Przejdź do komentarzy'Monarcha, wielki niedźwiedź Tallacu'. Część trzynasta.
Tekst 29 z 29 ze zbioru: 'Opowiadania o zwierzętach'
Autor
Gatunekpopularnonaukowe
Formaproza
Data dodania2026-01-10
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń36

Część trzynasta


Niedźwiedzie grizli z gór Sierra zwykle żywiły się korzonkami i jagodami, z bardzo małymi ilościami mięsa ryb. Nie były niebezpieczne, gdy były pozostawione same sobie. Lecz tego roku jadły tylko wołowinę. Ranczerzy opowiadali bajeczne historie o nowym gatunku niedźwiedzi, które zabijały i jadły tylko wołowinę. Był jeden zabójca, mówili, który mógł szarżować z odległości trzydziestu jardów i schwytać młodego byka zanim ten mógł się obrócić i uciec. Był jeszcze jeden chytry grizli, który zabijał krowy prawie każdej nocy i wybierał na swój posiłek tylko najlepsze. Grizli Pedro wybierał świnie na swoje jedzenie, a również zabił kilku ludzi. Nikt nigdy nie widział tych niedźwiedzi. Każdy niedźwiedź wiedział, jak uniknąć pułapek i trucizny. Któregoś dnia Pedro powiedział do Lana Kellyana: „Ja wiem, że nasz olbrzymi niedźwiedź jest jeszcze tutaj. Zabił tysiąc moich owiec. Obiecałeś zabić go ale nie uczyniłeś tego. Mówię ci, że on jest większy niż to drzewo. To jest diabeł nie niedźwiedź”. Niedźwiedź Pedra, który otrzymał przezwisko „Monarcha” zabijał bydło, owce, świnie i konie, a na dodatek myśliwi zaznajamiali się z nim tylko na podstawie jego śladów. Lan i Bonamy odnaleźli ślady grizli i studiowali je. Dowiedzieli się, że stado bydła nie było zabijane w wielu miejscach o tym samym czasie i zauważyli, że całe bydło było zabite w ten sam sposób. Znaleźli ślady na drzewach, gdzie ocierały się niedźwiedzie i znaleźli znak złamanego kła. Kellyan doszedł do konkluzji, że grizli Pedra, „Monarcha” i pozostałe niedźwiedzie grizli, o których każdy mówił, były jednym i tym samym niedźwiedziem.

Całe lato i zimę Kellyan przejeździł i przebył zbyt późno lub za wcześnie aby spotkać „Monarchę”. Wtedy nadeszła wiadomość od bogatego człowieka, właściciela gazety, oferującego bardzo wielką nagrodę każdemu, kto przyprowadzi „Monarchę” żywego. Tej nocy niedźwiedź zabił trzy krowy. Kellyan ponownie prosił Bonamy`ego aby przyłączył się do niego więc oni przygotowali się do łowów na niedźwiedzia. Żaden pies nie mógł wytropić śladów niedźwiedzia lepiej niż to czynił Kellyan. Zauważył ślady łap z bliznami. Potem tropy zawiodły w gęste krzewy u stóp wzgórz ale tam nie było ujścia śladów z zarośli. Bonamy usiadł aby obserwować, podczas gdy Kellyan zawrócił i przekazując nowiny, zorganizował grupę siedmiu jeźdźców na siedmiu wspaniałych koniach.

Wszyscy wyruszyli tego dnia aby spotkać „Monarchę”. Grizli był w zaroślach dlatego, iż był to jeszcze poranek. Mężczyźni rzucali kamienie w zarośla aby go wypłoszyć ale nie wychodził. W południe wzniecili ogień i zapalili trawy w pobliżu zarośli. Mnóstwo płomieni i dymu narastały. Grizli Jack rycząc z nienawiści wyskoczył z drugiej strony zarośli. Teraz wokół niego byli jeźdźcy lecz nie ze strzelbami ale z lassami zrobionymi ze skóry. Grizli spojrzał na jeźdźców, a wtedy skręcił w kierunku wzgórz. Trzech jeźdźców najbliżej niedźwiedzia podjechało kręcąc swymi lassami. Grizli Jack uniósł się na swoich tylnych łapach zaskoczony. Jedno z lass przecięło powietrze. Pętla osiadła na karku zwierzęcia. Jeździec skoczył aby zacisnąć pętlę na karku niedźwiedzia. Od razu niedźwiedzie łapy uniosły się w górę i lina spadła. Grizli nie lubił takiej walki – było zbyt wielu ludzi przeciwko niemu - wobec czego obrócił się ponownie ku wzgórzom. Ale następne lasso świsnęło w powietrzu, schwyciło go i zatrzymało ciężkim szarpnięciem. Zaraz wydał z siebie jedno wielkie parsknięcie z nienawiści i obrócił się dookoła. Jego ogromne łapy schwytały sznur i zniszczyły niczym gałązkę. Obracając się wkoło niego, jeźdźcy ciskali lassami czekając na okazję aby zarzucić pętlę ponownie. Niedźwiedź nienawidził i ryczał. Znajdował się daleko od płonących zarośli, jednak tam był busz w jego pobliżu i on ułożył się tyłem ku niemu. Wtedy czekał na wrogów. Wystraszone konie nie podchodziły bliżej, a „Monarcha” obserwował, czekał. Ziemia drżała, gdy zaatakował – uderzał, uderzał, uderzał. Trzej mężczyźni i trzy konie byli w piasku. Konie nie wstały. Trzy konie były martwe, jeden człowiek zabity, jeden prawie martwy, a uciekł tylko jeden! Lasso Kellyana poleciało i schwyciło grizli za kark ponownie. Pozostali ludzie krzyczeli, a konie ciągnęły za końce rzemieni. Trok dławił „Monarchę” lecz oparł obie łapy o ziemię, zgiął swe ogromne ramiona i wydostał się ponownie ze sznurów ciągnąc konie i ich jeźdźców przed siebie bardziej i bardziej... .

Wtedy zaatakował. Kolejny koń poległ. Piff! Paff! - mężczyźni niezwłocznie wystrzelili ze swoich pistoletów. Lecz ogromny niedźwiedź popędził w kierunku przyjaznych wzgórz. Strzały raniły go w wielu miejscach, jednak on szedł prychając i ciągnąc troki ku wzgórzom, gdzie będzie mógł rozgryźć je w spokoju. Mężczyźni smutni i zmęczeni zawrócili.



  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×