Przejdź do komentarzyMiędzy wersami
Tekst 32 z 82 ze zbioru: Liryki rzucone na porywisty wiatr
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2018-06-01
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń388

W hamaku, z książką, w spowiedź się wsłuchuję.

Wiatr welinowe gładzie stronic pieści.

Między oczkami siatki płyną treści,

pieśni ton senny w listowie  wplątują.


Palce pospiesznie przeliczają wieki -

w nich myśl poety szuka antidotum

na bóle świata, rewersy uroku,

jakby opatrznej wyglądał opieki.


Wraz uśmiech ciepły ze słońcem w konkury

uderza błyskiem, lśni jak łzy na rzęsach,

wiatr swym oddechem do tańca zanęca.

Nagle się zrywa poemat ponury.


Szarpie gałęzie, strąca złoto z liści;

piasek kurzawą w twarz - jak szpilki kłuje,

z włosów świętego zerwał nimb. Dryfuje

w mroczne zakątki, które czernią przyćmił.


Zagrał na harfie. Zamilkł, wrócił cichy

w pokornej pozie, przygiętej pod garbem

spraw, co być miały od zarania martwe.

Życia zdumione pękają kielichy.


Śmiech się rozdzwonił jak na mszę dziękczynną,

flirtem ktoś zburzył oblicze powagi,

innemu zbrakło na miłość odwagi,

więc w zaniechanie jak w pled się owinął.



A hamak zlicza roje oczek w sieci,

miękko kołysze, w rytm serca się wkrada.

Z drzew wykrojona długa amfilada

przywabia cieniem. Dłoń pieści wersety.



  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
(Za)wzięłam się i zaczytałam :-)
avatar
Uff, cieszę się, że przebrnęłaś przez te staroświeckie z lekka strofki. :))) Dzięki!
© 2010-2016 by Creative Media
×