Przejdź do komentarzyPowrót Krzewów życia
Tekst 17 z 18 ze zbioru: Wycinki z odkurzonych zszywek
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2019-03-03
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń288

Powrót Krzewów życia


Po niemal dziesięciu latach od pierwszej edycji ukazało się drugie, poprawione oraz uzupełnione wydanie książki Zdzisława Rozbickiego „Krzewy życia”. Jest to zbeletryzowany, jednak bardzo osobisty opis wydarzeń, jakie miały miejsce w latach 1943-1968. Bohaterem tej swoistej i nietuzinkowej opowieści jest małżeństwo. On – Polak, syn małorolnego chłopa z powiatowego miasteczka na Podlasiu i ona - Żydówka, cudem uratowana z transportu kolejowego jadącego do obozu zagłady w Treblince.

Akcja książki zaczyna się latem 1943 roku, kiedy Iza wyskoczyła z transportu wiozącego Żydów, w tym ją i jej rodziców, na pewną śmierć. Ten desperacki czyn młodej, pięknej dziewczyny przypadkowo widział Zbyszek, który odnalazł ją w krzewach obok torowiska i, początkowo w tajemnicy przed rodziną, ukrywał ją w stodole odległej o kilka kilometrów od miasta, będąc w pełni świadomy, że jemu oraz jego najbliższym grozi za to niechybna śmierć.

Dopiero w sierpniu 1944 roku po wyzwoleniu Sokołowa Podlaskiego przez Armię Radziecką Iza zamieszkuje w domu rodziców Zbyszka. W tym też czasie rozwija się i umacnia już wcześniej kiełkujące uczucie zakończone zawarciem związku małżeńskiego, po wcześniejszym chrzcie Izy w miejscowym kościele rzymskokatolickim. Nie było to jednak dobrze widziane przez wścibskich i zazdrosnych sąsiadów. Rozpowszechniali oni najprzeróżniejsze plotki, jakoby za tę opiekę oraz ożenek rodzice Zbyszka otrzymali niesamowite pieniądze.

Po kilku miesiącach małżeństwa Zbyszek został powołany do odbycia obowiązkowej służby wojskowej, a Iza wkrótce urodziła mu syna. Zbyszek wzorowo wykonywał żołnierskie obowiązki, a jego pasją stała się technika samochodowa. Przełożeni mieli do niego zaufanie i za ich namową został podoficerem zawodowym. Po zdaniu matury skończył kurs oficerski, a następnie Wojskową Akademię Techniczną. Nieustannie awansował, by wreszcie objąć odpowiedzialne stanowisko w służbach technicznych resortu obrony narodowej. W międzyczasie, za namową przełożonych, a właściwie pod ich presją, wstąpił do partii, jednak jak ognia unikał angażowania się w sprawy polityczne, pozostając wiernym swojej technicznej pasji. W kolejnych garnizonach otrzymywał mieszkanie, a jego żona pracę w wojskowej administracji. Razem z dwójką synów żyli zgodnie i szczęśliwie.

Rodzinną sielankę niespodziewanie zakłóciła wojna izraelsko-arabska. Opowiedzenie się przez Polskę, podobnie jak prze pozostałe kraje Układu Warszawskiego, po stronie arabskiej wywołało w kraju kierowaną falę antysemityzmu. W 1968 roku Polacy pochodzenia żydowskiego lub powiązani rodzinnie z tą narodowością byli zwalniani z pracy i masowo opuszczali kraj. Nie ominęło to również armii. Ta czarna plama na honorze Wojska Polskiego skutkowała relegowaniem ze służby setek zdolnych, wykształconych i inteligentnych oficerów. Dotknęło to również Zbyszka, wówczas czterdziestokilkuletniego, perspektywicznego oficera oraz jego żonę. Nie skorzystali z oferty wyjazdu do Izraela, gdzie krewni Izy gwarantowali im godziwe warunki życia i pracy, podobnie jak Iza nie zdecydowała się na wyjazd tuż po zakończeniu wojny. Twierdziła bowiem, że to właśnie Polska jest jej prawdziwą, choć drugą Ojczyzną. Tutaj Zbyszek uchronił ją przed niechybną śmiercią, tutaj znajdują się prochy jej rodziców, tutaj założyła wspaniałą i szczęśliwą rodzinę. Nie mieli pretensji do Polski, że ich źle potraktowała, mieli jedynie skryty, nieujawniany żal do niektórych rodaków.

Lata młodzieńcze i służba wojskowa Zbigniewa Zagórskiego oraz jego perypetie życiowe stały się dla autora przyczynkiem do ukazania panoramy społeczno-politycznych realiów życia naszego kraju, a szczególnie sytuacji w Wojsku Polskim. I właśnie ta problematyka stanowi zasadniczy wątek tematyczny książki, a dzieje rodziny Zbyszka są jedynie jej egzemplifikacją. Meandry życia tego konkretnego żołnierza zawodowego nie były wyjątkiem w ówczesnej rzeczywistości. Autor trafnie i z doskonałym znawstwem problematyki opisał perypetie tej grupy zawodowej w okresie stalinizmu i panoszenia się Informacji Wojskowej. Odwilż 1956 roku i nadzieje na zreformowanie ówczesnego systemu okazały się, niestety, płonne, co stało się oczywiście nie bez udziału naszego ówczesnego wschodniego sąsiada.

