Przejdź do komentarzyWacek i pszczoły - zima
Tekst 26 z 29 ze zbioru: Podpatrzone w Starej Hucie
Autor
Gatunekpopularnonaukowe
Formaproza
Data dodania2012-01-06
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń5100

Wacek i pszczoły - zima


Wacek Ratyński z Kuźnicy Czeszyckiej twierdzi, że nie wyobraża sobie życia bez pszczół i dlatego poświęcił im całą swoją młodość, potem oddał im swój wiek dojrzały, a teraz powoli i coraz bardziej pełen refleksji,  wchodzi w dostojny i bogaty w doświadczenia,  wiek mędrców.  Pszczoły go wychowywały, odsłaniały powoli z roku na rok coraz to nowe zagadki przyrody, które cierpliwie kazały mu rozwiązywać dla wspólnego dobra. Uczyły trudnej filozofii życia i przystosowywania się do zmiennych oraz coraz gorszych warunków i zagrożeń jakie stwarza dla życia człowiek. Pokazały mu drogę w tajemnicze, nieznane zwykłym zjadaczom miodu rejony naszego świata. Odsłoniły nawet może niejedną zagadkę kosmosu, a także karmią go nieraz, również bogatym miodem wspomnień...

Wacek przyjechał ponad czterdzieści lat temu do Kuźnicy Czeszyckiej z rodzinnej białostocczyzny po zakończeniu służby wojskowej, a za nim w kilka tygodni później, przyciągnęło jego życiowe przeznaczenie -  wagon z kilkunastoma ulami. Pszczoły tak fascynowały go od dzieciństwa, że samodzielnie zaczął zajmować się nimi od czasu ukończenia szkoły podstawowej. Za  życia pokolenia Wacka dokonały się niespotykane w dziejach przyrody przemiany, z których konsekwencji, poza nielicznymi ludźmi takimi jak on, nie zdajemy sobie sprawy, zagubieni coraz bardziej w ludzkim, sztucznym świecie urbanizacyjnym. Przemianę tę najlepiej odzwierciedla fakt, że jeszcze w czasach młodości Wacka, w starych drzewach, w okolicznych lasach i w wiekowych dębach nad stawami, spotkać można było żyjące latami w naturalnych barciach, na dziko, roje pszczół. W tamtym, jakże przecież mierzonym w latach, niezbyt odległym, powojennym świecie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych dwudziestego wieku, pszczoły potrafiły przetrwać bez pomocy człowieka. Bywali i tacy miejscowi bartnicy, którzy umieli wybrać z jednego naturalnego pnia wiadro miodu i ponadto, łapiąc rojące się pszczoły, potrafili zasilić swoją przydomową, niewielką zazwyczaj pasiekę, mnożącymi się wiosną, najczęściej w czerwcu i szukającymi gdzieś dalej od rodzinnego gniazda przestrzeni życiowej, powstającymi nowymi rodzinami pszczół, z młodą matką.

Dzisiaj, panujące w otaczającej nas przyrodzie warunki naturalne zmieniliśmy do tego stopnia, że pszczoły nie są w stanie przetrwać nawet jednego roku bez pomocy człowieka. Pszczoły  stanowią wręcz wzorcowy przykład tego, do jakiego stopnia uzależniliśmy od siebie dziką przyrodę. Nie zawsze odbywa się to z dobrym skutkiem dla natury, a w dalekiej perspektywie, nasze błędy popełniane w stosunku do przyrody wracają jak bumerang, czy przybierają postać groźnych błędnych kół i kończą się niejednokrotnie opłakanym skutkiem, również dla  człowieka.

O pszczołach i wszystkich sprawach  z nimi związanych, Wacek może opowiadać tyle, że starczyłoby na grubą książkę.

