Przejdź do komentarzylist dwunasty
Tekst 12 z 19 ze zbioru: Listy do siebie
Autor
Gatunekbiografia / pamiętnik
Formaproza
Data dodania2018-02-11
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń561

list dwunasty*


Bywają w życiu chwile niepowtarzalne, które zaczynają nowe lub zmieniają stare, chwile refleksyjne, ważne… Należałoby je zapamiętać, by później opowiedzieć o nich tym, którzy zechcą wysłuchać. Mam nadzieję, że taki będzie mój Wnuk, że będzie chciał słuchać o tym, jak było zanim się urodził. Dlatego mój Wnuku, mimo że listy są do mnie, to ten będzie też do Ciebie.

Zupełnie nie mam pojęcia, jak to jest być babcią, całe dotychczasowe życie przebiegło mi w dwóch formach: córki i matki (matką jestem już trzydzieści lat, dzięki twemu tacie, który pojawił się na świecie, kiedy sama jeszcze byłam dzieckiem – dwudziestojednoletnim co prawda, ale dzieckiem). Wtedy też nie miałam pojęcia, jak to jest być matką! Patrząc na Twoich już dojrzałych wiekiem rodziców (mają po trzydzieści lat), sądzę, że będą mądrzejsi ode mnie, cierpliwsi, wytrwalsi, odpowiedzialniejsi, bardziej wymagający i odważni. Twoje przyjście na świat jest dla nich trudne, na pewno pogonisz im kota, bo psa nie dadzą ruszyć. Sam zobaczysz, kiedy już przywiozą Cię do domu, że rządzi w nim amstafka Mila – pierwsze dziecko Twoich rodziców. Nie piszę tego po to, byś był zazdrosny, chociaż pewnie będziesz, ale po to, byś wiedział, że czeka Cię ważna batalia o względy mamy i taty. Nie masz wyjścia, musisz być fajnym chłopakiem.

Tytułuję Cię per Wnuku, ponieważ Twoi rodzice ukrywają przed całym światem, jak będziesz miał na imię. Wcześniejsza pomysł z Franciszkiem nie wypalił, chociaż mnie się podobał… Ja od początku wiedziałam, że Twój tata będzie miał na imię Krystian. Imię to podsunął mi pewien młody wtedy mężczyzna, który spotykał się z koleżanką ze studiów. Przystojny, uprzejmy i inteligentny – to wystarczy, by facet mógł być interesujący… Myślę, że te cechy będziesz mógł dostrzec u swojego taty. A na pewno dostrzegła je kiedyś Twoja mama.

Apropos mamy… Kiedy już się urodzisz, rozpoznasz jej głos i szarość zmieni się w kolorowy świat, zobaczysz nad sobą jej twarz. Zapewniam Cię, że się uśmiechniesz. Bo Twoja mama jest piękną kobietą. Mam duże wyraziste oczy, takimi mogą się pochwalić aktorki czy prezenterki. Mnie też zachwyciły, gdy po raz pierwszy ją zobaczyłam (wtedy jeszcze nie znała taty, tylko Twoją ciocię, której będziesz chrześniakiem). Przypadły sobie do gustu, dobrze się bawiły i polubiły na tyle, żeby zwierzać się z marzeń i tajemnic. O tym na pewno kiedyś Ci opowiedzą. A więc mama… Wie, czego chce, jak to Monika, szczególnie gdy chodzi o zwierzęta, o pomoc i zrozumienie ludzi względem tych braci mniejszych. Denerwują ją wszelkie przejawy agresji wobec zwierzaków i oddałaby duszę diabłu, żeby poprawić świadomość ludzi w tej sprawie.

Myślę, że czeka Cię wiele interesujących spraw na tym świecie. Zobaczysz i sam się przekonasz już niedługo… A co z nami? Dziadek obiecał Ci świecącego reniferka na Boże Narodzenie, a ja napiszę Ci pewnie jakiś wierszyk. Twój nastoletni wujek Kuba będzie Ci pokazywał na telefonie różne sztuczki, nowości i zagmatwane – jak dla mnie – sprawy z zakresu technologii; będziesz miał z nim jazdę!

Obiecuję, że usiądziemy kiedyś w altanie i przeczytam Ci książkę. Wcale nie twierdzę, że będą to bajeczki, chociaż babcie zwykle czytają swoim wnukom bajki. Może komiks – ulubiona forma książki Twojego taty – może wiersze, a może… Pozwólmy światu dojrzeć do tego czasu…

Tymczasem wiedz, że wszyscy myślimy o Tobie i czekamy na Ciebie. Jesteś wyzwaniem dla rodziców i radością dla dziadków lub odwrotnie albo i jedno i drugie, jak wolisz. Bo tym jest miłość, którą obdarza się bliskich… Wiem, że doświadczysz jej i będziesz szczęśliwy.


Zrobiło się miętowo! I co?! Niech tam! Świat może być lepszy, gdy wszystko nazwać dobrem a potem czekać, aż zakiełkuje w ludziach. Nie jestem naiwna, wiem, że zło istnieje, ale można z nim walczyć, czasem nawet wygrać, czasem go zignorować, by nie czuło, że jak zwykle jest w centrum zainteresowań ludzi. Tak, jak w opowiadaniach Alice Munro, które czytam ostatnio. To niezwykłe, szlachetnie wyczarowane krainy, które za każdym razem wzbudzają moje doświadczenia z dzieciństwa i z młodości. Wydawałoby się, że Kanada to zupełnie inny świat, a jednak tam też byli chłopcy i dziewczynki, którzy odkrywając siebie, znajdowali niepowtarzalne doznania, jak w opowiadaniu pt. Odnaleziona łódź. Czy w Odpowiedz na tak lub nie, kiedy poplątane losy kochanki i jej mężczyzny, nie pozwoliły im być razem, a nawet śmierć – która przyszła jak zwykle nie w porę – nie rozwiązała uczuć i nie pozwoliła wyzwolić się do końca z toksycznych zależności tych dwojga.

Alice Munro potrafi zaskakiwać! Nie uśmierca matki w opowiadaniu pt. Przebaczenie w rodzinie, by pokazać, że syn przemieniony w kapłana w jakieś bliżej nieokreślonej sekcie może zasłużyć na wybaczenie matki, którą całe życie zawodził. Wystarczyło, że odśpiewał z kolegami też kapłanami pieśń i matka zaczęła powracać do zdrowia. A potem już tylko mogła mu przebaczyć. Ostatnie zdanie muszę zacytować, bo jest mi bliskie i mam nadzieje, mój Wnuku, że i Tobie kiedyś się spodoba: „Przebaczenie w rodzinie pozostaje dla mnie tajemnicą; to, jak się pojawia i jak trwa”.

Wracam do książki Alice Munro o naprawdę znaczącym tytule Coś, o czym chciałabym ci powiedzieć. Wygląda na to, że też powiedziałam już coś, o czym chciałam powiedzieć. Na razie...

*11 luty 2018 rok – chyba ważna jest data, przynajmniej w tym liście.


  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
List kochającej walecznej Babci do nienarodzonego jeszcze Wnuka - bezcenne.

Czy szan. Dziadek też jakoś się w ten piękny powitalny szpaler już wpisał? Może gdzieś w cichości rzeźbi kołyseczkę?
© 2010-2016 by Creative Media
×