Przejdź do komentarzyCzy wódka jest napojem izotonicznym?
Tekst 20 z 30 ze zbioru: Bajerrra!
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2018-04-01
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1176

CZY WÓDKA JEST NAPOJEM IZOTONICZNYM?

Oto jest pytanie, na które odpowiedź jest niby prosta. Nie jest. Piwo owszem, wódka już nie. Ale to tylko pozory. Człowiek jest jednak bardziej skomplikowanym organizmem niżby wydawało się z pobieżnych analiz. I wódka czasem jest  napojem izotonicznym. Pomimo tego, że nim nie jest w sensie dosłownym, konsumpcyjnym, użytkowym. Dietetycznym.


Jak rozwiązujemy napotykane na drodze problemy? Stajemy przed takim oto pytaniem i jakiej udzielamy na nie odpowiedzi?

Niszczą nam się włosy. Stają się łamliwe, suche, rozdwajają się końcówki. Więc można użyć suplementów diety, odżywek albo specjalnych szamponów. To ścieżki do hodowania problemu, kultywowania, jego pielęgnowania. Można iść inną drogą. Ja nie mam suchych i łamliwych włosów, ale nie używam odżywek, szamponów i suplementów diety. Sięgam po maszynkę do strzyżenia włosów i po prostu je usuwam. Oczywiście można się zastanawiać, co zrobić, by poprawić ich kondycję. Tylko po co?


Albo idziemy na wybory. Prezydenckie. Jak te z 2010 roku. W drugiej turze Komorowski i Kaczyński. Kogo wybierasz? Ja głosowałem – jak w większości przypadków od 1987.  Wielu moich znajomych oddało wtedy głos na Bronka, bo: byle nie Kaczyński i pewnie dlatego wygrała taka kaleka opcja. Jak myślicie, na kogo postawiłem? Na siebie. Czyli po prostu skreśliłem obu, bo nie jestem zainteresowany utrzymywaniem prezydenta i z zasady odrzucam wszystkie kandydatury. Tak, wiem, że oni się między sobą różnią, są strawniejsi i są  tacy jak Komorowski, Kwaśniewski, Wałęsa, Jaruzelski. Nie ma w naszej ordynacji wyborczej takiej opcji jak „protiw wsiech”, bo politycy bardzo się jej boją. A głosy „nieważne”, jakie ja często oddaję, ważne tak naprawdę  są, bo pokazują, jaka część wyborców odrzuca wszystkie oferowane jej propozycje mówiąc w ten sposób: to nie jest żadna oferta – oczekujemy innych propozycji.


Kolejny  przykład: sieć telefonii komórkowej. Kilkoro moich znajomych i ja też spotkaliśmy się z taką propozycją ostatnio: zmiana taryfy abonenckiej. Sieć oferuje wyższy abonament albo jeszcze wyższy ( oczywiście za tym idzie więcej darmowego tego i tamtego). Więc: czy chciałby pan/pani zmienić swój abonament na inny? Tak. Pełna otwartość ze strony operatora. Do momentu odpowiedzi na pytanie: na jaki? Na niższy – i tu okazuje się, że operator oczekuje odpowiedzi na wyższy, albo jeszcze wyższy. Mnie zaproponowano telefon i abonament. W jakiej wysokości by pan chciał opłacać?10 złotych. Na tyle się godzę, zamiast telefonu na kartę, ale sieć nie oferuje takich stawek – zaczynają od złotych 19, by iść w górę.


Dzwoni do mnie kobieta z ofertą ubezpieczeniową: pełny pakiet. Ja od razu mówię, że super, chętnie. Tyle, że ona chce mi wcisnąć ubezpieczenie na życie, zdrowotne, podczas gdy ja szukam ubezpieczenia na wypadek utraty pracy i dochodów. Tego jednak nie ma w ofercie. Czyżby firmy ubezpieczeniowe miały tak słabe rozpoznanie rynku? Czy też, jak większość koncernów chcących zarabiać na różnych świadczonych nam usługach jest nieprzygotowana na oferowanie oczekiwanych przez klientów produktów i wszyscy z nich oferują to samo, bo tak naprawdę nie chcą być konkurencyjni?


Przychodzi na nas także próba zmierzenia się z naprawdę trudnymi problemami. Córka jedzie na „zieloną szkołę” i na wywiadówce rodzice wypełniają ankiety o chorobach, zażywanych lekach, a także innych podobnych kwestiach. Wpisuję w rubryce uwagi, że córka jest wegetarianką. Wychowawczyni, nauczycielka przyrody, pyta, czy córka je ryby? Odpowiadam pytaniem, czy wymyślono już bezmięsne ryby? A rozmawiam z nauczycielką przyrody…


Ci, którzy zwracają nam na coś uwagę i pomoc oferują w rozwiązaniu problemu nie mówią tego, ale pozostaje w domyśle, że ich ta pomoc ma wesprzeć przede wszystkim. Bywa, że i my na tym zyskujemy.

Nie do oszacowania jest, ile z napotykanych przez nas problemów jest duperelkowata, ale jest ich sporo. Nie w każdym przypadku wystarczy karate, sumo, czasem potrzebne się okaże aikido, ale i wu wei sprawdzi się doskonale.

Na część problemów są patentowane rozwiązania. A to czy ja będę miał takie czy inne włosy na głowie, albo wybiorę takiego a nie innego prezydenta, to są malizny raczej. Bo ludzie mają naprawdę poważne zagwozdki. Więc zastanówmy się, zanim zastanowimy się nad tym, czy…


  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Jakiś gdzieś w czymś kiedyś systemu altruizm?? Tylko "w gębie", jako figura retoryczna truizm.
© 2010-2016 by Creative Media
×