Przejdź do komentarzyMroczne zaułki feminizmu
Tekst 4 z 51 ze zbioru: poważne historie
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaproza
Data dodania2015-02-11
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1965

MROCZNE ZAUŁKI FEMINIZMU


Rozumiem dążenie kobiet do tego, by wyrównać szanse i możliwości – w stosunku do mężczyzn. I uważam, że w wielu dziedzinach są one dyskryminowane. Tak samo jak w wielu dziedzinach dyskryminowani są mężczyźni. Dyskryminujemy się wzajem kiedy tylko jedna z płci dominuje w jakikolwiek sposób nad drugą. O ile jednak mężczyźni nie stworzyli takiego prądu ideologicznego – czy świadczy to  o ich słabszości? – kobiety bywają feministkami. W czasach uporczywej codziennej orki tego rodzaju walka jest jak najbardziej uzasadniona, ale czy jest zasadna także w czasach szczególnych? Piszę te słowa po lekturze pracy Kathrin Kompisch „Sprawczynie” opowiadającej o feministkach w czasach szczególnych. Dążenie do wyrównania szans nie zawsze – jak się okazuje – skutkuje ich wyrównaniem. W tym szczególnym przypadku efektem jest wzięcie na siebie przez kobiety części odpowiedzialności za paranoiczne samcze szajby.

W społeczeństwach dość niesłusznie uznawanych za patriarchalne rola kobiet bywa redukowana do matek, żon, córek – kuchnia, sypialnia i bawialnia. Już ponury post endek A. Bocheński w pracy „Dzieje przemysłu w dawnej Polsce” wywodzi, że gdy faceci bohatersko błąkali się od jednej wojny do drugiej, ich żony były kierowniczkami, dyrektorkami manufaktur, majątków, to one podtrzymywały gospodarkę – i ich mężowie mieli do czego wracać. A potem skąd wyruszać ponownie. Tak, można je nazywać strażniczkami domowego ogniska, ale czy to jest adekwatne? Kobiety tych pomniejszych, szeregowych, stojących w drugim, trzecim rzędzie robiły to na mniejszą skalę. Kiedy facet szarżował z okrzykiem „hurrra!” jego kobieta dbała o to by co dzień było w domu co jeść i w co się ubrać. Feministki czynią z tego zarzut dla mężczyzn i dla kobiet, ale kobiety w ten sposób uczyły się organizacji, przewidywania, strategii przetrwania, a także opanowania całej tej logistycznej sfery rzeczywistości.

Czy warto było zawsze to robić? Zdobywać wpływ na rzeczywistość, rywalizować z facetami, udowadniać im, że są tak samo sprawne w wymyślonych przez nich dziedzinach? A może wystarczyłoby tych najbardziej pokręconych wywalić z domu, odciąć ich od zaplecza, zmusić do zajęcia się rzeczywistością i uniemożliwienia realizacji ich pokręconych ideologii? Ale bywało i tak, że kobiety zaczynały rywalizować z facetami, dopingować ich w realizacji różnorakich szajb, widząc w tym możliwość zwiększenia swego wpływu na rzeczywistość, stania się bardziej równymi im. Niestety .Bo jaki by nie był feminizm, to nie takimi świadomymi kobietami chciałby się podpierać.

I to o tym, że raczej nie było warto i w tym konkretnym momencie lepiej byłoby odpuścić sobie rywalizację i dążenie do wzmocnienia swojego znaczenia, wpływu i równości, o tym jest ta książka. Kiedy jedni faceci wysłali innych facetów na wojnę i kobiety nagle samodzielnie zaczęły utrzymywać swoje rodziny i okazało, że to jest możliwe – bez męża, ojca – wiele z nich dostrzegło w tym szansę na samodzielność, a nawet samorealizację. I kiedy I wojna światowa dobiegła końca, a faceci wrócili z frontu, to w fabrykach przy obrabiarkach stały ich żony i córki, a im pozostało udanie się do pośredniaka. Owszem, ich żony i córki nie były kierowniczkami, dyrektorkami, ale do tego było już niedaleko. A potem pojawił się Adolf i znów zabrał facetów w świat, na wielką wojnę. Najdosadniej jest powiedziane to u  K. Moczarskiego. Sierżant siedzący u niego w celi mówił, że żony wysłanych w świat facetów  - na wiele lat – znajdą sobie mężów zastępczych. I kobiety zajęły wiele opuszczonych pozycji i wiele nowych, także istotnych. Zdawały sobie sprawę z konsekwencji swych działań, decyzji, opinii. Choć trzeba przyznać uczciwie, że trudno wskazać choćby kilka kobiet-twarzy  - damskich twarzy Adolfa, równych jego kolegom. Adolf nie miał koleżanek.

