Przejdź do komentarzyEmerycie, czas na listopadowe wędrówki
Tekst 37 z 54 ze zbioru: Z obserwacji życia
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2020-11-11
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń330

Czas na listopadowe wędrówki


Listopad jest szary i nudny? A gdzież tam! Wystarczy wyjść z domu na łono natury i samemu się przekonać. Ciężko się zmusić? Jest na to rada. Trzeba tylko wejść w kontakt ze swoim centrum dowodzenia, czyli osobistym mózgiem, i wszystko sobie w nim i z nim — odpowiednio — poukładać. Listopadowa przyroda zaprasza.



Tak się organizują tutejsi emeryci na listopadowe wędrówki. Wszyscy promienieją radością życia. Podglądałam ich z auta po powrocie z kijków na parkingu góry Ochsenberg. Coraz więcej osób się zbiera.



No i ruszyli... Słychać ich radosne rozmowy i śmiech. Aż serce się raduje jak się widzi i słyszy tylu radosnych ludzi.

Przejdą 50 m pod górkę i taki oto widok roztoczy się przed nimi. Czyż nie piękny? Dla takich widoków listopadowej jesieni z pewnością warto wyjść z domu.



  Spis treści zbioru
Komentarze (4)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Nieustannie podziwiam pasję wędrowania, jeżdżenia na rowerze oraz fotografowania.
avatar
Janko, Ty też masz ciekawą pasję — działkowanie (z tego co sobie przypominam), którą z kolei ja podziwiam.
Zawsze podziwiałam moją Mamę, która wręcz uwielbiała grzebanie w ziemi, że się tak kolokwialnie wyrażę, i do późnej starości dla własnej przyjemności utrzymywała działkę.
avatar
Starzy Polacy jako żywo przypominają pąkle:

kusa emerytura przytwierdza do adresu zamieszkania na amen. Nie kupisz za nią nawet hulajnogi
avatar
Ojej, Emilio, nie chciałam tym tekstem emerytów w Polsce wprawiać w rozgoryczenie. Ale że jestem urodzoną optymistką, chciałam natomiast pokazać jak emeryci potrafią się zorganizować i mimo wszelkich trudności, bo przecież też je tu mają, cieszyć się życiem.
Emerytury tutaj też są niewielkie. I to już od prawie 30 lat. Coraz gorzej w tym względzie zaczęło się dziać z chwilą przyłączenia DDR do RFN.
Sama mam niską. A właściwie dwie niskie, bo jedna polska (z której ZUS potrąca mi jeszcze podatki), a druga niemiecka. Ale robię wszystko, aby żyć na pełnych obrotach i w miarę — moich możliwości — miło i radośnie.
© 2010-2016 by Creative Media
×