Zimą, patrząc na dziesiątki pszczelich uli, stojących w pasiece, przysypanych śniegiem, smaganych mroźnymi wiatrami, ma się wrażenie, jakby się obserwowało wymarłe, głuche miasteczko. Jednakże w środku każdego z tych uli, za ściankami, stanowiącymi izolację od chłodu zimą, zaś latem chroniącymi od nadmiernego ciepła, żyje w stanie jakby przerywanej co jakiś czas drzemki, kilkadziesiąt tysięcy, do stu tysięcy pszczół. W miarę jak jesienią dni robiły się coraz chłodniejsze, pszczoły coraz mniej wylatywały z ula. Aby dobrze przetrwały zimę, stanowiącą dla nich trudną próbę, Wacek musiał wczesną jesienią przygotować ule i rodziny pszczele do, tak zwanej w języku pszczelarzy, zimowli.

W zasadzie, żyjące w naszym kraju pszczoły zaprzestają latania, gdy temperatura spada do plus dwunastu stopni w skali Celsjusza. W wyjątkowych sytuacjach mogą latać jeszcze przy temperaturze plus ośmiu stopni. Jesienią w ulu robiły się coraz mniej ruchliwe i zaczęły skupiać się wokół siebie coraz ciaśniej. Tuląc się jedna do drugiej, ogrzewają się nawzajem, a przede wszystkim zatrzymują ciepło, zmniejszając jego wydostawanie się na zewnątrz. Zimą pszczoły zbite są w wielką czarną kulę, skupioną w środku ula. W środku tej kuli utrzymują temperaturę dwudziestu ośmiu do trzydziestu stopni. Bardzo wolno się poruszają, zmieniając co jakiś czas miejsce w utworzonym kłębie, mało wydatkując energii na ruch, niewiele się pożywiają zostawionym im przez pszczelarza na jesieni zapasem miodu, albo najczęściej, syropu z cukru.

W obecnych warunkach naturalnych, z uwagi na coraz uboższe w pszczele pożytki pola i lasy, pszczoły nie byłyby w stanie zgromadzić zapasów, wystarczających na przetrwanie zimy. Pszczelarz wprawdzie podbiera im miód, ale przez cały niemal czas podkarmia je roztworem cukru, po który nie muszą daleko latać i mają dzięki temu lepszą kondycję i więcej sił, co  pozwala im zebrać znacznie więcej, aniżeli dziko żyjącym pszczołom, nektaru kwiatowego z którego wytwarzają miód.

W tym czasie, kiedy pszczoły zimując, niewiele wymagają zachodu, pszczelarz, szczególnie taki „pracuś” jak Wacek Ratyński, wcale nie próżnuje. Zimą jest wreszcie czas na rożne prace przy pasiece, którego brakuje w ciągu pozostałych pór roku, z powodu konieczności ciągłego doglądania pszczół i ich wielkiej aktywności. To wymusza na pszczelarzu różne przedsięwzięcia, mające na celu osiągniecie jak najlepszych zbiorów pszczelich produktów, lub uniknięcie strat, jakie mogą wyniknąć z kaprysów i niespodzianek, sprawianych  przez przyrodę. Prawie każdy pszczelarz powinien mieć trochę umiejętności i narzędzi stolarskich. Zimą Wacek, jak inni pszczelarze, naprawia uszkodzone ule, inne udoskonala, wytwarza nowe ule. Aktualnie używa się kilku typów uli, takich jak ule typu warszawskiego,  dadanowskie, wielkopolskie oraz wielokorpusowe i ich różne kombinacje. Każdy z nich posiada swoje zalety i wady, ale w przekonaniu Wacka, najlepiej w naszych warunkach sprawdzają się ule wielokorpusowe, wielonadstawkowe.

