Przejdź do komentarzyAdagio Albinoni (Bękart)
Tekst 123 z 255 ze zbioru: Czarcie kopyto
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formaproza
Data dodania2017-04-28
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1385



Kiedy piszę dłuższe rzeczy, nakręcam się muzyką. Wielokrotnie słucham tego samego utworu, wtedy coś się otwiera i płynie. Tak naprawdę, „Bękarta”, napisały dźwięki dobywające się spod palców Yngwie Malmsteena. Ja tylko próbowałem nadążyć stukać na klawiaturze. Oto klimat bękarta: https://www.youtube.com/watch?v=SYQCOE58XUM - -  krótkie demo. Przeklej link do przeglądarki i posłuchaj w tle.




Adagio Albinoni


Zobaczyli śniadego bakusa z długimi, splątanymi kudłami, w białej koszuli i czarnej, skórzanej kurtce, który przyjechał z daleka. Było widać po zagranicznym samochodzie. Zaplątał się jakiś cudzoziemiec. Włoch jaki albo cygan. Stał chwilę i się im przyglądał.

- Wygląda jak te wyjce z telewizji - zauważył Włodek.

- Co się gapisz, bakusie? Ludzi, żeś nie widział? - warknął Marian.

- Na chuj się po naszej wiosce rozglądasz? - dorzucił nieśmiało Sylwek Bysiak.

Tamten nie odpowiedział. Wszedł do sklepu, ale kiedy swoje załatwił i z niego wyszedł, znowu zaczęły się zaczepki. Nieznajomy podszedł do samochodu, otworzył drzwi i odwrócił się w stronę posyłających mu uszczypliwości mężczyzn. Spojrzał uważnie, prosto w twarz Mariana i bardzo wolno powiedział: Niech pan powie matuli...panie Kownacki...że bękart Stasiaków wrócił...na grób matki...i na pogorzelisku świeczkę zapalić.

Zdrętwieli wszyscy i ciarki im po plechach przeszły jakby antychrysta ujrzeli, a ich twarze stały się białe jak papier. Włodkowi papieros z ust wypadł i tlił się, wpadłszy prosto w poskręcane kłaki na piersi, ale on nic nie czuł. Momentalnie zrobiło się pusto, tylko Marian potykał się, odwracając co chwila za siebie.

Po godzinie wioska była jak wymarła. Ludzie pozamykali się w chałupach i tylko w oknach można było zobaczyć wystraszone twarze.


Kiedy wracał z pogorzeliska, przejechał autem powoli przez całą wioskę. Ani żywej duszy. Nawet małe dzieci były pochowane. Poczuł to samo, co tamtej nocy, kiedy palił się jego dom, z matką i młodszym bratem w środku, a on bezradny biegał dookoła. Wtedy też wszyscy siedzieli schowani w chałupach. Nic się nie zmieniło... Żebrzący elektrycznie Malmsteen, wywracał bebechy na drugą stronę. Ściskał krtań. Gdzieś bardzo głęboko następowała implozja. Wcisnął gaz do dechy...


Bonus: Allegro & Adagio (filharmonic): https://www.youtube.com/watch?v=MtKKVrUZ2GU

  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Krótki, ale doskonały opis tragicznego zdarzenia i bezduszności mieszkańców wioski.
Brakuje spacji po wielokropkach oraz przecinka przed: jakby. Za to zbędne przecinki przed: żeś, z matką, wywracał. Chyba muzyka Cię zbytnio absorbuje i nie dostrzegasz takich drobiazgów.
© 2010-2016 by Creative Media
×