Przejdź do komentarzyWieczorny niemodlitewnik
Tekst 39 z 173 ze zbioru: międzyczas
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2017-04-23
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1093

ja Anna,  

gościnna i ciepła dla oczu, 

z czerwcowej miłości 

i popołudniowego upojenia, 

kwitłam poezją na trawiastych klifach, 

za naszym pierwszym, wielkim morzem. 

W nieparzyste nieba 

wkładałam najpiękniejsze słowa  

i wplatałam kasztanowe warkocze 

w podstępne kolory chłodnej jesieni. 


Im bardziej upadasz, tym głębiej idę. 

Odchodzę od cichej ziemi 

perfumą wisterii. 


Liczę łóżka tych którzy przyjdą, 

a mimo to twoja twarz wychodzi  

ze wszystkich płócien 

- jesteś moim własnym więzieniem.

  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Bardzo malarski ten świat Anny. Niezwykła też, "odwrócona" jego optyka: warkocze wplatane w chłodne kolory jesieni (a nie vice versa), "w nieparzyste nieba wkładałam najpiękniejsze słowa" (a nie "z tych nieb je czerpałam"), "twoja twarz, wychodząca z wszystkich płócien" (a nie w te płótna wtopiona). Wielkie bogactwo poetyckiej wyobraźni...
avatar
Gdziekoliwek pojawia się Anna tam jest poezja,i wydaje się,ze liczenia każdego z osobna nie przzynosi niczego ISTOTNEGO,i tak pozostanie tylko Anna.
avatar
Pięknie, barwnie i bardzo emocjonalnie. Brakuje przecinka przed: którzy.
© 2010-2016 by Creative Media
×