Przejdź do komentarzyRefutacja
Tekst 46 z 121 ze zbioru: Mioklonie
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2018-08-09
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń490

Ukochanej 


marzy mi się  

ogród narysowany na skórze 

miejsce, w którym wyrasta się z bólu 


ledwie dotkniesz - rodzi się drzewo 

powstaje bajka o rozkwicie, czarnych zmysłach  

(trudno o lepsze halucynogeny) 


zamykam oczy. spod podłogi wyrastają  

przebrzydłe bloczyska, w jednej chwili pokój 

zmienia się w nieprzyjazne miasto 


szukam cię i nie znajduję. zwierzątko miota się 

łasi do cegieł i pustaków 


przemarsz. ludzie niosą pękate stągwie 

wypełnione miksturami 

skrzynie pełne alchemii 


nie wierzę. wszystko to ledwie placebo 

fałszywe rośliny bez koloru 


krzyczę przez sen, ale nie przychodzisz 


głupcy zażywają lekarstwa z piasku 

myśląc, że to panacea 

(po przedawkowaniu zasycha się 

zmienia w spękaną korę) 


czuję, że ciąży na mnie  

zarzut nie do odparcia 

(tak, jestem autorem książki  

w której przedstawiłem nas jako proroków 

wybacz, że nie spaliłem na czas  

ostatniego egzemplarza 

- przyznaję ze skruchą) 


staram się nie myśleć nadchodzącej zimie 

jednoroczności

  Spis treści zbioru
Komentarze (4)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Zapachniało wielką poezją. I opiatem ;)

Serdecznie :)))
avatar
Bardzo się podoba
avatar
Kwintesencja niekonsekwencji:

Marzy mi się
ogród wyrysowany na skórze
miejsce w którym wyrasta się z bólu

Ścieżki do tego świętego gaju/ogrodu wiodą dwie (choć tak naprawdę to zawsze wyłącznie ta JEDNA i ta sama droga do wyboru - nogami tylko do przodu):

1. żeby tak całkiem beztrosko coś sobie (rylcem? piórkiem redis? rysikiem? igłą do tatuażu?) wyrysować na skórze, trzeba najsampierw ostro samego siebie przeciwbólowo znieczulić - i na tym etapie to byłby koniec;


2. albo też, idąc za ciosem - w tym swoim skrajnym znieczuleniu - upolować/ujarzmić/okiełznać/otumanić/znieczulić innego jakiegoś kogoś, najczęściej to niewinne całkiem jagniątko, i, zadając mu niewyobrażalny ból, jakoś - jedynie dla tej głupiej skóry - która z ogrodem swoim będzie odtąd już tylko martwym pergaminem - zabić.


Raj z ogrodem nie bierze się znikąd
avatar
Refutacja - vide nagłówek wiersza - to jego/wiersza lustrzane odbicie w oczach nie tylko Czytelnika.

Jesteśmy w salonie zwierciadeł, wzajemnie na zasadzie odbitej piłki tenisowej powielających po wielekroć nierozwiązywalny szkopuł: jak żyć, nie zadając bólu
© 2010-2016 by Creative Media
×