Przejdź do komentarzy'Warszawskie dziewczyny'
Tekst 73 z 73 ze zbioru: Populus dixit
Autor
Gatunekhistoryczne
Formaartykuł / esej
Data dodania2021-10-17
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń150

Niedobrze jest żyć nazbyt długo, o czym, najprawdopodobniej przekonały się ostatnio na sobie dwie sędziwe „powstanki”, które niedawno wyraziły w sposób niezbyt cenzuralny swoją dezaprobatę wobec poczynań tych, z jakimi nie jest tym paniom-staruszkom po drodze.


Oczywiście nie wymagajmy od nikogo, by ten „ktoś” akurat musi z nami się utożsamiać, niemniej: grzecznie wymagajmy od owego „ktosia” tego samego, czego ów „ktoś” od nas wymaga. Nawet wobec własnej siwizny.


Bo gdyby teraz tak sławna „pani Wanda” przeszła na Tamtą Stronę już kilka dekad wcześniej, to tu, mimowolnie nasuwa się pytanie, któż by wtedy pohukiwał gromko o „przelewaniu krwi”, bohaterstwie plus jeszcze innych zasługach? I w tym momencie przypomina mi się stara, ponieważ pochodząca z 1965 roku, śpiewana przez Jerzego Połomskiego, piosenka:


„Warszawskie dziewczyny od rana na szpilkach 

Bo młodość jak chwilka to każda z nich wie 

Warszawskie dziewczyny wydają pieniądze 

Tu fryzjer tu kino nie zawsze najmądrzej 

Wybaczcie dziewczynom warszawskim dziewczynom 

Bo każda choć nic dobrego 

Kocha tego jedynego na dobre i złe


Gdy na niebie zbrakło gwiazd 

Kiedy gruzy dymiły na Freta 

Gdy nie było Warszawy wśród miast 

Kiedy milczał jak głaz poeta 

Znów ożyły ulice kamienice ruiny 

Wróciły do miasta warszawskie dziewczyny


Warszawskie dziewczyny już teraz na szpilkach 

Bo młodość jak chwilka to każda z nich wie 

Warszawskie dziewczyny tu kawa w Harendzie 

Tam Fukier i wino a chłopcy są wszędzie 

Wybaczcie dziewczynom warszawskim dziewczynom 

Bo każda choć nic dobrego 

Kocha tego jedynego na dobre i złe.”


Sporo jeszcze wtedy żyło podobnych „pani Wandzie” sanitariuszek, łączniczek, prowadzących kuchnie polowe, stojących pod ostrzałem w kilometrowych kolejkach po wodę tych anonimowych bohaterek, które w 1944 roku swoją spontaniczną powinność traktowały niczym rzecz najnaturalniejszą na świecie.


Z pewnością niniejsze „powstanki” wielokrotnie przeżywały tragiczne miłości, żyły w wolnych związkach, rodziły pozamałżeńskie dzieci, przerywały ciąże. Niejedna z nich zapisywała się też do „przewodniej siły narodu”, ponieważ przynależność do PZPR stwarzała perspektywę bardziej znośnego życia. Natomiast w momencie śmierci? Tylko nekrolog oraz przykrótkawa w wydaniu bliskich im potomnych, pamięć. Może jeszcze jakiś medal, krzyż zasługi, ministerialna nagroda?  

Lecz „pani Wandzie” plus podobnie myślącym koleżankom przytrafiło się wielce dyskusyjne szczęście. A mianowicie: bardzo długie życie i niestety – u schyłku tego życia – osobliwy brak szacunku, jaki żadną miarą nie przystoi „szlachetnej starości”.


  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Dziękuję za wspomnienie warszawskich dziewczyn z powstania.Wzmianka o zbyt długim życiu chyba ironiczna?ZUS dawno temu wyznaczył długość życia emerytów:) Nie słuchają?
avatar
Wszystko wytłumaczę oraz jestem w stanie zrozumieć. Ale mówiąc wulgarnie: to lizanie rowa szkopom??? Przez "bohaterki"???
© 2010-2016 by Creative Media
×