Przejdź do komentarzyKuracjusz zwyczajny
Tekst 12 z 84 ze zbioru: Wiersze różne
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formawiersz / poemat
Data dodania2011-08-21
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń3865

Kuracjusz zwyczajny


Z podziękowaniami pani Winterolmostover, której wiersz `Kuracjusz wspaniały` swoim realizmem rozbudził u mnie - osoby nieznającej niuansów i tajników sanatoryjnej kuracji - gasnącą wyobraźnię wytwórczą i pozwolił pupuścić wodze nieprzyzwoitej fantazji.


Na otwarcie to była flaszka,

Zaraz po niej ostra Joaśka,

Potem zabieg robiła mu Krycha,

Która przyszła do niego od Zdzicha.


Później z Anką miał on kurację,

Z krótką przerwą na kiepską kolację,

Nocą zaś  różne zabiegi

Wymyślały Kaśka i Pegi.


Co dzień rano wstawał zmęczony,

Z obowiązku dwonił do żony,

By przekazać porcję realacji

O tęsknocie swej oraz kuracji.


Panta rei - mędrzec powiedział,

I miał rację,  gdyż dobrze wiedział,

Że kuracja będzie wciąż płynna,

Gdy partnerka codziennie inna.


Kuracjuszki są prawie jak wino,

Tym pewniejsze, im starsze, ino

Trza uważać, by podczas zabiegu,

Nie dotarły do dnia sądnego.

  Spis treści zbioru
Komentarze (5)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Jak na nieznajomośc sekretów kuracjuszy, nader dobrze opisuje ten wiersz rzeczywistośc sanatoryjną. Ale pamiętajcie, to tak jak w każdym stadzie, znajduje się czarna owca i ją najbardziej wodac. Ludzie chorzy nie tak się "bawią". :)

Dziękuję. :)
avatar
Z powyższych komentarzy wynika, że trafiłem w sedno sprawy, chociaż - jak zaznaczyłem wyżej - nie znam z autopsji sanatoryjnej rzeczywistości. Trochę się tylko nasłuchałem, a wiersz "Kuracjusz wspaniały" uruchomił moją wyobraźnię wytwórczą.
avatar
Janko, ale masz bujną fantazję! Jesteś bardzo inteligentny, skoro z opowieści stworzyłeś taki realistyczny obrazek. Ja nie mam doświadczeń sanatoryjnych, więc nie wiem, jak tam naprawdę jest. Wiem tylko, że nie chciałabym znaleźć się w sytuacji żony tego kuracjusza.
avatar
Oj działo,się działo,w Ciechocinku:)
avatar
Co prawda, to prawda, fakt. Od tej płynnej kuracji wielu kuracjuszy nie utrzymywało w Dąbkach czy w Połczynie żadnej - nawet chwiejnej - równowagi, a taka jedna to nawet ze schodów była spadła i se nogie zwichła "w biodrze, nie mogła tańczyć dobrze"
© 2010-2016 by Creative Media
×