Przejdź do komentarzyDureń w ornacie
Tekst 78 z 66 ze zbioru: Zrzędzian
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2021-05-15
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń116

Atutem oszusta chcącego przekonać łatwowiernych do swojego łajdactwa jest – wiarygodna twarz. Szczery, wzbudzający zaufanie wygląd człowieka doszczętnie uczciwego; oblicze rzezimieszka czy seryjnego mordercy o rozbieganym wejrzeniu, utrudnia złodziejską karierę.


O ludziach mówiących jedno, a postępujących odwrotnie, bazgrano tak często, że stało się to nudne; niejaka Dulska nie odstrasza dziś nikogo, a Molierowski Tartuffe przebranżowił się i występuje teraz pod pseudonimem Ojciec Rydzyk. Jest teraz objęty klauzulą rozgrzeszenia i nie podpada pod jakiekolwiek oceny moralne.


Drobna bieda, gdy łachudrą okazuje się człowiek mikroskopijnego formatu. Za wielkiej szkody nie uczyni i bez nadmiernych skrupułów można go wyrzucić za drzwi. Gorzej, gdy dwulicowcem jest ktoś kreatywny z pretensjami do inteligencji. Taki osobnik potrafi sporo namieszać zadzwonić ogonem na mszę. Ponieważ ma w zanadrzu istny arsenał sofistycznych wybiegów. Usprawiedliwień pozwalających mu odeprzeć zarzuty i wyjść z niewinną twarzą z każdej opresji. Prywatnie jest kanalią, jawnie – wzniosłym i złotoustym rezonerem.


Kilka przykładów: Dickens, znany z pisania o ukrzywdzonych dzieciach, w domowym zaciszu okazywał się dla nich tyranem. Rousseau, zwolennik wychowania poprzez naturę, w życiu prywatnym pędził życie perfekcyjnego niechluja. Gorki, wazeliniarz i wrażliwiec jednocześnie, uczynnie i na rozkaz lejący krokodyle łzy, podczas wizyty opisywanej przez Sołżenicyna, wysmażył (w jednym z GUŁAG - ów) dziękczynną laurkę pod adresem oprawców. Inny osobnik z oślej łączki, wszechstronny wariat o ksywie Stalin, do obecnej chwili jest wielbiony przez tłum. A dlaczego? Odpowiadam bez zwłoki: a dlatego, że kto satrapie zabroni, no i że niewielu znało jego prawdziwą fizjonomię, wielu natomiast przesiąkło oficjalną propagandą


  Spis treści zbioru
Komentarze (10)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Na całe szczęście cały świat od kilku ładnych dziesięcioleci nareszcie intensywnie się edukuje,

co wcześniej było nie do pomyślenia i NIGDZIE nie miało miejsca.

Pokolenie wszystkich starych niedouków niebawem całkiem wymrze, a wówczas światli, bywali młodzi, wykształceni ludzie odmienią w końcu to podłe oblicze Ziemi.

Tej Ziemi
avatar
Dobry tekst.
Pozwolę sobie jednak nie zgodzić się z Emilią. Może i świat się edukuje, ale nie Polska. Na co dzień widzę, że nasze młode pokolenie jest ślepe i nie czerpie żadnych nauk z tego, co się dzieje.
avatar
Zgodzę się z Marianem.
Edukacja nie ma tu nic do rzeczy. Gdyby tak było, ludzie wyciągali by wnioski z historii.
A nie wyciągają. Nie dlatego, że są głupcami i nieukami, tylko natura ludzka pozostaje niezmienna.
Chcemy wierzyć w bajki, obietnice, raj i kłamliwy dupek zawsze to wykorzysta.
A jeszcze jak nam sypnąć groszem i obiecać gruszki na wierzbie...
Zero refleksji i owczy pęd.
Jesteśmy po prostu naiwni i nic tego nie zmieni.
I nie pisz autorze, że kanalia nie może być inteligentna.
Inteligencja to nie kwestia moralności, czy patologii osobowości.
avatar
Czyli zero nadziei? Choć jakiejś??

Może gdybyśmy wrócili z powrotem do biblijnego w Raju Adama, świat by wreszcie bez nas odetchnął...
avatar
Niestety.
Zmienią się postaci, okoliczności, obietnice, ale mechanizm i natura ludzka pozostanie ten sam.
avatar
Ale portal to nie hermetyczne kółko różańcowe! Słuchają nas-starych dziadków nasze małoletnie dzieci /i wnuki/!

Jaki przekaz niesie to, co teraz tutaj piszemy??
avatar
Dokładnie taki jak powinien.
Możemy podbić kosmos i zbadać dna oceanów, a pozostaniemy i tak głupcami w sferze własnej natury.
avatar
Owsianko, trafiłeś w sedno sprawy. Tylko czekaj, jak publixowe Ordo Iuris Cię zaatakuje.
avatar
Większym "durniem" zawsze będzie ten, kto pisze - w swoim subiektywnym mniemaniu - o innym "durniu". W myśl odwiecznej zasady:
cudze pod lasem, swoje pod nosem.
Ale czego wymagać od autora, który zaczynał swoją publicystyczno-pisarską przygodę od [o ile się nie mylę?] "Faktów i Myśli". Obowiązkowej, choć fakultatywnej "szmaty", czyli lektury na zajęcia z tzw. propedeutyki filozofii wtedy, kiedy chodziłam do liceum?
avatar
Mógłbym jeszcze dorzucić do felietonu, ale po co? Główna myśl jest wyrażona.
Bardzo dobry tekst.

PS. Janko, z Ciebie jakiś prorok. Już "publixowe Ordo Iuris" przypełzło ;)
© 2010-2016 by Creative Media
×