Przejdź do komentarzyPrzedświąteczny szał. Komu i czemu służy?
Tekst 12 z 24 ze zbioru: Z obserwacji życia
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaartykuł / esej
Data dodania2019-12-18
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń257

Przedświąteczny szał. Komu i czemu służy?


Mnie nie służy. Niech szaleją ci, których to bawi. Mnie nigdy nie bawiło. Pamiętam z dzieciństwa jakie to szaleństwo było w domu, zanim zasiedliśmy do wigilijnego stołu. Rany, te porządki, te zakupy, to gotowanie, to pieczenie... etc. Wszyscy byliśmy tak wykończeni, że już nawet strojenie choinki nie sprawiało nam aż tak wielkiej radości. Teraz to rozumiem, takie były czasy. Ciężkie. O wszystko trzeba było walczyć. Zdobywać. Później, kiedy już sama miałam rodzinę i własne dzieci, niestety nadal musiałam w tym przedświątecznym szale uczestniczyć. A wiadomo, jak było w latach osiemdziesiątych. Nagie haki. Nagie półki. Wściekłe ekspedientki. Szarobura, komunistyczna rzeczywistość za oknem. Ale teraz, kiedy wszystko jest, i to przez cały rok na okrągło, to już nie rozumiem, dlaczego ludzie tak szaleją przed świętami. Ta cała bieganina. Szał zakupów, porządków. Wszyscy wykończeni, nerwowi. Czy tak się powinno przygotowywać do świąt? Komu i do czego potrzebna jest taka wykańczalnia? Bogu? Śmiem wątpić. Dla zachowania tradycji? Chyba tylko.


Tu, w Niemczech, odczuwa się gorączkę przedświąteczną, i owszem. Ale tylko gorączkę, żaden tam szał. Widać w sklepach zwiększoną ilość klientów i pełniejsze wózki z zakupami, ale to przecież normalne, trzeba się zaopatrzyć w świeże artykuły na kilka dni świątecznych, a i prezenty kupić. Oczywiście jeśli się ktoś wcześniej o nie nie postarał.

Od samego początku, od kiedy mieszkam w Niemczech, zauważyłam, że ludzie tutaj bardzo dbają o tradycje Świąt Bożego Narodzenia. Na pewno inaczej niż w Polsce, ale jednak dbają. No cóż, Niemcy od wielu lat zamieszkują ludzie różnych nacji, różnej religii, i każda z tej nacji święta obchodzi po swojemu. Jednak wszędzie, w każdej miejscowości, władze, poprzez organizowanie różnych imprez świątecznych, dbają o to, aby Święta Bożego Narodzenia integrowały ludzi, nie dzieliły.


Obecnie Święta Bożego Narodzenia przeżywam z rodziną zupełnie spokojnie... miło i radośnie. Nie ma już u nas przedświątecznych szaleństw. Przez to też nigdy nie jesteśmy wykończeni w okresie świąt. Po prostu świętujemy. Jasne, że wcześniej przygotowujemy się do świąt, ale na spokojnie. Prezenty pod choinkę kupujemy dużo wcześniej, przy okazji innych zakupów. Porządki? A i owszem robimy... na bieżąco. Nie ma więc u nas szaleństwa „generalnych porządków przedświątecznych”. Bo i po co, skoro dbamy o porządek i utrzymujemy go na co dzień? W końcu to mieszkanie powinno nam służyć, nie my mieszkaniu. Żeby tak latać na okrągło ze ścierą i pucować je? Głupota. Szkoda czasu. Lepiej w tym czasie coś dla ducha zrobić, coś, co wprawi człowieka w lepszy nastrój. Życie mamy, jakby nie patrzeć, tylko jedno.

O, ruszmy na przykład na wędrówkę albo na spacer. Zima to wspaniały czas na takie wyjścia z domu. Bez względu na pogodę. Wystarczy się odpowiednio do pogody ubrać. Potem wraca się do domu jak nowo narodzonym. A ile się ma energii i chęci do życia. Korzyść ogromna... I to nie tylko dla nas samych, ale i dla naszych bliskich. Bo też dzięki temu, że się lepiej czujemy, jesteśmy lepsi i cierpliwsi dla innych. Szlachetniejsi... Czy nie o to Panu Bogu chodzi?


 
  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×