Choć były tłem, były też smarem umożliwiającym pracę tego mechanizmu. KL  dla kobiet pilnowały na szczeblu podstawowym kobiety. I były to kobiety zatrudniane w dużej części przez pośredniak. Reklamowano tą pracę i była ona lepiej płatna niż praca w fabryce. A na wschodzie był i poważny socjal. Wiele kobiet migrowało, zmieniała pracę na lżejszą, lepiej płatną. Poza horrorem widzę  funkcjonariuszki żeńskiej Policji Kryminalnej – one tylko kwalifikowały swoich podopiecznych tak, że wielu trafiło do KL – jako niepełnowartościowe jednostki. Wielu z nich przeżyło.

Były też i pomocnice, i żeńska załoga SS, sekretarki i pracownice łączności, a nawet personel pomocniczy  Lufthwaffe obsługujący balony i reflektory, radary i telefony – żadna z nich nie była niewolna, widziały co tu się dzieje .Ale one nie zabijały, a było ich nadspodziewanie wiele. Najstraszniejsze jest to, co najmniej widoczne: jak bakteria. Opieka społeczna i służba zdrowia. Mnie najbardziej rozbawił termin „kobieta  często zmieniająca partnerów” Ale to dopiero jest makabra. Niby codzienne proste historie, ale jest to mrok. Opiekunka Społeczna zwykła albo partyjna oceniała i ci źle ocenieni byli zastrzykiwani albo gazowami.  Istotą pracy takiej opiekunki było ewidencjonowanie i odseparowywanie od reszty społeczeństwa tych mniej wartościowych. Bo ich ocena była wiążąca. Podobnie jak położne – jeśli tylko niemowlę było oceniane jako „wadliwe”, wówczas trafiało na oddział pediatryczny, gdzie uśmiercano je morząc głodem, przy pomocy zastrzyku i na kilka jeszcze innych metod. I one doskonale zdawały sobie sprawę z konsekwencji swych działań, bo tak wyleczonego dziecka nie miały okazji już więcej zobaczyć, a procent wyleczonych na takim oddziale był bliski zeru. Były oczywiście i najlepiej widoczne strażniczki w KL, z których wiele zasłynęło z okrutnego traktowania osadzonych. Były pielęgniarki pracujące w obozowych izbach chorych, przy selekcji nowo przybyłych, pomagające Mengelemu i kolegom w najdziwaczniejszych eksperymentach. I były też lekarki pracujące przy programach eutanazyjnych.

Ścieżki awansu: przełożone strażniczek w KL, tych służących w SS i wojsku, przełożone pielęgniarek – to kierownicze stanowiska jakie obejmowały kobiety przy okazji tej wielkiej wojny.

Kompisch konkluduje wprost: gdyby nie kobiety, które zastąpiły mężczyzn w administracji, łączności i produkcji, wojna skończyłaby się kilka lat wcześniej. To one zdobywając tereny zajęte dotąd przez mężczyzn, by osiągnąć awans społeczny, umożliwiły jej trwanie. Wyrównując szanse brały na siebie jednak odpowiedzialność za zbrodnie, których dotąd kobiety nie popełniały na tak masową skalę. Feminizm, jak większość ideologii, ma takie mroczne zakamarki – choć dziś raczej powszechne jest twierdzenie, że kobiety w III Rzeszy też były ofiarami opresywnego systemu. Z pracy Kompisch wynika jednak, że były raczej jego beneficjentkami i współodpowiedzialnymi za jego zbrodnie.


  Spis treści zbioru
Komentarze (7)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Dość "niepoprawny" tekst. Zaliczyłbym Magdę Goebbels do grona koleżanek Hitlera. Trochę potknięć interpunkcyjnych. Bardzo ciekawe. Pozdrawiam.
avatar
Kobiety - nie inaczej niż mężczyźni - są dziećmi swoich czasów i warunków geopolitycznych, i sytuują się w swoim personalnym życiu tak, jak im to ta ich czasoprzestrzeń umożliwia. Biologicznie silniejsze, w sferze życia publicznego odstają in minus od tej płci mniej pięknej chociażby tylko z tak błahego powodu, że np. macierzyństwo wciąż nie jest tacierzyństwem; wyobraźmy sobie takie jedno małe wykluczenie z życia zawodowego w życiorysie przeciętnego mężczyzny (z racji np. trudnej i niekoniecznie dysfunkcyjnej ciąży) na całe 9 miesięcy, pomnożone przez kolejne ciąże, u średniej kobiety ziemskiej razy 3-5! To, co sufrażystki Anglii i Ameryki 2. połowy XIX w. wywalczyły dla siebie w swojej kraju własnego przestrzeni, nadal w 3. tysiącleciu jest obszarem "walki" kobiet w Afryce, Azji czy... u nas w Polsce. Zrównanie szans na karierę - fikcja. Zrównanie zarobków - miraż. Zrównanie praw obywatelskich - bzdura. Nikt przecież tej gupiej baby nie będzie słuchał!
avatar
A ja przez dekadę miałem szefową. Znam szefów wielu, ale pani Zuzanna jest moim super szefem. Krzyczała na mnie ale i tak była dla zarąbistym szefem. I teściową też miałem super.
avatar
Walka kobiet o RÓWNE (??!) prawa dla kobiet - kiedy mówimy o unijnej demokratycznej współczesnej Europie?! - to walka przegrana od co najmniej 2 stuleci!!