Wacek jednakże jest również artystą. On wypatruje w okolicy wielkich pni starych drzew i rzeźbi z nich różne postaci, tworząc tak zwane ule figuralne. Mamy więc u Wacka ule przedstawiające zwierzęta, takie jak jelenie, czy dziki, rzeźbi on różne twarze i całe postaci ludzi, jedne niemal frywolne, inne poważne, choćby mnichów, a nawet aniołów. Buduje ule podobne do stylowych domków, jak z bajek dla dzieci. Tworzy też skansen, budując także typy uli używanych w przeszłości. Do wszystkich uli trzeba  zimą  zbijać nowe ramki na zapas, aby można było na miejsce wyciągniętych z ula ramek, pełnych miodu, włożyć ramki puste, z wklejonymi plastrami węzy, do wypełnienia przez pszczoły czerwiem, z którego wylegną się pszczoły, albo do wypełnienia miodem. Zimą  udoskonala swoją pasiekę, dobudowując nowe wiaty i pomieszczenia, a ostatnio wybudował prawdziwy pszczelarski ostrzeszek - wiatę krytą strzechą.

Gdy sezon  jest sprzyjający, przez całą zimę można kupić u Wacka miód, zlewany do beczek i rozlewany do słoików z pojemnika zaopatrzonego w kranik. Rosnąca sława – zdobył kilkakrotnie tytuł najlepszego pszczelarza na Dolnym Śląsku, przysparza mu coraz więcej odbiorców.

Ma także wreszcie okazję zimą przeczytać odkładane w ciągu sezonu lektury. Czyta nie tylko wiadomości z pisma „ Pszczelarz Polski” i opracowania fachowe, ale również książki przyrodnicze i literaturę piękną. Założył w swojej pracowni „Klub Polskiej Książki” i każdego, kto go odwiedza, stara się zainteresować również rodzimą literaturą. Tutejszym mieszkańcom i swoim odwiedzającym go kolegom, opowiada o wizytach, jakie składają mu poeci i pisarze, czyta fragmenty tekstów, pokazuje i wypożycza ich książki.  Wacek także sam napisał książkę - poradnik, pod tytułem: „Przez pszczoły do zdrowia”.

Zimą Wacek także wytapia z wosku świece z postaciami aniołków, ptaków, kwiatów, piesków i innymi. Nastawia miody pitne i przygotowuje nalewki na różne okazje, do własnego i znajomych użytku. Porcjuje i pakuje do sprzedania, przynoszące i poprawiające  zdrowie produkty, takie jak kit pszczeli, pyłek kwiatowy, czy mleczko pszczele. Uzupełnia i przygotowuje do ekspozycji oraz ustawia i zawiesza w pracowni, swoje liczne zbiory – coraz liczniejsze obrazy patrona pszczelarzy, świętego Ambrożego z Mediolanu, malowane w prezencie przez studentów wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych, którzy go także odwiedzają. Obecność na ścianach pracowni Wacka galerii malowanych portretów świętego Ambrożego  podbiła w tym roku serca odwiedzających go Włochów. Na ścianach intrygują każdego oryginalne, wielkie kosze gniazd szerszeni, pozyskiwane z różnych miejsc przez Wacka zimą, gdy owady je opuściły.

Pod koniec zimy, gdy przez kilka dni jest słoneczna pogoda i temperatury nie spadają zanadto, najczęściej w marcu, Wacek obserwuje pszczoły wylatujące z uli na pierwszy oblot, podczas którego pszczoły mają wreszcie okazję wydalić nagromadzone przez całą zimę odchody, ugasić pragnienie oraz uzupełnić zapas wody. Wtedy obserwując pszczoły,  Wacek ma okazję ocenić, jak roje przetrwały zimę. Bowiem nawet przy najlepszych warunkach zimowych, cześć pszczół ginie z chorób, wyczerpania, czy słabej odporności na trudne warunki. Padnięte owady osadzają się na dennicy ula, w postaci tak zwanego osypu. Badanie laboratoryjne osypu pozwala stwierdzić, czy nie występuje w ulu jedna z groźnych chorób pszczół, takich jak zgnilec, kiślica, warroza, nosemoza, czy choroba roztoczowa. W razie wystąpienia chorób, należy podjąć leczenie pszczół, podając im odpowiednie preparaty. Osłabione zanadto roje, trzeba będzie na wiosnę, połączyć z innymi.

