Przejdź do komentarzyurodziny roberta
Tekst 12 z 33 ze zbioru: mix tekstowy
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2016-07-16
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń946

URODZINY ROBERTA

87 rok. Wiosna, albo ciepła jeszcze jesień. Przed rozpoczęciem lekcji w „elektryku” Robert oznajmia nam, że właśnie ma urodziny i wypadałoby to uczcić. I że dostał od dziadka półtora dolara.

No więc co? Wypadałoby zrezygnować z uczestnictwa w lekcjach, by oddać się świętowaniu – i taką właśnie decyzję podejmujemy. Ale mamy te półtora dolara i tylko trochę złotówek. Mimo to ruszamy w stronę centrum Kielc. Mijamy szpital zakaźny, prosektorium i liceum pielęgniarskie. Dochodzimy do ul. IX Wieków Kielc, a przed nami jest kościół św. Wojciecha, obok kiosk. Robert wsuwa głowę w okienko kiosku i składa propozycję wymiany waluty obcej na krajową. Transakcja – nielegalna – zostaje dokonana. Nagle w puli imprezowej jest kupa krajowej waluty.

To trudny dla Polski czas. Jeżeli chcemy pić piwo, to trzeba  - co trudne – znaleźć sklep, gdzie ono jest. I znajdujemy, na Barwinku, a potem idziemy pić do mnie, bo rodzice w pracy, a brat w szkole. Za te półtora dolca nabywamy prawie półtorej kratki piwa w granatach. Jest nas… - Robertów dwóch, Jacek, Czarek, Marek i może jeszcze ktoś – z sześciu? A potem za drobniaki i butelki zwrotne jeszcze z pół kratki piwa.

Impreza za półtora dolca. Dziś to niecałe 5 zyli – wtedy trudny (???) dla Polski czas. Te półtora dolca nieźle nami wtedy potarmosiło.

  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Literówka: ma być "czyli" :-)))
avatar
I było tak pięknie, gdyby nie Balcerowicz. W ogóle to wina Tuska
avatar
Tyle warte były wtedy polskie pensje. Ale życie w prylu miało swój specyficzny urok. Zostało mi z tego wiele wspomnień - bo to trudno zapomnieć.
© 2010-2016 by Creative Media
×