Przejdź do komentarzyRozdział 15. Rogi i kopyta /7
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2021-12-06
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń510

Jeżeli zaś chodzi o *HERKULESA*, to złodziej ten wydoił z tej firmy niejedną setkę tysięcy.


- W każdym razie, - dodał zgrzybiały odsiadkowicz, - w każdym razie ten nieznany cwany lis ma naprawdę łeb. Pan zna Valiadisa? Valiadis by nie powierzył mu nawet swojego paznokcia.

- A amerykańskiemu Bryanowi by powierzył? - spytał Bender z uśmieszkiem na wspomnienie zgromadzenia pikowanych kamizelek przed dawną kawiarnią *FLORYDA*. - Powierzyłby mu swój paznokieć? Jak pan myślisz?

- Co pan! W życiu! - odparł Funt. - Bryan - to dopiero cwaniak.


Przez parę minut bezdźwięcznie poruszał wargami i w końcu dodał:


- Hoover - to łeb. I Hindenburg.  Hoover i Hindenburg - ci to mają głowę!


Ostapa ogarnęło przerażenie. Najstarszy z pikowanych specjalistów d/s finansowych pogrążał się w trzęsawisko wielkiej polityki. Już za sekundę mógł zagadać o pakcie Brianda-Kellogga*) albo o hiszpańskim dyktatorze Primo de Riviera**), a wtedy żadna już siła nie mogłaby go odciągnąć od tak miłego zajęcia. Już w jego starczych oczach pojawił się idiotyczny blask, już nad żółtawym wykrochmalonym kołnierzykiem zadrgało jabłko Adama, zapowiadając narodziny nowej frazy, gdy nagle Ostap wykręcił żarówkę w lampce i cisnął nią o podłogę. Rozległ się zimny trzask jak podczas karabinowego wystrzału. Dopiero to nagłe zdarzenie przywróciło uwadze dziadziusia chwilę bieżącą w Tu i Teraz. Wielki Kombinator natychmiast to wykorzystał.


- To z kim w *HERKULESIE* pan się spotykałeś w sprawach tych kolejnych awansów?

- Kontaktował się tam ze mną tylko jeden człowiek - buchalter Bierłaga, co był tam zatrudniony na stałym etacie. A ja nic więcej nie wiem. Przede mną wszystko skrywano. Byłem tym ludziom potrzebny tylko do odsiadki. Siedziałem i za caratu, i za wojennego socjalizmu, i za czasów hetmana, i za francuskiej okupacji. Bryan - ten to miał łeb.


Więcej nic się już z niego nie udało wycisnąć. Ale i to, co już powiedział, dawało możność rozpoczęcia śledztwa.


*Czuję tu łapy Koriejko.* - pomyślał Ostap, po czym zasiadł za biurkiem i wszystkie sensacje Funta spisał nieledwie słowo w słowo, opuszczając jedynie rozważania na temat stosunków wzajemnych na linii Valiadis-Bryan.


Tak więc pierwsza strona tajnego śledztwa w sprawie nielegalnego milionera już została ponumerowana, w należytym miejscu przedziurkowana dziurkaczem i wszyta do akt.


- To jak? Bierzecie mnie na przewodniczącego? - zapytał staruszek, wdziewając na głowę swoją pocerowaną panamę. - Widzę przecież, że w waszym kantorze bardzo go brakuje. Biorę niedrogo: 120 rubli za miesiąc na wolności i odpowiednio 200 za tyle samo w pierdlu. Plus 100% dodatku za szkodliwe warunki.

- Niech będzie, bierzemy. - odparł naczelnik kantoru. - Niech pan napisze podanie i złoży je na ręce pełnomocnika d/s kopyt.




1931



.....................................................................................


*) pakt Kelloga-Brianda - pakt francusko-amerykański z 1929 r., zakładający wyrzeczenie się wojny w stosunkach międzynarodowych;


**) Primo de Riviera (1870 - 1930) - generał, po zamachu stanu dyktator Hiszpanii w latach 1923-30

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×