Przejdź do komentarzyPisarz
Tekst 40 z 40 ze zbioru: Opowiadania
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2026-02-26
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń23

Wyglądam i brzmię jak przeciwieństwo, jak za głupi na to. Wspominam, że piszę, i widzą nagle dużego smarkacza chwalącego się bazgrołami. Już na starcie, a dalej jest tylko gorzej, bo mają rację.

Schodzę do podziemi. Nie ma innego wyjścia. Teraz sobie dopiero popuszczę cugli. Natrzaskam tego gówna od cholery. Już sobie leży kupa niepublikowanych rzeczy.

Lekka i radosna jest świadomość ich wolności od cudzych oczu. Nie będą poddawane ocenie i krytyce. Mogą sobie być kulawe i słabe, mogą być niestabilnymi bombami pełnymi sraki. Nikt tego nie poczuje ani nie zobaczy nawet, nikt więcej nie pomyśli, że jestem dużym, żenującym dzieciakiem.

 

drabble

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×