Przejdź do komentarzyRealista spirytystą
Tekst 24 z 29 ze zbioru: Wrocławskie spotkania
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2011-12-22
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń3092

Realista spirytystą

(Władysław Stanisław Reymont)


Długo na ciebie czekałem w mym grodzie - noblisto -

Wyzwolony czeladniku, dróżniku kolejowy,

Tajemniczy mnichu, wędrowny aktorze,

Młodzieńczy poeto krawców, pomnikowy pisarzu,

Zanim opuściłeś marmurowe Powązki,

By znowu zawitać we wrocławskich progach,

Gdzie przed ponad stu dwudziestu laty

Jako zbieg niepokorny, wieczny obieżyświat,

Marzący o kapłaństwie młody socjalista,

Wiedziony niczym dziecko przez mistrza Puszowa,

Odbywałeś swe pierwsze spotkanie z duchami

Na tle ruin miasta z małymi oknami,

Bo tutaj był główny kościół spirytystów.

A potem nieustannie do końca żywota,

Nerwowo poprawiając kępiastą czuprynę,

Szukałeś przyszłości w kryształowych kulach

I tajemniczych seansach odbywanych wspólnie

Z Andrzejem Niemojewskim i Tośką Domańską

W mediumicznych salonach Julka klinicznego.

Spróbuj mi wytłumaczyć, słynny realisto,

Te dwa twoje światy, ten dziwny dysonans

I ujawnij szczególy tamtej inicjacji.

Może wtedy zrozumiem twoje dylematy

I powiodę - jak Puszow - do naszej Samanty.


Reymont w 1888 roku poznał spirytystę Puszowa z Częstochowy i razem wyjechali do Niemiec z zamiarem całkowitego poświęcenia się tej tajemnej sztuce. Zatrzymali się we Wroclawiu, gdyż - jak twierdził Reymont - tu znajdował się główny kościół spirytystów. We Wrocławiu na tle ruin odbył swój pierwsz seans spirytystyczny, a potem służył jako medium swojemu mistrzowi. Jego kontakt ze spirytystami trwał do końca życia,  odwiedzał nieustannie wróżki i wrożbitów, co znalazło odzwierciedlenie w pracy w rożnych towarzystwach. Temu celowi służyły też wyjazdy do Polonii amerykańskiej.


  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Bardzo interesujący wiersz. Budzi ciekawość miasta, postaci artysty. Pytanie zadane na koniec pozostaje bez odpowiedzi. Jak to często w życiu bywa.
avatar
Hallo janko,

Twój Wrocław "da się lubić", Twoje opisy zaciekawiają, Twoja krytyka jest niezastąpiona :)

Toteż powielam moje słowa kolejny raz...

Nie obawiaj się wrogów, strzeż się Faryzeuszy, a wszystko traktuj z przymrużeniem oka :)

Przesyłam pajdę życzeń, posmarowaną masełkiem pozytywnej energii :)

Serdeczności
Martin
avatar
Prawdopodobnie jest niewielu noblistów, których biografia kryłaby tak wiele "białych plam", jak zdarzyło się to u Reymonta. Dzięki Ci, Janko, za odkrycie jednej z nich. Do tej pory nie miałam pojęcia o spirytystycznych "ciągotach" tego pisarza.
Bardzo dobry i ciekawy wiersz.
© 2010-2016 by Creative Media
×