Przejdź do komentarzyPrzycieś
Tekst 44 z 121 ze zbioru: Mioklonie
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2018-07-18
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń458

igła w podwalinach, niedostrzegalne ziarenko 

leżące u podstaw. czym się stanie? rylcem żłobiącym 

nowe prawa, kodeksy? mizerykordią 

która skróci męczarnie opiekuńczego bóstewka? 


czuję że dom, paradoksalnie 

jest jeszcze zbyt stary 

by wyrosło w nim naprawdę Złe 


boję się zedrzeć tapety, skuć tynk 

jeśli dokonam jakichkolwiek przeróbek 

- rozkrzewi się, czortostwo, obrodzi 


a gdybym naznosił antyków 

(puszki pełne trzydziestoletniej muzyki 

weki pełne zdjęć w zalewie octowej 

się nie liczą) 


porozwieszał pajęczyny, szare girlandy 

- czy czas stanąłby, choć na krótko 

albo zaczął spowalniać? 


wiem, myślę życzeniowo 

nie sposób odczarować chałupy.  

łączy mnie z nią ostrze, cienka lina 


jeśliby ją przerwać 

ktoś się zbudzi ze snu 

w oczy wbiją mu się metalowe drzazgi

  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Super drapieżny wiersz :). I tnie niczym rapier :)
avatar
Zasiedlenie lub/i zaludnienie własnej chałupy jest długofalowym procesem bolesnego wrastania rozłożonym na dziesięciolecia. Zdjęcia w zalewie i konserwy z muzyką - to zaledwie nasz przywleczony przez nas garb na dzień dobry...

... a dalej to już tylko jak u tego Hitchcocka :)
© 2010-2016 by Creative Media
×