Przejdź do komentarzyO co tu chodzi?
Tekst 207 z 255 ze zbioru: Czarcie kopyto
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2018-03-22
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń766



O co tu chodzi?


Mówi się, że kiedy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Ale o nie chodzi zawsze. I tylko o nie chodzi. O nic więcej. Wszystko inne jest czystą iluzją, przedstawieniem, które jedni odgrywają przed innymi w celu ukrycia swojej prawdziwej miłości. Dlatego pieniążki zarabiamy dla ojczyzny, dla dobra wspólnego, dla rodziny, a nigdy dla siebie. Zarabiamy je przy okazji czynienia dobra i w trosce o dobro innych. I tak, ludzie lgną do polityki, by czynić dobro, nie zważając na to, że z nędznych diet i zarobków nie starcza im do pierwszego. Gdyby nie nagrody pieniężne za wybitne osiągnięcia, z pewnością byliby narażeni na śmierć głodową. Musieliby żreć mirabelki oraz szczaw prosto z nasypów kolejowych. Bogu niech będą dzięki za budżet państwa i podatki, bo inaczej rząd sam by się nie wyżywił. I jeszcze za spółki skarbu państwa, bo tam można się odkuć i stanąć na nogi. Bóg zapłać za spółki skarbu państwa! Alleluja i do przodu! Tylko „dlaczego Rodzina Radia Maryja nic z tego nie ma?” - niedawno żalił się ojciec założyciel. No właśnie. Dlaczego spółki skarbu państwa jeszcze nie płacą rodzinie Maryi należnych alimentów na ręce ojca dyrektora? Chyba, że jakieś drobne – na waciki lub patyczki do uszu. A przecież woskowina to najlepsze lekarstwo na podszepty Szatana!


Najcudniej iluzją posługuje się Kościół. Doprawdy, jeszcze nikt na tym świecie nie płaci za powietrze, za to miliony ludzi płacą za kuszenie życiem pozagrobowym. Za miejsce w raju wśród milionów postaci na myśl których zbiera mi się na mdłości. Jeśli nawet takie miejsce by istniało, to ja tam się nie chcę znaleźć ze względu na domniemane towarzystwo. Po prostu są miliony zmarłych i miliony żyjących w towarzystwie których nigdy nie chciałbym bytować, czy w tym, czy w przyszłym życiu. A już wieczność wśród nich przeraża mnie bardziej, niż ognie piekielne.


Oczywiście nie ulega wątpliwości, że ja, w raju nie wyląduję. Moje miejsce jest tam, gdzie wszystkich potępionych ubeków, enkawudzistów, morderczyń nienarodzonych, zbójów, bandytów i seryjnych morderców. Może skończę w jednym kotle z Piotrowskim, Pękalą i Pietruszką? Bo nie kłaniam się pasterzom dusz. Kto wie? Może tam będzie Kościuszko Tadeusz, który przecież kazał wieszać biskupów? A może tam będą studenci i studentki niosący transparenty proaborcyjne i antychrześcijańskie, jak choćby: „Zrozum biskupie, mamy cię w dupie”. Może będą miliony prostytutek? Wiecie, co? Ja świadomie chcę do piekła, bo liczę na doborowe towarzystwo!


No i teraz:


Potrafię zrozumieć wierzących, że oni bardzo chcą zasłużyć na życie wieczne w raju i nawet nie chciałbym im w tym przeszkadzać. Niech żyją w tej materialnej iluzji jak chcą. Niech się modlą, niech klęczą, niech podążają za swoimi pasterzami. Natomiast nie potrafię zrozumieć czego oni chcą od takich jak ja, do których słowa pasterzy nie trafiają, do których nie przemawia iluzja życia pozagrobowego? No, dobra – chcą żebym zamknął mordę, żebym udawał, że nie istnieję. Bo jeśli ja, będę siedział w kanałach, to oni wówczas stworzą na Ziemi świat na podobieństwo raju. Będą się wzajemnie miłować i oddawać cześć Bogu wszechmogącemu na każdym kroku. Mało im życia wiecznego, chcą jeszcze zawłaszczyć ten okruszek czasoprzestrzeni, zanim przystąpią do uczty w raju. A ja mam zamknąć mordę. Mam zniknąć z widoku. Może powinienem przytroczyć sobie kamień młyński i na główkę z mostu? No, to by było najlepsze dla wszystkich rozwiązanie. Ale ja się na świat nie pchałem. Przymusowo tu się pojawiłem, a skoro tak, to przynajmniej się wyrzygam, nim zniknę. A teraz rzygnę konkretnie ma pasterzy!


