Przejdź do komentarzySymfoniada II
Tekst 6 z 6 ze zbioru: Symfoniada
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2018-10-07
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń186

Zbieram popiół, przesypuje się przez palce. Drętwieją. Każda drobina ma w sobie nieistniejącą `duszę`

deszczowego potu, zachodzącego i wschodzącego słońca.

Przypomina coś, co powstało ze źródlanej wody, ale nie sposób obmyć tym oczu.

W nich przesuwają się promienie, z których powstaje noc po niekończącej się nocy.

Pali jak diabli, jakbym wydziargała sobie nowy tatuaż, aby odrodzić się jako niewielki fragment powieści.

W niej moje imię jest zakazane. Powiem więcej - zwinięte w kulkę i rzucone w przestrzeń.

Choć pozornie nie jest to możliwe, zatrzymuję się, nie potrafię czytać z zamkniętymi oczami, a tym bardziej

wejść w książkę napisaną na folii bąbelkowej.

Może wystarczyłoby wbić w nią igłę i rozsypią się literki, tylko po to, by napisać alfabetem Braille’a ( ?)


Jaki jest sens w powielaniu czegoś, co dawno już weszło w toksyczną reakcję?

Boję się, kulę w ciemnościach. Odnoszę wrażenie, że mój świat spala się, jak te liście,

które drżały na wietrze, a zachodzące w nich mutacje żyją i chcą zawładnąć resztkami świadomości.

  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Twoje Symfoniady, Ewa, są niezwykłe. Można w nich zaczytywać się. A tutaj za spr filmiku, zasłuchać. Bardzo ekspresyjna interpretacja MiWi. Świetna robota.
avatar
dziękuję Eluś :)
© 2010-2016 by Creative Media
×