Tu wcale nie chodzi o jakąś cholerną rywalizację przecież! MOWA O NIERÓWNOŚCI! Jaka to "demokracja", kiedy WIĘKSZOŚĆ pań zarabia wszędzie & zawsze mniej MNIEJ niż szan.panowie??

Z tego powodu, że ma bolesne miesiączki?! Że jest na urlopie macierzyńskim?! A co ona w tym czasie robi?? Chodzi na piwo???
avatar
Nie uważam, by walka ta była przegrana. Nadanie kobietom praw wyborczych w Wielkiej Brytanii pod koniec XIX w. odbyło się właśnie dlatego, że pewna grupa kobiet miała spore majątki i płaciła wysokie podatki, sami więc panowie uznali, że to gruba niesprawiedliwość, by nie mogły one decydować o tym, co z tymi pieniędzmi się stanie. W tej chwili nie pamiętam, czy miało to miejsce na wyspie Man czy też Wright, ale było to miejsce gdzie osiadło wiele bogatych wdów.
Są obszary naszego życia, w których dominują kobiety, a są i takie gdzie jest na odwrót. Gitarzysta PIJACKIEJ BANDY, gdy został przedszkolanką też poczuł się gorszym pracownikiem od swych koleżanek.
Jeszcze inny przykład: nieopodal Kielc funkcjonuje firma "Kielpak", a w niej większość stanowisk nadzoru technicznego niższego i średniego szczebla to kobiety - faceci są w niej głównie szeregowymi pracownikami. Jak śpiewał Kukiz: i tak czasem bywa.
avatar
Walka o RÓWNE prawa kobiet jest JEST przegrana chociażby z tego powodu, że wciąż - a zatem także T E R A Z = w tej samej chwili, kiedy to czytasz, DROGI CZYTELNIKU = gwałcone są malutkie dziewczynki, szkolne nastolatki, żony, przypadkowo spotkane kobiety,

powszechnie traktowane przez gwałcicieli nie jak równego sobie człowieka, a jak materac??

Hipokryzja, w której zanurzona jest nasza jakżeż męska mentalność od zawsze, dzieli ludzi na "lepszych" i "gorszych". Do tej drugiej kategorii należą wszyscy L U D Z I E, którymi lepszy "ja" sobie pomiatam, jakby byli śmieciami.

TYLKO ZMASOWANA - ZREFORMOWANA OD PODWALIN - POWSZECHNA EDUKACJA WYDŹWIGNIE KOBIETY DO POZIOMU CYWILIZOWANEGO, GODNEGO ERY CYFRYZACJI HOMO SAPIENS
avatar
Faceci też są gwałceni, tylko inaczej - tu podtekst seksualny jest rzadziej obecny. Ale i tak w gwałcie ( ogólnie w zmuszaniu do takich czy innych zachowań raczej chodzi o dominację, władzę, a sam seks bywa czasem narzędziem).
Rozwiedzionych znam wielu, ale tylko jednego, któremu sąd przyznał opiekę nad dzieckiem i alimenty od żony. I na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuację, gdy facet traci możliwość zarobkowania i nie zostaje odesłany do mamusi.
Obie strony wzajem nie traktują się fair ( no, może najczęściej - bo znam i takich, których można by stawiać za wzór), tylko różne stosują technologie wymuszania na drugiej stronie.
Cały czas coś jest nie tak w naszym procesie socjalizacji, skoro ludzie częściej wybierają wymuszanie i dominację nad bliskimi ( i osobami z otoczenia). I nawet jeśli frustracja zostaje zminimalizowana, a poczucie własnej wartości wysokie, to wciąż niski jest poziom poszanowania innego.
© 2010-2016 by Creative Media
×