Każdy tłuk wie, że sługom Kościoła nie po drodze jest z nauką, a raczej oni mają własną naukę, która nie polega na faktach, lecz na bajaniach i jej się trzymają. Powiedziałbym im: na zdrowie, katabaski! Ale chodzi o to, że oni tę swoją pseudonaukę, zwaną teologią, chcą za wszelką cenę uczynić powszechnie obowiązującą. Wiem o czym mówię, bo ich pseudonaukę zgłębiałem latami, podobnie jak ich święte księgi i historię działalności. Mmm... Wąż jest śliski, zwinny i elastyczny. On ciebie oplata całym sobą, aż uwięzi cię we własnych splotach, a wtedy już się nie wywiniesz. Przy czym będzie cię hipnotyzował swoim sykiem wysuwając rozdwojony język prawdy. Będzie cię hipnotyzował swoją szatą, gdy niepozorny na co dzień i pogrążony w żałobie, ukaże ci swoją wzorzystą powłokę, którą przyobleka, gdy pośredniczy.


Ich bóg jest bogiem zazdrosnym, zaborczym i mściwym. Każdy to wie, dlatego wyjątkowo nie muszę przytaczać. I dlatego wierni trzęsą przed nim dupami. Mówi się, że ktoś jest „bogobojny”, co człowieka strzeże przed bożą karą, albo się mówi, że „ktoś się boga nie boi” - a to znaczy, że niechybnie spotka go boża kara – najprędzej bogobojni podpalą mu chałupę. Mniej więcej tak to wygląda i też nie muszę cytować historii, bo każdy tłuk podałby tu przykłady.


Wreszcie kawa na ławę:


Aborcja, spędzanie płodu, gonienie. To zagadnienie nie zawsze interesowało pasterzy. Jeśliby przywołać nauki św. Tomasza z Akwinu o powstawaniu zarodków, to przecież one dają podstawy do masowego spędzania płodów żeńskich do 80 dnia połogu, a może nawet i dalej! Początki życia tutaj nie mają nic wspólnego z duszą i nieśmiertelnością. A skoro tak, to jaki problem ze spędzaniem płodów? Otóż on się pojawił dopiero wówczas, kiedy Kościół naprawdę się rozkręcił. To się stało po wyprawach krzyżowych, kiedy Kościół stał się posiadaczem ziemskim, a biskupi książętami – obszarnikami. Brakowało rąk do pracy na kościelnych gruntach. Powodów było kilka, między innymi wysoka śmiertelność i działalność akuszerek wiejskich, które potrafiły spędzać płody przy użyciu ziół. W Polsce służą do tego bylica piołun i wrotycz. Z tych akuszerek zrobiono czarownice i zlikwidowano. Kogo to interesuje, to znajdzie w Internecie wykresy demograficzne średniowiecznej Europy i zauważy demograficzny boom w okresie wzmożonego działania świętej Inkwizycji. Tutaj zaczyna się troska Kościoła o nienarodzonych. Ma bezpośredni związek z troską o kościelne przedsiębiorstwa rolne, których nie ma komu obrabiać.