Autor pokazuje jednak, że mimo występujących wówczas wielu nieprawidłowości oraz ograniczonej suwerenności, co z konieczności miało wpływ na wnętrze wojska i stosunki międzyludzkie, stwarzało ono warunki kształcenia oraz awansu społecznego i zawodowego, a postawy i dokonania ówczesnych żołnierzy zawodowych potwierdzają patriotyczny i narodowy jego charakter. Obnaża i jednocześnie deprecjonuje głoszoną przez niektóre środowiska tezę, że ówczesne wojsko było jedynie ubezwłasnowolnioną formacją polskojęzyczną. Poznawcze i literackie walory książki wzbogaca fachowość przekazu oraz barwny i bogaty język, jakim posługuje się autor.

Bardzo dobrze się stało, że autor zdecydował się na drugie wydanie książki właśnie teraz, kiedy coraz częściej w naszym życiu publicznym pojawiają się jawne przypadki antysemityzmu akceptowane, a nawet wspierane przez obecną władzę, zaś wnętrze wojska, jego morale, kształtowane jest przez dziwne, powszechnie nieakceptowane i niezrozumiałe mechanizmy.


Zdzisław Rozbicki, Krzewy życia, wydanie drugie, Jakopol (www.drukarniajakopol.pl), Wrocław, 2019 r., s. 234.


  Spis treści zbioru
Komentarze (9)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Musi to być ciekawa książka. Może się na nią skuszę.

Głeboki sens ma ostanie zdanie Twojej recenzji. Nasze wojsko zgłupiało.
avatar
Bardzo dziękuję Lotcie, ze natychmiast zareagowała i na mój wniosek usunęła wyniuchany gdzieś życiorys autora tej książki, który jako swój utwór zamieścił na Publixo nieustannie mnie atakujący użytkownik Arsene.
avatar
Marianie bardzo dziękuję za komentarz. Nieco wcześniej już dziękowałem, informując jednocześnie, że Ci zneutralizowałem czerwonego minusa. Mój wpis tajemniczo przepadł, natomiast minus przy Twojej wypowiedzi powrócił. Dziwne to.
avatar
Prawie literatura faktu, a ten gatunek lubię czytać najbardziej.
Bardzo dobra recenzja, zachęcająca do przeczytania.

PS Janko, mają szczęście pisarze, którzy proszą Cię o korektę, a także recenzje :)

(zneutralizowałam minusa, bardzo złośliwego, przy komentarzu Mariana)
avatar
Piórko, bardzo dziękuję! A co do szczęścia, to chyba najwięcej miał go jeden z autorów, zresztą użytkownik Publixo, którego wszystkie publikacje książkowe były wstępnie przygotowywane przeze mnie do druku, bowiem wykonywałem nie tylko korektę, ale również adiustację. Do większości z nich pisałem wstępy lub posłowia, a o kilku napisałem również recenzje, które były publikowane z reguły w "Akancie". Część z tych recenzji, wstępów lub posłowi zamieściłem już na Publixo.
avatar
Recenzja książki, po której chce się ją przeczytać, zwłaszcza że, podobnie jak Piórko, lubię prozę na kanwie przeżyć, wspomnieniową.
PS. Jedna, drobna poprawka - nazwę "Armia Radziecka" wprowadzono w lutym 1946 roku. W czasie wojny obowiązywała jeszcze nazwa "Armia Czerwona".
avatar
Wszystkim serdecznie dziękuję za komentarze. Hardy, masz rację. Znałem ten fakt, ale świadomie go pominąłem, by nazwą Armia Czerwona niektórych nie kłuć w oczy. Puszczyk, w pełni się zgadzam z Twoją oceną, chociaż na innych portalach nie bywam.
I jeszcze jedna uwaga do mojej poprzedniej wypowiedzi odnoszącej się do komentarza Piórko. Wszystkie prace związane z wspomnianymi publikacjami książkowymi zawsze wykonywałem gratisowo, pomijając oczywiście bezpłatnie otrzymywany od nich jeden egzemplarz książki z dedykacją autora. W przypadku książki "Krew i ogień" ta dedykacja i podziękowanie są nawet wydrukowane na stronie 6.
avatar
Świetna recenzja, z chęcią przeczytałbym książkę - może w najbliższym czasie uda mi się ją zdobyć.

Bardzo ważne jest moim zdaniem zwrócenie uwagi na rosnący antysemityzm (wśród zalewu innych uprzedzeń). Powinno się mówić o tym jak najwięcej - milczenie też jest formą przyzwolenia. Niestety niewielu na to stać. Nawet na tym portalu panuje pełne przyzwolenie na antysemityzm (wśród wielu innych rzeczy, które każda posiadająca choć odrobinę przyzwoitości osoba powinna stanowczo potępić). Cieszę się, Janko, że Ty jednak jesteś inny. Gratuluję tekstu i postawy!
avatar
Adk, dzięki!
© 2010-2016 by Creative Media
×