Przejdź do komentarzySplatając z sobą wydech i kicz
Tekst 2 z 16 ze zbioru: Manifest rekonstruktualistów
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2013-08-10
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń2129

Splatając z sobą wydech i kicz



Każdy dzień na nowo

wplatam w poszczególne nitki

kiczowatej makatki z jeleniem

choć aż taki kicz nie bardzo ma sens


Skrzętnie oblekam w kłamstwo

niebo tkane od środka

by wreszcie pokazać innym

że nie ma sensu wieczne powtarzanie

tych samych czynności

że puszczając do siebie oko

często przymykam na to oko

a nawet siebie już tym nie rozśmieszę


Zalegam na najmniejszym boku

zaklinając go na wszelkie świętości

aby podczas polowania

nie wypruł z jelenia ostatniej kropli krwi

i podług tejże nie skonał w jeszcze większym kłamstwie


Tasuję się z plamami

przypadkowo rozdanymi niecierpliwej nagonce

która mimo knuta nad głową

bezczelnie się garbi

i nie znając do końca swojej nitki w szyku

zawsze gubi ścieg jak trop


Zgrywam zatem muszkę ze szczerbinką strachu

zataczam się od niedorzecznych różnic

pomiędzy plamami w lewym i prawym oku –

każdej i tak nikt nie zauważy


chcę być możliwie jak najbliżej igły

nim na dobre stracę wzrok


Tylko ten czas przed i po polowaniu

nie ma już żadnych złudzeń

nabiera wydechu na odgłos rogu

by wreszcie odezwać się do tego

co mówi do mnie

do siebie

ciebie

do wszystkiego naraz


głosem przerażonego jelenia na rykowisku

z poplamionej

kiczowatej makatki


  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Może nie tyle "wypruł", co "wytoczył". Cały jednak wiersz - niespotykany i w swojej mądrości, i swej urodzie słów :-)))

Najserdeczniej :-)))
© 2010-2016 by Creative Media
×