Przejdź do komentarzyJak zakończyłem II wojnę światową
Tekst 34 z 52 ze zbioru: Zachód
Autor
Gatunekhistoryczne
Formawiersz biały
Data dodania2018-11-19
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1168

Podobno cienka to linia,

a przecież ocean nie-spokojny

dzieli światło i mrok. Skąd przypływam.


Dajcie chociaż ze dwie gwiazdy

przewodnie. Bo tylko te mają wartość na wielkiej wodzie.

Gdzie walczę.

Jeszcze.

Tylko o życie.


Ideały niech idą w pizdu.

Jak mój  kochany Indianapolis.


Ugryzę najbliższego rekina,

choć nie on kazał zmieniać historię.


Niemniej ktoś musi ponieść konsekwencje

  Spis treści zbioru
Komentarze (17)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Całe życie to ocean nie-spokojny. I czasem kogoś trzeba porządnie ugryźć za to, co się na nim dzieje.
Rekina, kobietę, faceta, wsio rawno!
Jutro zawsze lepsze, tak przynajmniej mówią.
A wiersz świetny i przekleństwo (choć w poezji nie wypada) jakoś tak zręcznie wplecione ;)
avatar
Dziękuję Agnieszko, ale ten wiersz ma wybitne, historyczne przełożenie na metaforę śmieszności i tragedii dziejów.
Niektórzy tu uprawiają politykę historyczną, a nie historię.
Wrzuć sobie w wujka google USS Indianapois.
Wielkie wydarzenie i straszna, jednostkowa tragedia.
Takie trybiki dziejów.
Jak my.
avatar
Tak i wszystko rozegrało się w kilkanaście minut.
W podtle jednak wyczuwam te trybiki ludzkich spraw...bo przecież każdy odczytuje wiersz po swojemu.
Pozdro!
avatar
Przecież o to mi chodziło.
Abyś gdzieś.. jednakże... ponieważ...cokolwiek... przełożyła.
Fajnie.
A rekiny wpierdzieliły sporą część załogi storpedowanego krążownika (((:
Tak jednostki budują historię w szczękach żarłaczy.
Zobacz - najbardziej zaawansowana technologicznie rzecz (przewieziona bomba atomowa), i najlepszy twór ewolucji, w ryju najbardziej prymitywnego stworzenia (rekin gdzieś się bardzo głęboko miejscowi w drabinie).
Jak tu się nie doszukiwać odwołań poetyckich? :)
avatar
To się Japońce spóźnili. Ciekawe kadry historii z "grzybami" w tle.
avatar
Tamtych rekiny, a nas robaki. Przemieli nas historia z biologią na spółkę ;)
avatar
Boże... ale się gąb wygłąbił (((:
Chłopie, miejże litość dla samego siebie.
Mikesz, naprawdę myślisz, że ja o japońcach?
avatar
...tak wiem, tyś życie byś oddał za zasrane stany...
Historia tego gównianego okrętu jednak się z nimi łączy, pyszałku..
avatar
Zaciekawiła mnie historia USS Indianapolis.
Posłał na dno wiele istnień ludzkich i statków, ale taka jest wojna. Nie wspomniałeś, puszczyku o bardzo ważnej sprawie, że USS Indianapolis w 1945 w swojej ostatniej misji dostarczył ładunki nuklearne do bomb atomowych Little Boy i Fat Man,które zostały zrzucone na Hiroszimę i Nagasaki. Myślę, że to musiało bardzo wqrwić Olimp.

A USS Indianapolis leży sobie teraz spokojnie na głębokości 5,5 km i to też jest jakaś dziejowa sprawiedliwość.
avatar
Mój Boże... Theodor...
Właśnie o tym poetycko wspomniałem (((:
Część załogi, storpedowanej przez I-52, zginęła w szczękach rekinów.
Jak jeszcze mogę zasygnalizować ten paradoks dziejów?
avatar
Mikesz...eee...Popłynąłeś, a ja się utopiłem przy brzegu...
Jakbyś tak uprzejmie jaśniej...? :)))
avatar
Myślę, że Mikesz poszedł moim tropem. Grzyby, to bomby atomowe. A Japończycy się spóźnili i pozwolili USS Indianapolis dostarczyć komponenty do bomb atomowych, które kosztowały Japonię być może 200 tys. ludzi i dwa, prawie kompletnie zniszczone miasta. Japończycy sami są sobie winni, bo ich samurajski fanatyzm nie pozwalał przyjąć warunków kapitulacji, jakie proponowali Amerykanie. Amerykańska armia zawsze szanowała żołnierza i zamiast desantu ponad 700 tys. żołnierzy, których połowa by nie wróciła, zdecydowali się na jedną bombę na Hiroszimę, ale i to nie skłoniło Japończyków do kapitulacji. Nawet druga na Nagasaki nie wyhamowała ich fanatyzmu. Wreszcie cesarz Japonii poddał Japonię i podpisali bezwarunkową kapitulację.
Nie wiadomo, co lepsze… być zjedzonym przez rekina, czy ugotowanym po wybuchu jądrowym. Niestety, taka jest wojna. A najgłupsza i najkrwawsza wojna rozegrała się pod Verdun. Na jednym placu bitwy w czasie roku zginęło prawie MILION! żołnierzy.
avatar
Byłem kiedyś na pewnym portalu, gdzie autor pod każdym swoim wierszem, wstawiał suplement. Jako czytelnik mogę mieć w głębokim poważaniu, co autor miał na myśli.Tylko w paszczy rekina jesteśmy jednakowym mięsem.
avatar
I masz całkowitą rację.
avatar
A na wojnie świszczą kule,
lud się wali jako snopy,
zwyciężają zawsze króle
i najgęściej giną chłopy.

(M. Konopnicka - cytuję z pamięci)

Taki jest zawsze ten bilans
avatar
Amerykańskie dotkliwe straty marynarki wojennej (z klasycznym przykładem indolencji dowództwa wojskowego w "bitwie" o Pearl Harbour) i lotnictwa USA na Pacyfiku (z druzgocącą klęską pod Mindanao) w czasie 2. wojny światowej (patrz nagłówek) dotknęły cały amerykański naród, pojedynczego podatnika, wuja Sama i ciotkę Mary... i wywindowały na 1. miejsce potężne korporacje przemysłu zbrojeniowego, a Pentagon i prezydent Roosevelt zbierali ordery i gratulacje
avatar
I tak już zostało.
© 2010-2016 by Creative Media
×