W pasiece przygotowane jest także zimą, na cały sezon, poidło, szczególnie potrzebne właśnie na czas pierwszych oblotów pszczół, gdy zbiorniki wodne są jeszcze oblodzone. Latem również jest najlepiej, gdy źródło wody znajduje się blisko pasieki, a więc dobrze, gdy w pasiece jest poidło. Poidło w pasiece Wacka,  jest to ustawiona ukosem deska, z zygzakowato umieszczonymi na niej listewkami, po których sączy się z góry w dół czysta woda, kapiąca z beczki. Wacek obserwuje, jak grupki pszczół wylatujące z ula, po oblocie, obsiadują masowo poidło oraz ocenia ich kondycję i stan zdrowia. Jeśli wylatuje z ula mało pszczół i oblot trwa krótko, świadczy to o dużych stratach zimowych wśród obserwowanej rodziny pszczelej. Po pierwszym oblocie należy dokonać przeglądu uli, oczyścić je, sprawdzić, czy w plastrach powstaje czerw, gwarantujący rozwój rodziny. Czasami trzeba pszczoły dokarmić, aby w jak najlepszej kondycji rozpoczęły czekający je pracowity sezon.

Jak ważnym dla oceny stanu życia na ziemi barometrem, są niestety coraz bardziej wymierające wskutek działalności człowieka  pszczoły, dowodzi powtarzana przez wielu ekologow i przyrodnikow teza, że w razie całkowitego wyginięcia na świecie pszczół, życie na ziemi przetrwa  od tego czasu zaledwie kilka lat.

  Spis treści zbioru
Komentarze (6)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Doceniam i podziwiam wyjątkowo inteligentną i rzeczową dyskusję, jaka rozpoczęła się na portalu, niezwłocznie po opublikowaniu tego artykułu o pszczołach i wybitnym pszczelarzu, Wacławie Ratyńskim. Dziękuję, w imieniu swoim i mego przyjaciela, Wacława, za poważne zainteresowanie tematami, poruszanymi w tym popularno-naukowym artykule oraz za komentarze, świadczące o doskonałym zrozumieniu, jak bardzo życie ludzi zależy od tego, czy człowiek pozwoli przeżyć pszczołom!
avatar
Niezwykle ciekawy materiał edukacyjny o życiu pszczół i pracy pszczelarza. To drobiazgowe przedstawienie zagadnienia uświadamia, że pozyskiwanie miodu nie jest takie proste, jak nam, laikom, się wydaje. Doskonały artykuł, piękny i barwny język, świetny pszczelarz Wacek Ratyński i wspaniały autor!
avatar
To niezwykle mądra opowieść o wyjątkowo mądrych i pracowitych owadach oraz o wspaniałym pszczelarzu Wacławie Ratyńskim, którego miałem zaszczyt poznać. Gratuluję Autorowi bardzo profesjonalnego ujęcia tematu.
avatar
Bardzo dobry i ciekawy tekst. Czytałam z przyjemnością. Pisanie o nauce w sposób, taki że tekst czyta się lekko i przyjemnie, z zainteresowaniem, to cenna umiejętność, czego gratuluję Autorowi!
avatar
Lekki i przyjemny tekst zawsze czyta się lekko.
Taki ja ten,jest pożyteczny,jak opisywane pszczoły,które,aby ogrzać się wzajemnie ruchem i dotykiem uruchamiają całą machinę uczuć,i pokazują nam ludziom jak wielka kula szczęścia może się toczyć zamiast gnoju.Tekst poleciłabym wszystkim pszczelarzom,ale nie tylko,ze względu na zawartą w pszczelim nektarze i cukrze mądrość pszczół,z których korzystamy wszyscy.
avatar
Przeczytałam z wielkim zainteresowaniem i od deski do deski. Jak te drobne pszczółki to robią, że są od nas - wszak myślących?? - tak we wszystkim o całe niebo lepsze?! Dla Autora - i szan. Pana Wacka! - niskie ukłony za cud wiedzy, jaką się z nami dzielą :)
© 2010-2016 by Creative Media
×