Przejdź do komentarzyPiskowina
Tekst 194 z 255 ze zbioru: Czarcie kopyto
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formaproza
Data dodania2017-05-28
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1446

Joanna od piskowiny do nas przyszła w piątek rano. Od świtu chodzi od chałupy do chałupy z piskowiną. Przeciwko Szatanowi. Zło panoszy się w kraju i na świecie. Demony zalewają złowrogą propagandą. Jad sączy się zewsząd. Nawet jeśli człowiek unika, to i tak nie uchroni się przed nienawiścią. Szczęściem, jest skuteczny sposób na wszelkie diabelstwo. Oczywiście oprócz różańca, ale on sam nie wystarczy. Niezbędna jest piskowina. Dlatego Joanna roznosi piskowinę po chałupach, żeby ludzie mogli nasycić swoje oczy i wypełnić piskowiną uszy, która podziała jako filtr przeciwko złym mocom. Z tego też powodu, piskowinę należy czytać na głos, aby bezpośrednio wpadała i tworzyła nieprzepuszczalne warstwy, chroniąc bębenki przed jadem i nienawiścią. Zwykła niedzielna prasa, jak: „Gość niedzielny”, „Głos niedzieli”, „Niedziela w domu i zagrodzie”, „Moda na niedzielę”, „Ranczo niedzielne”, „Niedziela życia”, „Życie w niedzielę”, „Niedziela w twoim domu”, „Umrzeć w niedzielę”, powinna wystarczyć.


Ofiarę i tak wypada złożyć na fundację obrony czegoś tam, więc bierzemy piskowiny ile się da, bo dobrze się nią rozpala w piecu. Papier dobrego gatunku, to i dobrze się pali. Nie to, co ta makulatura, którą wpychają w nasze skrzynki pocztowe. Za cholerę nie chce się palić. Diabelstwo jakieś. Sam Szatan musi to produkować. Forsy ma jak lodu, to drukuje i każe makulaturę roznosić i wpychać ludziom do skrzynek. Z gównianego, niepalnego papieru.

  Spis treści zbioru
Komentarze (7)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Legionie, a gdzieżeś to Ty zamieszkał? W Pisanicy, Pisankach, Pisarzowicach, Pisarach, Pisarzowej, Piskach, Piskornicy, Piskorach, czy też może w jakichś Pisklakach? No to masz przerąbane. Jestem ciekaw, dlaczego rzeczownik "Szatan" piszesz wielką literą? Czyżby z szacunku dla owegoż. Wymieniasz ciekawe tytuły gazet. Musisz jednak zapamiętać, że wszystkie człony tytułów, z wyjątkiem spójników i przyimków, piszemy wielkimi literami, o ile te tytuły się odmieniają. Będzie to więc "Gość Niedzielny", ale "W kościele i w zagrodzie". Zbędne przecinki przed: jest, powinna; brakuje przecinka przed: ile się da.
Mam natomiast wątpliwości dotyczące palenia się papieru. Doskonale pali się papier niskiego gatunku, popularnie zwany gazetowym. Ognisko rozpalałeś pewnie "Trybuną Ludu" lub "Żołnierzem Wolności". Spróbuj natomiast spalić jakiś kolorowy magazyn drukowany na papierze kredowym. A jak się palą banknoty, mimo że czasami są gorące?
avatar
Czytałem, że jest roznoszona "woskowina". Dobrze zatyka uszy, aby podszepty szatana nie docierały... ;)
avatar
Dobreee :D

Szkoda tylko, że piskowina jest niejadalna...buuu


;-)
avatar
Nie będę się pytał, Janko, gdzie mieszkasz, ale coś mi się zdaje, że w jakiejś POlandii, skoro tak się dziwisz wszystkiemu. A ja mieszkam w najprawdziwszej Polsce, choć zdarza mi się usłyszeć, że niektórzy coś brzęczą pod nosem całkiem nie po polsku. A jak chcę się poczuć nieswojo, to idę się dosiąść do Hanki Bielickiej. Ona tu wiecznie siedzi na ławce.

Co to zasad pisowni tytułów, to chyba zrozumiałem jak to się robi. Dzięki, bo myślałem, że tu panuje dowolność.

Na papierze kredowym są te ulotki wszystkie, operatorów, dystrybutorów itd... One się nie chcą palić. Ludzie bluźnią, właśnie dlatego, że się nie chcą palić. Jakby się dobrze paliły, to nikt by nic nie gadał. Jeszcze te gazetki z Kauflandu, Lidla i Biedronki bardzo dobrze się palą. Tutaj nikt nie ma zastrzeżeń, a niektórzy nawet celowo chodzą do w/w po makulaturę.
avatar
Legion, już wiem, że mieszkasz w Pisłomży, gdyż to tam cały czas na ławeczce siedzi Hanka Bielicka.
avatar
O czym ty legion piszesz?Bo nie kumam.Po co komu niedzielnych wiadomości aż tyle?
avatar
Legionie, ten papier się nie pali, boć to z platiku robione świństwo. Żyjemy w plastikowym świecie, jesteśmy plastikowi. A piskownia (dobre, he, he), jedyna, jeszcze trzyma w swych łapach las. Zwierzyna się nie ma gdzie podziac, wybić trza.
Ten fragment zabieram do swojego notatnika czarów:
"Ofiarę i tak wypada złożyć na fundację obrony czegoś tam, więc bierzemy piskowiny ile się da, bo dobrze się nią rozpala w piecu. ". Bajka
© 2010-2016 by Creative Media
×