Przejdź do komentarzyRowerem po zdrowie i radość życia
Tekst 36 z 45 ze zbioru: Z obserwacji życia
Autor
Gatunekporadnik
Formaartykuł / esej
Data dodania2020-11-09
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń376

Rowerem po zdrowie i radość życia


Jazda rowerem polecana jest wszystkim tym, którzy kochają ruch na świeżym powietrzu i obcowanie z przyrodą. Rower jest też uniwersalnym środkiem lokomocji. Łatwy w obsłudze i, co tu dużo mówić — tani w eksploatacji. W zatłoczonych miastach pozwala przemieszczać się szybciej, aniżeli samochodem. Daje nam też wielką korzyść: poprawę kondycji i stanu zdrowia. A także, co bardzo ważne, możliwość poznawania okolic, wszak możemy się nim zatrzymywać wszędzie, gdzie tylko mamy ochotę.

Podczas jazdy podnosi się poziom endorfin, w wyniku czego, poprawia się nam samopoczucie, czujemy się radośni. Dotleniony mózg powoduje, że i stres idzie w zapomnienie. Ba, nagle, ni stąd, ni zowąd, pedałując, przychodzą nam do głowy rozwiązania problemów, z którymi borykamy się już od jakiegoś czasu.

Jeżdżąc rowerem regularnie, poczujemy się zdrowsi, pełni energii, a także radośniejsi. Uśmiech na co dzień będzie gościł na naszych twarzach.


Tegoroczna listopadowa aura, jak do tej pory, sprzyja rowerowaniu. Póki jeszcze więc czas, póki śniegiem nie sypie, póki mrozem nie ściska, ten kto kocha jazdę rowerem, w każdej wolnej chwili wskakuje na rower i wykorzystuje ten czas — „póki”.

Wykorzystuję i ja. W przeciągu ostatnich dni objeździłam tutejszą kotlinę. Byłam nawet w tej jej części, na której jeszcze nigdy do tej pory rowerem nie byłam. Trudno było ją zdobyć. Jest stroma. Ale tak mi się spodobała, że pedałowałam tam dwukrotnie.

Jeżdżę tylko po lasach i czasami są takie dni, kiedy wracałam do domu cała strzaskana błotem jak nieboskie stworzenie. Ale mimo wszystko — szczęśliwa.



Wczoraj, kierując się już do domu, w oddali spostrzegłam coś dziwnego. Podjechałam bliżej. Cóż za oryginalny pomnik. Wykonany został przez wędrowców. Spontanicznie. Poinformował mnie inny rowerzysta, który się również mu przyglądał. Ponoć ciągle powiększa swoją objętość. Oprócz różnego rodzaju obuwia, czapek, torebek, skarpetek... nawet biustonosz na nim zawisł.



  Spis treści zbioru
Komentarze (6)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Ruszaj piechty, wpław
Lub na rowerze,
Gdyż tyś nie jest paw!
Jesteś facet-zwierzę!
avatar
A ten superowy pomnik przyrody - to pomnik przyrody nieożywionej, i też kolaż, chociaż bez roweru :(
avatar
Nie ma dwóch zdań - rower jest cool i zdrowotny. Potwierdzam :)
Mnie się zdarzało, że coś mi przychodziło do głowy, właśnie podczas rowerowania.
Chociaż jestem bardziej "szosowy", ale w naszej grupie pruję i po stokach oraz lasach. Tak już jest, w grupie fajnie jest.
avatar
Dziękuję Emilio za fajniutki wierszyk.
Jak będę raz jeszcze na tamtym terenie to na pomniku specjalnie dla Ciebie zawieszę jeszcze i mój rower... i uwiecznię. :D


Hardy, wiedziałam, że w Tobie znajdę pełne zrozumienie... ;)
Ja uwielbiam jeździć po lasach i w tygodniu najczęściej jeżdżę sama, i to przed południem. W weekend natomiast, jak już, ruszamy grupą i niekiedy jeździmy drogami rowerowymi, ale tylko niekiedy. Bo tu lasy aż się proszą, aby po nich jeździć. :)
avatar
Podziwiam jeżdżących na rowerze i jednocześnie im zazdroszczę samozaparcia. Przed kilkoma laty zaprzestałem tej przyjemności, tłumacząc się brakiem klucza do piwnicznej rowerowni. Rzeczywiście go nie mam.
avatar
Janko, to nie ma co zazdrościć, tylko wskakiwać na rower i… jazda! :D
Ale rozumiem Ciebie, też miałam parę lat przerwy po przeprowadzce. Jednak gdy syn złożył mi nowy rower w prezencie urodzinowym, nie chcąc robić mu przykrości, ruszyłam na próbną jazdę. I to był
ten moment, kiedy znów złapałam rowerowego bakcyla.
Spróbuj znaleźć klucz od rowerowni, a nuż u Ciebie będzie podobnie? ;)
© 2010-2016 by Creative Media
×