Przejdź do komentarzySzturmówki
Tekst 70 z 74 ze zbioru: Populus dixit
Autor
Gatunekbiografia / pamiętnik
Formawiersz / poemat
Data dodania2021-05-02
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń642

O, z tym cholerstwem szamotali się i tzw. magazynierzy-zaopatrzeniowcy, i ci, którym na zasadzie „propozycji nie do odrzucenia” wciskano nie do zawsze ich spracowanych rąk tytułowe utensylium.


Każdy się migał jak mógł; mnie przeważnie na dzień tzw. Święta Pracy zatrzymywała w domu albo migrena albo endometrioza [Ciotka była lekarzem od chorób kobiecych]. Inni opowiadali sobie o porzucanych po bramach domostw „fanach”, które natychmiast przechwytywali żądni opisanej zdobyczy, lokatorzy, gdyż wtedy wszystko mogło się komuś do czegoś przydać: szmata na majtki dla dziecka; kij natomiast do suszenia bielizny albo trzepania materaców. Ewentualnie do opędzania się przed agresywną psiną.


Zdesperowani intendenci wprawdzie groźnie nakazywali by po zakończonym pochodzie zwrócić w nieuszkodzonym stanie powierzone ludziom przedmioty, niezmiennie pod rygorem finansowej odpowiedzialności, ale kto by ich tam w ogóle słuchał?


Będąc berbeciem w wieku przedszkolnym, to z wyjątkowym uczuciem – ku strapieniu biednych Rodziców - wyśpiewywałam: https://www.youtube.com/watch?v=KhMkWVGSQkM wszak niedługo to trwało, bowiem raz oraz drugi nasłuchawszy się o ubecko-bolszewickich metodach śledczych - już ostatecznie – wypracowałam sobie własne zdanie.


  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Niesienie szturmowki było karą dla większości Polaków.
Każdy, jak mógł, unikał tego"zaszczytu".
avatar
A u mnie nieustannie 1-go maja było sadzenie ziemniaków.
avatar
Po przemarszu czekało się w kolejce po lody w kostce )

Pozdrawiam:)
© 2010-2016 by Creative Media
×