Przejdź do komentarzyM. Sałtykow-Ssiedrin - rozdz. VII Bilans - i wypłata/9
Tekst 223 z 240 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2019-07-16
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń88

Jaśniało już, kiedy Kukiszew, zostawiwszy wesołą kompanię drogiej solenizantki, sadowił Aniusię w powozie. Porządni obywatele akurat wracali z porannej mszy, i, spoglądając na wyfiokowaną i wyraźnie podciętą pannę Pogorielską I, ponuro psioczyli:


- Ludzie z cerkwi idą, a te winem napite... Kary na was nie ma!


Wróciwszy od siostry, Aniusia udała się nie, jak dawniej, do hotelu - a do *swojego* mieszkanka. Maleńkiego, lecz przytulnego i bardzo miło urządzonego. Tam też w ślad za nią wślizgnął i Kukiszew.


Cała ta zima przeszła w jakimś niesłychanym czadzie. Aniusia całkiem straciła głowę i jeśli czasami wspominała o swoim *skarbie*, to chyba jedynie po to, by natychmiast w myśli dodać: *Jakaż była jednak wtedy ze mnie idiotka!* Kukiszew pod wpływem dumnej świadomości, że jego idea co do *królewny* wartej tyle, co Liubusia, sprawdziła się co do joty, nie tylko że pieniędzy nie żałował, ale nawet, dopingowany przez konkurencję, obowiązkowo zawsze zamawiał z Moskwy dwie suknie, kiedy Lilulkin tylko jedną, i stawiał dwa tuziny butelek szampana, gdy tamten stawiał zaledwie jeden. Liubusia aż zaczęła siostrze zazdrościć, albowiem ta w ciągu zaledwie zimy zdołała uciułać 40 wygranych biletów, nie licząc porządnej kolekcji drobiazgów ze złota z kamykami i bez kamyków. Obie zresztą się pogodziły i zdecydowały jak dawniej wszystko, co dostały, gromadzić wspólnie. Przy tym wszystkim Aniusia wciąż jeszcze o czymś śniła i w intymnej rozmowie z bliźniaczką mówiła:


- Jak *wszystko to* się skończy, wrócimy do Pogoriełki. Będziemy miały pieniądze i zaczniemy gospodarzyć.


Na co Liubusia bardzo cynicznie odparła:


- A ty myślisz, że *to* kiedyś się skończy... jakaś głupia chyba jesteś!


Na nieszczęście Aniusi Kukiszew wymyślił nową *ideę*, którą zaczął forsować ze zwykłym sobie oślim uporem. Jako człowiek ciemny i przy tym bez wątpienia nierozumny uważał, że szczyty szczęścia osiągnie, jeśli jego *królewna* będzie *jemu akompaniowała*, to jest wódkę piła równo z nim.


- Strzelmy razem! po kieliszku! - czepiał się tego nieustannie (zawsze zwracając się do niej per *pani* po pierwsze, aby uhonorować jej szlachecki stan, a po drugie, pragnąc tym okazać, że nie darmo za młodu był chłopcem na posyłki w moskiewskim domu towarowym).


Aniusia czas jakiś odmawiała, argumentując, że Liulkin Liubusi do picia nigdy nie zmusza.


- Ale pani siostra z miłości do pana Liulkina-s mimo wszystko i tak pije! - zaoponował Kukiszew, - i, pozwólcie sobie powiedzieć-s, królewno najmilsza, czy państwo Lilulkinowie to dla nas jakiś wzór? Oni - to Liulkinowie, a my z panią - Kukiszewy-s! Dlatego też strzelimy sobie po naszemu, po kukiszewsku!


Słowem, w końcu dopiął swego. Pewnego razu Aniusia przyjęła z rąk swego oblubieńca kieliszek, wypełniony zielonkawym płynem, i jednym haustem wychyliła do dna. Ma się rozumieć, zatchnęła się, zakrztusiła, zakaszlała i zachowaniem tym wprawiła Kukiszewa w bezgraniczny zachwyt.


- Pozwólcie wam powiedzieć-s, królewno milutka! nie tak się pije-s! zbyt nazbyt szybko to robicie! - nauczał ją, kiedy już trochę sie pozbierała, - szkiełko trzeba trzymać w rączce tak-s! Potem wznieść do ust i, nie śpiesząc się: raz, dwa, trzy... boże, błogosław!


I spokojnie i z nabożeństwem wychylił kieliszek do gardła, jakby jego zawartość wylał do wiadra. Nawet się nie skrzywił, a tylko wziął ze spodeczka maluśki kawałeczek czarnego chleba, umoczył go w solniczce i przez chwilę pożuł.


Tym sposobem Kukiszew zdołał wdrożyć w życie również drugi swój *pomysł*... i zaczął już przemyśliwać nad tym, co by tu jeszcze wykombinować, jaką nową *ideę* przedsięwziąć, żeby tym kłuć w oczy państwa Lilulkinych. I, naturalnie, wykombinował.


.................................................

Od tłumacza: Czy zauważyli Państwo, że Kukiszew (podobnie jak Liulkin) nie ma żadnego imienia? Co przez to chce nam powiedzieć narrator? Jak do tych panów zwracają się Liubusia i Aniusia? To ważny, bardzo czytelny sygnał PONAD narracją.


Czytajmy także - koniecznie! - między wierszami.

  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Emilio, a to mi ćwieka zabiłaś. Nie wiem. Coś musiałam przeoczyć. A może gdybym kielonka wychyliła, podobnie jak to ciurkiem pijące towarzystwo, to umysł by mi się rozjaśnił?... Szkoda, że nie piję. :D
© 2010-2016 by Creative Media
×