Przejdź do komentarzyKaczka po Kirgizku
Tekst 125 z 117 ze zbioru: kapelutnik
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2019-02-13
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń39

Jak wiecie nie umiem przeklinać 

Po wieżowcach także nie umiem się wspinać 

Sam jeden zmierzyć się ze światem 

Musiałem 


Idę smutny lesie 

Po raz pierwszy w dresie 

Ślipia mnie lustrują 

Ściga rudy ogon 

Szumi bór nie ścięty 

Nękają zakręty 

Gdzieś tam szczeka sfora 

Straszy rysia nora 

I nosek borsuka 

Też mnie w lesie szuka 


Musiałem uciekać 

Nurt udaje rzeka 

Którą prostowałem 

Tyle siły miałem 

W pancernym pochodzie 

Wołałem - Narodzie! 

Nie przeklinam, wiecie 

Bo w moim powiecie 

Słów się nie zużywa 

Teraz ruda grzywa 

Czai się za pniami 

Śnieg spokojem mami 

Pruszy mi na nosek 

W las uchodzę, niosę 

W teczce swe aktywa 

Jeju, ruda grzywa... 


Chciałem Naród wskrzesić 

Ze zgliszczy popiołów 

Ale jaki Naród? 

Naród tych matołów 

Co nic nie kumają 

Mnie za durnia mają 

W mojej spółce czystki 

Paragrafy stają 

Dęba, gdy ujrzałem 

Nagą całą prawdę 

I uchodzę nagle 

W świetle srogiej zimy 

Chyba już przepadłem 

Rudy stroi miny 


Wiedziałem że kiedyś przyjdzie mi się zmierzyć 

Nie pomoże Józef, ani Święty Jerzy 

Baszta moja sroga 

Wirtualna przecie 

To jest na początek 

No, bo dalej, wiecie... 


Lis przechera tryska 

We mnie suchym jadem 

I podąża śmiało 

Moim lichym śladem 

Myślałem - na koniu przyjdzie mi się huśtać 

Ale nie przeklinam 

Mam zamknięte usta 

W których cztery gwoździe 

Niosę dla szewczyka 

On to ubił smoka 

Co z tego wynika? 

Że ten szewczyk biedny 

Może mi pomoże 

On nie czyta gazet 

Tymczasem poroże 

Na łbie srogiego dzika 

Tętent w las uchodzi 


Cicho... 



Ma na imię Zdzicho 

Już majaczy karczma 

Pod Starym Pantoflem 











  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×