Przejdź do komentarzyOBRZYDLIWA ULICA /8/
Tekst 22 z 40 ze zbioru: Inne opowiadania
Autor
Gatunekproza poetycka
Formaproza
Data dodania2015-03-28
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń1012


OBRZYDLIWA ULICA /8 /


W żaden sposób nie mogliśmy połapać się - dlaczego ludzie chcą, żeby było źle? Po co robią coś nieprawidłowo, skoro można robić to prawidłowo? W jakim celu psują, skoro później nie potrafią naprawić? I w ogóle – dlaczego zamiast polegać na osobach doświadczonym, wierzą jakimś pyskującym dyletantom.

Wyglądało na to, że zapanowała niebezpieczna epidemia wszechogarniającej głupoty.

Tę zagadkę bez wysiłku rozgryzł pięcioletni smarkacz. Gadaliśmy i nikt nie zwracał na niego uwagi, bo co taki dzieciak może rozumieć. Siedział w kącie, coś tam dłubał a tu raptem, ni z tego, ni z owego wypalił:

Bo wam tylko chodzi o jedno... O władzę.

Nie wiadomo skąd mu to przyszło do głowy... Na wszelki wypadek ojciec dzieciaka odesłał go do kuchni, pod opiekę matki.

Tak czy owak, musieliśmy smarkaczowi przyznać rację – jak nie chodziło o pieniądze, to chodziło o rządzenie. Najlepszym na ten stan rzeczy dowodem był fakt, że słowo „kierownik” stosowano często i do byle kogo. Odbywały się przy tym utarczki w rodzaju: kto jest ważniejszy – szklarz czy stolarz? Nic dziwnego, że w końcu łapę na wszystkim położył kolejarz.

Sprawa, tymczasem była nie na rozum szklarza, stolarza czy kolejarza... Niestety, wyżej wymienieni nie chcieli uznać swojej niekompetencji. Szklarz, owszem, mógł zgodzić się, że nie zna się na robocie stolarza, ale nie mógł uznać, że jest mniej ważny niż stolarz, który nie zna się na jego robocie.

Kolejarz był bardziej zagadkową figurą, ponieważ działał w systemie zhierarchizowanym. Miał zwierzchników, którzy mogli udzielać mu informacji. Nigdzie jednak nie było powiedziane, że zwierzchnicy rzeczywiście udzielają mu informacji. Dlatego nasz kolejarz nienawidził innych kolejarzy – tych, którzy znali go jako urzędnika od roboty papierkowej i wiedzieli, że nikt poważny z nim nie gada. Otoczył się wianuszkiem wspierających osób - jeszcze mniej kompetentnych niż on i zabrał się za rządzenie.

Sytuacja wyglądała kiepsko. Przeciwko nam były już dwie grupy – ciemniaki z obrzydliwej ulicy oraz ta samozwańcza.

I żeby była jasność – nie chodziło o to, że kolejarz rządzi - tylko, że rządzi głupio. Jednak nie można było powiedzieć tego głośno, ponieważ zaatakowałby nas od strony ideologicznej wypaczając tym samym istotę rzeczy.



  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×