W XX wieku w sukurs Kościołowi przychodzi tradycyjna nauka, którą on tak znienawidził. Nauka wykazuje, że życie zaczyna się od poczęcia! Niezależnie, czy męskie, czy żeńskie. Wilgotne wiatry nie mają z tym nic wspólnego, a z uszkodzonego nasienia nie będzie płodu. No i ma wreszcie Kościół logiczny argument przeciwko aborcji, ale dziś ludzi jest mrowie. Czemu Kościołowi tak bardzo zależy? No, czemu? Przecież to oczywiste! - krzyknie owczarnia. Ale ja odpowiem: ależ skąd! Kościół jest racjonalny, mimo wszystko racjonalny. Dlatego wciąż dycha. Otóż Kościół nie jest już jak za czasów swojej świetności posiadaczem materii (heh, każdy wie, że to nieprawda), lecz jedynie posiadaczem dusz. Słudzy boży żyją w ubóstwie, o czystości nie wspominając. Jedyne co mają, to ludzkie dusze. Miliony dusz. Ale jak to mówią: ziarnko do ziarnka... Dziś pasterze to drobni ciułacze (przepraszam ojca dyrektora, ale on już nie jest pasterzem, on jest wypasem). Powiedzmy, że z każdej duszyczki jest abonament. No, może z nieochrzczonych nie, ale w końcu ile w takiej Polsce jest nieochrzczonych dusz? Osobiście znałem jedną. Posiadał ją mój dobry kolega ze studiów, syn lotnika LWP z komunistycznej rodziny. A jednak i on na drugim roku studiów z własnej woli się ochrzcił. Każdy, póki żyje, ma szansę się ochrzcić i choć jednorazowy datek złożyć na ofiarę za przebłaganie gniewu Pana. Nawet te potworne dzieci, które umrą zaraz po porodzie mają szansę. To znaczy zapłacą rodzice. Problem jest z płodami nienarodzonych i zarodkami. Trochę głupio było żądać opłaty za poczęcie, czy za widoczną ciążę. Ludzie by tego nie zrozumieli. Byliby oburzeni. Dlatego trzeba zmusić kobiety, żeby poczęcie kończyło się pojawieniem czegoś, za co da się pobrać opłatę, bez zgrzytania zębami. Za wyskrobany płód na razie żaden klecha nie odważy się zażądać opłaty. Jeszcze na to za wcześnie, ale może kiedy Polacy jedni drugich dojadą, to pójdziemy na kompromis: pleban przyjmie opłatę i wystawi glejt na skrobankę.



  Spis treści zbioru
Komentarze (8)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Bardzo dobra publicystyka dotycząca relacji państwo - Kościół. Rzeczowa i przejrzysta argumentacja, Logiczne, w pełni zasadne wnioski. Barwny i bogaty język oraz trochę utykająca interpunkcja (drugi akapit: brakuje przecinków przed: na myśl których, których nigdy; zbędny przecinek przed:niż ognie).
avatar
Dziękuję.
A to fragment z tajnego szkolenia antyaborcjonistów, którzy potem pchają się do szkół, aby organizować "godziny wychowawcze" na których dzieci epatowane są scenkami aborcji z lat 60- tych ubiegłego wieku, zaczepiają ludzi na ulicach, żeby im pierdzielić o aborcji i wręczać ulotki z mordów, a na kodziarzy, lemingów i lewaków mają gaz pieprzowy pod ręką, heh:

(Kara śmierci) "Powinna funkcjonować w Polsce. Dlaczego? Bo kto widział nawróconego więźnia? A ci, którzy za chwilę mają umrzeć, nawracają się zawsze. A przecież o to nam chodzi. Nam, wierzącym".

No właśnie! O to chodzi im - wierzącym. Dlatego trzeba ich trzymać na dystans, nie wypuszczając kija z ręki. Trzymaj każdego wierzącego na odległość kija, a jak wyciągnie swoje lepkie pazury w twoim kierunku, to mu je przetrąć! Mmm! Same ciepłe uczucia do nich żywię, same ciepłe, heh. Oni, Ciebie nagrodzą karą śmierci, bo wtedy zawsze się nawracasz, hehe.

To jest rak. Żywy, chodzący rak. Co się robi z rakiem? Chcesz, żeby rak wlazł ci na łeb?
avatar
Legionie, cześć. Tekst silny, prawdziwy, ostry obraz.

