Przejdź do komentarzyList Lidii do znajomego Parlamentarzysty. Drabble
Tekst 4 z 7 ze zbioru: Szorty
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2019-04-09
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń252

Niechętnie wracam do reminiscencji, widząc jednak tę bijącą po oczach bezczelność, bardzo nie po chrześcijańsku życzę roszczeniowcom wszystkiego najgorszego, gdy półwieku temu składałam maturę.


Nie znosił mnie zakompleksiony matematyk [podobno romansował z co ładniejszymi uczennicami] kiedy ja miałam „klasę”. Wrogiem nr 2 była polonistka, koleżanka mojej starszej siostry, co swoją antypatię przeniosła na mnie. No i (nieszkodliwy) dyrektor, który tuż przed maturą pożyczył od mego Taty 3 tys. zł ze składkowych pieniędzy Komitetu Rodzicielskiego.


Niby napisał rewers, Tata w domu opowiedział, co miał do opowiedzenia, więc Mama poradziła, aby wziąć pożyczkę.

Kategorycznie się temu sprzeciwiłam.


Egzamin dojrzałości zdałam w Bochni.


  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Lidia do znajomego parlamentarzysty (patrz nagłówek) pisze w prywatnym liście jak do rodzonego ojca/brata - i są to jej gorzkie wspomnienia szkolnych krzywd, jakie nosi się w sercu do sędziwej starości.

Parlamentarzysta chyba jednak niewiele może nadawczyni listu pomóc :(

Rzeki czasu uniemożliwiają czyjąkolwiek interwencję. Prawo nazywa ten casus przedawnieniem
avatar
... bardzo nie po chrześcijańsku życzę roszczeniowcom wszystkiego najgorszego, gdy pół wieku temu składałam maturę.

(cytat z pamięci - vide 1. akapit)

Niekoherencja czasów - teraźniejszego i przeszłego - wnosi wyraźny dysonans poznawczy, z którym bohaterka tego drabble boryka się przez resztę swego życia
© 2010-2016 by Creative Media
×