ludzi nieznających się na polityce.

Swoją „cudowną przemianą` dziesięć lat temu udało mu się nawet namieszać w głowach swoim konkurentom i tragedią smoleńską zakneblować im usta. To było aż nazbyt widoczne jak każdy z nich bał się traktować go jako tego prawdziwego Jarosława Kaczyńskiego, bo nie chciał być przez społeczeństwo postrzeganym jak ktoś bez serca, ktoś kopiący leżącego. A ten obrzydliwy manipulant przez wszystkie lata taką sytuację perfidnie wykorzystywał i uparcie parł do przodu... Po władzę.

— „Panie prezesie, melduję wykonanie zadania!` — te słowa nieżyjącego brata Lecha w dniu wyborów prezydenckich (23.10.2005 r.) — mówią same za siebie. Wiadomo, który z nich był mózgiem wszystkiego. Za czasów rządów obu bliźniaków, kiedy Jarosław był premierem (od 14.07.2006 do 16.11.2007), swoje prawdziwe oblicze pokazał nieraz. To, do czego wtedy doprowadzał, było okropne w wielu sprawach, żeby nie powiedzieć obrzydliwe.

Kiedy stracił brata, swoją bliźniaczą duszę (tę nieco łagodniejszą), na wszystkie sposoby próbował zagłuszyć w sobie wyrzuty sumienia za tę stratę (bo z pewnością je ma, i to uzasadnione) i po przegranych wyborach prezydenckich stał się jeszcze bardziej nienawistny, jeszcze bardziej agresywny. Ze zdwojoną siłą zaczął skłócać Polski Naród. I skłóca nadal. Nieustannie.


Czy tak nadal ma wyglądać Polska? Czy w Polsce musi być aż tyle nienawiści, i to mimo wiary chrześcijańskiej? Czy w Polsce musi ciągle wrzeć? Czy Polska nie może wreszcie budować przyszłości w spokoju, mądrze, bez nienawiści? Może! Stopniowo, krok po kroku, ale tylko wtedy, kiedy Kaczyński na zawsze odejdzie z polityki. Przede wszystkim on.

Takie jest moje zdanie. Takie jest zdanie wielu Polaków, którym dobro Polski leży na sercu i którym obca jest nienawiść i rozdrapywanie ran z przeszłości. Takie jest zdanie Polaków, którzy z podniesioną głową chcą żyć do przodu, a nie co rusz odwracać ją w obawie przed atakiem trzęsących się z nienawiści pisowców.


Z racji tego, że mieszkam poza granicami Kraju, a bardzo interesują mnie losy Ojczyzny, na bieżąco śledzę w mass mediach (także w TVP Info) sytuację w Polsce. Interesują mnie też wypowiedzi Rodaków, i tych stojących za Kaczyńskim, i tych mu przeciwnych. Po tej lekturze za każdym razem dochodzę jednak do tego samego wniosku, że najwięcej chamstwa i nienawiści jest w ludziach stojących właśnie za Kaczyńskim. A co gorsza, są to ludzie głośno deklarujący wiarę w Boga. Jestem tym faktem przerażana. Podwójnie przerażona.


Tymczasem Świat się zastanawia, jak to możliwe, aby w tak pięknym kraju nad Wisłą, mieniącym się demokratycznym, aż tylu policjantów musiało ochraniać jednego człowieka?... No cóż, taka to już polska paranoja. O przepraszam, pisowska paranoja. I Wy Rodacy za nią płacicie. Ja zresztą też. Co miesiąc podatek dochodowy od emerytury (PIT) do Skarbu Państwa.



Foto Mateusz Włodarczyk Fakt24




* Wspomnienie: `Przeklęta data 13 grudnia 1981`



  Spis treści zbioru
Komentarze (8)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Bardzo dobry felieton. Nie muszę nic dodawać.

Co do zapisu - nie używałbym dużych liter w kilku przypadkach (Polski Naród, Kraj, Rodaków). Zostawiłbym tylko "Ojczyzny". Ale rozumiem powód, jako podkreślenie i emocjonalne związanie.
avatar
Naprawdę bardzo dobry felieton, a przy tym podbudowany solidną wiedzą psychologiczną. W sprawach wielkich liter mam podobne zdanie jak Hardy. W zestawie wymienionym przez Hardego brakuje rzeczownika "Świat", a chyba w tym przypadku jest to najmniej uzasadnione. Przypuszczam, że oprócz emocji spory wpływ na taki sposób zapisu ma długi pobyt w Niemczech. Poza tym całość bez najmniejszych zastrzeżeń z wyjątkiem brakującego przecinka przed: jak każdy.
avatar
Dziękuję, Hardy, dziękuję Janko.

Już tutaj o tym kiedyś pisałam, że zdarza mi się niepotrzebnie pisać dużą literą... Cóż, ponad 30 lat życia w Niemczech robi swoje. Tu wszystkie rzeczowniki pisze się dużą. Ale w tych akurat przypadkach zawsze piszę i pisać będę tylko dużą — ze względów emocjonalnych i szacunku do mojej Ojczyzny i Narodu Polskiego. :)
avatar
Witaj Michalszko :) Niektórym się wydaje, że jak nie mieszkamy od lat w Polsce, nie mamy prawa się wypowiadać. Tak myslą tylko Ci, którzy mają tylko jedno, własne wyrobione zdanie...bez względu na okoliczności. Z ciekawością czytam ten felieton, gdyż losy Polski, to moje losy , moich dzieci i wnuków. Serdeczności :)
avatar
A witam Cię, Marto, po długiej przerwie. Bardzo się cieszę, że się odezwałaś.
Tak niestety jest, ludzie małego serca tak myślą. Ale co tam, my wiemy swoje i tym się nie przejmujemy.
Gorąco Cię pozdrawiam. :)
avatar
Dziękuję Michalszko za mądry tekst.
Obawiam się jednak, że może to być głos wołający na puszczy.
avatar
Marian, miło mi. :)
A nie zauważyłeś, że tych głosów na przysłowiowej puszczy jest coraz więcej?... Chór rośnie i nabiera mocy. ;)
avatar
Mój internetowy znajomy, Belfer, podrzucił mi wierszyk satyryczny. Za jego zgodę tutaj go zacytuję:

"Kiedy bagna sporo
i śmierdzi, jest super.
Czas stworzyć bajoro,
by moczyć kaczy kuper.

Wody trzeba dolać,
choć wokoło dramat.
Moheru idola,
wyborcza panorama.

Tak to właśnie robi,
"gołąbek pokoju".
Fajda by narobić,
jak najwięcej gnoju.

Pozdrawiam z placu boju,
gdzie walczę o mniej gnoju...”
© 2010-2016 by Creative Media
×