"Mówi się, że ktoś jest „bogobojny”, co człowieka strzeże przed bożą karą, albo się mówi, że „ktoś się boga nie boi” - a to znaczy, że niechybnie spotka go boża kara – najprędzej bogobojni podpalą mu chałupę. "

Tak w jednym z kręgów Piekła Dantego są nienarodzone dzieci, w kolejnych, np. samobójcy, mordercy. Dante pisał "Boską komedię" - tytuł jakże znamienny, zabawny Bóg Straszący, siedząc sobie na wsi, daleko od zarazy, która opętała większe skupiska ludzkie i tak sobie pisał, siedząc, przy okazji pisania tegoż, pił wino, jadł i śmiał się z bogatymi przyjaciółmi.

Pozdrawiam Bajka37
avatar
O Chryste panie! Oni (katopisuarowi) wykończą mnie dziś. Od wielu godzin cierpię na kolkę śmiechową z powodu ogólnopolskiej czarnej ewangelii oraz towarzyszącym jej komentarzom pisokatolackich gejzerów intelektu, jak choćby ten chodzący dowód na pochodzenie człowieka od małpy - Dzierżawski:

"Dziś jest promocja zabijania, w której my nie bierzemy udziału. PiS jak zwykle gra na zwłokę. Jarosławowi Kaczyńskiemu o wiele bardziej zalezy na prawach zwierząt. A to, ze dzieci, zazwyczaj z zespołem Downa, są zabijane w łonach matek, to go najwyraźniej nie interesuje. Jakby chcieli coś z tym zrobić, to by zrobili. Myślę, że wyborcy PiS-u mogą czuć się oszukani - mówił na antenie telewizji Polsat Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro-Prawo do Życia".

O Jezu... hehehe Jaki cyrk! Ale co się dzieje na fejsie! O mój Boże! buuuuhahahaah

Cały ten life pro, sro, czy jak mu tam, musi się dziś nieźle kotłować, skoro gotów jest złożyć mlaszczącego karła na antyaborcyjnym ołtarzu. Umrę na kolkę śmiechową, jeśli się okaże, że to aborcja wykończy PiS, hehe.
avatar
Zastanawiam się, czy ja naprawdę ostro piszę?

"Szanowni politycy, szanowni biskupi, owieczki już nie milczą. Jeżeli myślicie, że zrobicie z Polski kraj średniowiecza, to znajdziemy was i zrobimy wam z dupy jesień średniowiecza: - wykrzyczała do mikrofonu Kazimiera Szczuka.

