Przejdź do komentarzyLutnista i Muza (krótki metraż)
Tekst 4 z 4 ze zbioru: Dramaty i scenariusze
Autor
Gatunekobyczajowe
Formautwór dramatyczny
Data dodania2026-02-27
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń21

Lutnista i Muza



PLENER.POLA W OKOLICY BOCHNI. WIOSNA

Ukazuje się widok pól i kwitnących drzew, po niebie płyną obłoki, słychać odgłosy zwierząt gospodarskich i ptaków, przez pole idzie MĘŻCZYZNA (60 lat), nosi zarost, niesie lutnię rozgląda się, siada pod drzewem i zaczyna grać. Pokazuje się widok odległego krajobrazu.


WNĘTRZE.WIEJSKI DOM.KUCHNIA.POPOŁUDNIE


MELA(27 lat, szatynka o włosach do ramion )zmywa naczynia, po kuchni spaceruje dwójka dzieci, które krzyczą, kobieta jest zdenerwowana

Mela : Cicho!

Dzieci nadal krzyczą.

Przestańcie do cholery!


Dzieci nic sobie nie robią z jej upomnienia, wtem słychać pukanie w okno. Mela zauważa kątem oka swoją matkę.


Mela: Cicho, babcia przyszła!

Otwiera okno.

Matka  donośnym głosem:  Mela, kup dwie śmietany!

Wciska jej banknoty.

Mela: Coś jeszcze mamo?

Matka : Papier toaletowy jak byś była uprzejma.

Mela zamyka okno, bierze telefon, pieniądze i wychodzi

Mela do dzieci: Jadę do sklepu, jak babcia przyjdzie, to jej słuchajcie!

WNĘTRZE.ŁAZIENKA.DZIEŃ

Mela robi makijaż, czesze się i zerka na podwórko, po którym gonią kury.


PLENER.POLA.DZIEŃ

Mela zsiada z roweru w miejscu gdzie urywa się droga. Prowadzi go przez pola. Nagle słyszy dźwięk lutni, jest zaciekawiona skąd dochodzi, przystaje i zatrzymuje się, rozgląda się dookoła i zauważa lutnistę grającego pod drzewem. Siada obok niego i zaczyna śpiewać piosenkę ludową , gdy lutnista kończy, patrzy na nią zagadkowo.


Lutnista: Cóż za piękny głos!

Mela z uśmiecham: Śpiewałam w chórze kościelnym. Chciałam być śpiewaczką operową ale ojciec mi wybił muzykę z głowy.

Lutnista  zaskoczony: Jak to?

Mela: Wolał bym sobie znalazła męża, bo będzie większy pożytek niż ze śpiewania.

Lutnista zaskoczony: : Zmarnować taki talent.

Mela: Zaszłam zaraz po zawodówce i koniec, ślub, potem drugie dziecko i tak. Czasem bym wolała umrzeć niż żyć w tej kołomyi

Jest załamana, lutnista ją pociesza.

Lutnista: Życie zawsze można zmienić.

Mela płacząc : To nie takie proste.

Lutnista: Jeśli chcesz, możesz odnaleźć niebo niedaleko.

Mela patrząc w górę : Wysoko.

Lutnista: I mnie Zycie nie popieściło, najpierw żona zmarła, potem syn, została mi tylko ta lutnia. Przyjeżdżam tu z Brzeska znaleźć trochę wytchnienia.

Mela : Miło.

Patrzą w górę, Mela, odzywa się niepewnie

Mogę z Tobą zostać?

Lutnista: Jeśli wszystko na to pozwoli.

Słychać i widać smagane wiatrem kwitnące drzewa, po chwili lutnista i Mela odchodzą, oddalają się , w tle leży rower.



WNĘTRZE. SALA Z POMALOWANYMI NA CZERWONO ŚCIANAMI.DZIEŃ

Na tle ściany stoi Mela, ma we włosach gałązki kwitnących drzew, na których siedzą motyle, ona i lutnista są nadzy, ona śpiewa pieśń ludową, a on gra na lutni.



  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×