Przejdź do komentarzyTryptyk miłością, śmiercią i bólem pisany
Tekst 7 z 8 ze zbioru: reinterpretacje
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2018-10-31
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń200

*

w galaktyce

dwa obce ciała

krążą po orbicie


przypadkiem

bo nie celowo

zderzą się wkrótce


wielkie bum

eksplozja zaspokoi

głód fantasmagorii


lecz kosmos

rozdzieli kochanków

nim gwiezdny pył opadnie


**

twoja lutnia upijała pięknem

nie oparły się erynie

- spokrewnione jadem

teraz ich twarze

w słonej rosie

drżały w zachwycie


już miałeś odzyskać

hamadriadę w bieli

łomotem serca zagłuszyć

szelest pośpiechu


***

w stosie hipotez

ta wygrywa

miłością:


kazać zatrzymać się sercu

i

umierać wielokrotnie

wypatrując  pustkę


rzewne: Eurydyko? wciąż echem w galaktyce









Foto: Jacek Jarczok, kadr z opery `Orfeusz i Eurydyka` w inscenizacji, reżyserii i choreografii G. Madii.


  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Oj, rzewne :( Fakt, że rzewne :(
avatar
W znakomitym cyklu "reinterpretacje" ten oto przed nami tytułowy wierszem tryptyk - to już ostatni być może zwierciadlany refleks kompletnie nam obcego magicznego i mądrego świata,

którego pamięć na naszych zawiązanych oczach w cieniu drzew za Rzeką Zapomnienia właśnie dogasa...

W naszych przedwojennych gimnazjach tuż po języku polskim głównym przedmiotem nauczania były greka i/lub łacina, a za PRL-u wszystkie kierunki humanistyczne na uczelniach wyższych miały w swych programach kształcenia - jako obowiązkowy - przynajmniej jeden z tych języków; na UG (dla przykładu) mieliśmy właśnie łacinę.

Odcięcie młodzieży od szkolnej/akademickiej edukacji w żywiołach tamtej spuścizny dało widoczny dziś gołym okiem efekt głębokiej intelektualnej i duchowej pustki.

Jedną tylko łacinę wciąż świetnie znamy: kuchenną
avatar
Dziękuję za lekturę:-)
© 2010-2016 by Creative Media
×