Czuć, jak się budzi mój legion, nieprawda? Ale jestem przekonamy, że prawdziwy hardcore dopiero przed nami. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje. Teraz trzeba grzać!!! Powinni się podłączyć zwolennicy eutanazji i jazda! Wykonać na ulicy kilka autoeutanazji i jazda! Motłoch musi się ugiąć! Do czego to podobne, żeby w XXI wieku ciemnota i zabobon kształtowały prawo i rzeczywistość?
avatar
Legion, kiedyś Cię czytałem uważnie, dyskutowałem, a teraz współczuję. Tak, po katolicku współczuję.
Posługujesz się wątpliwym autorytetem Kazimiery Kazimierowicz Szcz(i)uki, czym znowu ująłeś sobie w moim o Tobie rankingu kolejne punkty.
Kandydatka Zjednoczonej Lewicy z okręgu Bydgoszczy, to jedna z najbardziej znanych aktywistek feministycznych, o czym - jako ochrzczony i zażarty antykomunista - powinieneś wiedzieć. Acha, mamusia Kazi była Zydówką... może to wykorzystasz w jakimiś antysemickim felietonie. Jedno, co Kazi wyszło, to jak pierdolnęła z liścia Wesołego Romka Giertycha. Założyła Porozumienia Kobiet 8 Marca i corocznie organizują "kobietnicę", co może Cię zainteresować w związku z "miesięcznicami" mlaskacza, chociaż skutecznie potrafisz omijać niewygodne tematy.
Kazimiera uczęszczała na słynne seminaria prof. Marii Janion na Uniwersytecie Warszawskim - patronki polskiej myśli feministycznej, czego nie muszę rozwijać, bo to kolejna oszołomka bas bleu.
Kazia jest autorką wielu skandali, bo skandal u niej, to platforma na prominencki świecznik.
W programie u Kuby Wojewódzkiego przedrzeźniała
głos Magdaleny Buczek z Radia Maryja. M. Buczek jest osobą niepełnosprawną i Polsat zapłacił pół miliona odszkodowania, a Kazia musiała M. Buczek przeprosić, tłumacząc się, że nie wiedziała o niepełnosprawności Buczek, ale głos jej znała bardzo dobrze. hehe
W związku z filmem Małgorzaty Szydłowskiej, odbyła się debata Kazimiery Szczuki i Tomasza Terlikowskiego. Kazia uznała, że małżeństwo to legalna forma prostytucji. Takie zdanie Szczuki świadczy skłonnościach socjopatologicznych Kazi i prowadzi do logicznego wniosku, że zapewne swoją matkę też postrzega jako „legalną prostytutkę”.
Sama zresztą została "legalną prostytutką", kiedy wyszła za mąż za red. Kowalskiego.
avatar
Zatem nie cytuj mi "legalnych prostytutek", bo to żadne autorytety.
Zresztą, co bezdzietna kobieta może powiedzieć o aborcji, rodzeniu dzieci i macierzyństwie, kiedy w brzuchu matki puka łokciem ludzkie życie?
To tak, jakbyś przebrał się w sutannę i chciał mi udzielić komunii świętej, a zapomniałbyś ogon schować pod sutannę i włosy zaczesać na różkach.
Legion, rozśmieszyłeś mnie i rozśmieszasz coraz częściej... galerią swoich autorytetów, aż kolki dostałem... śmiechujowej. haha
avatar
Von Knoedel, jak ja mogę z Tobą podejmować dyskusję na temat cudzej moralności, skoro my mamy różne jej definicje? Von Knoedel, żebyśmy my się dogadać, to przede wszystkim musielibyśmy opracować wspólne definicje zjawisk i tak skomplikowanych określeń jak moralność. Ponieważ, jak rozumiem określenie "autorytet" jest dla ciebie nierozerwalnie związane z przez Ciebie zdefiniowaną moralnością. Z tego powodu mamy problem, żeby dyskutować w sposób otwarty. Musimy ogródkami i pokrętnie lawirować tak, żeby krew wypić, a dziurki nie zrobić. Podnoszę poprzeczkę, von Knoedel.

Nie odnosisz się do tekstu, tylko do jakiegoś mojego pod nim komentarza, gdzie cytuję K. Szczukę, wypowiadającą się w ostrzejszym jeszcze od mojego tonie. Osobę publiczną, związaną ze środowiskiem kulturalnym.

Sprowadzasz całą działalność Szczuki do kpiny z kogoś, kto okazał się osobą niepełnosprawną? No, to ja sprowadzę prezydenturę Lecha Kaczyńskiego do okrzyku "Spieprzaj dziadu!" do człowieka, który próbował mu zadać jakieś pytanie oraz do żenującej scenki, kiedy wita się uczestnikami spotkania i automatycznie chwyta dłoń Sikorskiego do ucałowania. Można to porównać do sytuacji, kiedy pijany w sztok Leonid Breżniew dyryguje posłami PZPR na sali plenarnej. Nagranie jest na Youtube, tak samo jak spieprzaj dziadu i całowanie Sikorskiego w rękę.
Widzisz, von Knoedel, możemy na tym poziomie dyskutować do usranej śmierci. To dlatego, że mamy różne systemy i różnie rozumiemy rzeczywistość. A to dlatego, że nie jesteśmy Chińczykami, tylko Polakami. Co tam! Polskimi chłopami jesteśmy, a chłop żywemu nie przepuści, heh. Stodół ci u nas dostatek, zdarza się, że jeszcze słomą kryte. Taka jak się zaświeci, to spluniesz i już jej nie ma. W polskiem trójkącie bermudzkiem, tj. mysianiec, kadzidło, łyse już nie takie rz
© 2010-2016 by Creative Media
×