Przejdź do komentarzyCo zrobić z bożonarodzeniową choinką? Wyrzucić, wywieźć, zutylizować?
Tekst 13 z 24 ze zbioru: Z obserwacji życia
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2020-01-05
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń288

Co zrobić z bożonarodzeniową choinką? Wyrzucić, wywieźć, zutylizować?


Chyba wszyscy lubimy żywe choinki. Bo też tylko żywe swoim leśnym zapachem i strojnym wyglądem potrafią tak wspaniale wprowadzić nas w świąteczny nastrój. Ale niestety, przychodzi w końcu ten czas, kiedy z powodów czysto praktycznych musimy się ich pozbyć.




W Polsce co roku po świętach Bożego Narodzenia powstaje problem z choinkami. W miastach. Bo na wsiach pewnie nie. Na wsiach można je przeznaczyć na opał.

Choinek nie powinno się wyrzucać. Jednak wiele ludzi wynosi je po prostu na śmietnik... i problem z głowy. W krajach zachodnich jest to nie do pomyślenia. Za taki czyn karze się mandatem. W Polsce, i owszem, w wielu miastach namawia się ludzi, aby ze świątecznego drzewka zrobić pożytek i zawieźć je do kompostowni. Jednak mało komu się chce transportować obsypującego się iglaka na jakieś tam odległości. Wyrzucają je więc do śmieci, stawiając koło kontenerów w całości. I po kłopocie. W niektórych miastach służby zabierają choinki tak samo jak i wszystkie inne odpady, nie ma jednak wyznaczonego terminu i każdy wystawia je kiedy chce, „zdobiąc” tym samym śmietniska niemalże przez cały styczeń. W innych zaś miastach firmy wywożące śmieci zwykle żądają za to dodatkowej opłaty. A że Polak potrafi, to pod osłoną nocy wyrzuca swoją choineczkę… i sprawa załatwiona. Bez płacenia. To nic, że administracja osiedlowa piekli się potem. Kto komu udowodni czyja to choinka? Są też niestety i tacy, co porzucają uschnięte drzewka gdzie popadnie.

Z roku na rok w kraju rośnie zainteresowanie ekologicznym wykorzystaniem bożonarodzeniowych drzewek, ale logistyka w tej dziedzinie ciągle bardzo kuleje. Jeszcze długo nie będzie więc można powiedzieć, iż problem z choinkami, z ich zbiórką i recyklingiem, został rozwiązany. Są jednak miasta, które z coraz lepszym skutkiem próbują go rozwiązać, i takie, które już rozwiązały. Na przykład Kraków już od lat może się tym chwalić. Choinki są tam zabierane prosto spod domów mieszkańców i przewożone do utylizacji. Tyle, że ponoć dopiero z końcem stycznia. Termin nieco późny. Ludzie narzekają, że choinki się sypią i do tego czasu trzymać ich w domu nie chcą. I znów problem. Chociaż nie, „problemik” już tylko.


W Niemczech, gdzie mieszkam od wielu lat, nie pamiętam, aby taki problem kiedykolwiek istniał. Rok w rok, zaraz po święcie Trzech Króli, jeżdżą specjalne służby autami z kontenerami i prosto spod domów mieszkańców choinki zabierają. Potem przewożą je do miejsca utylizacji, gdzie przerabiane są na kompost, biopaliwo albo na ściółkę pod kwiaty ogrodowe. Kto się spóźnił z wystawieniem choinki, sam musi ją do takiego miejsca zawieźć. I nie ma zmiłuj! W innym przypadku, jeśli choinkę porzuci gdziekolwiek, czeka go kara pieniężna. Jednak niezmiernie rzadko ktoś dopuszcza się takiego wykroczenia. Tutaj ludzie naprawdę są zdyscyplinowani. W większości, choć to przecież różne nacje. Wysoka kara pieniężna jest najlepszą metodą na zdyscyplinowanie obywateli.


Na świecie na utylizacji choinek robi się biznes. W Polsce zainteresowanie ekologicznym wykorzystaniem świątecznych drzewek jest ciągle niestety nikłe.

W skali kraju również system segregacji odpadów, ich zbiórki, recyklingu i przetwarzania ciągle nie jest rozwiązany do końca. Jest już wprawdzie o wiele lepiej niż przed 20 laty, ale słyszy się, że problemy ciągle są.

Tak sobie myślę, że założenie własnej firmy w Polsce, która zajęłaby się „sprawami śmieciowymi”, to dobry pomysł na biznes. Bo jakby nie patrzeć, to ciągle jeszcze słabo zagospodarowana nisza w polskiej gospodarce. Firma zajmująca się odpadami, podobnie jak np. firma pogrzebowa, z pewnością zawsze będzie miała się dobrze i zawsze będzie zbijać kokosy.


Znam właściciela firmy zajmującej się odpadami i recyklingiem w naszym mieście, i wiem, jaki majątek zbił na śmieciach. I nadal zbija. Nie bez kozery nazywany jest „królem śmieci”.

W Niemczech każdy mieszkaniec co roku dostaje z Urzędu Miasta (Rathaus) kalendarz, w którym są podane terminy odbioru śmieci i odpadów z podziałem na ich rodzaj i na ulice, z których w danym dniu będą odbierane. Na koniec roku opłaca całoroczną usługę (ceny są bardzo różne w zależności od landu)... i problem śmieciowy pokonany.



  Spis treści zbioru
Komentarze (4)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Moja choinka sprzed dwóch lat, kupiona w donicy, rośnie zdrowo w ogrodzie. Sztuczną mam od 10 lat i póki co służy mi wiernie a z żywej jedliny robię stroiki. Bardzo mi żal tych żywych choinek , które po kilku dniach umierają. Wiem, że plastik a drzewo i utylizacja tego to znaczna różnica ale wolę iść do lasu i wdychać aromat żywicy :)
Pozdrawiam serdecznie, z nadzieją, że już wkrótce choinki będą robione z ekologicznych materiałów a żywe będą w lasach :) Pozdrawiam :)
avatar
Mam podobnie, Marto. Cierpię, jak widzę tę rzeź choinek i późniejsze je traktowanie.
Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie, ciągle jeszcze noworocznie. :)
avatar
To skupowanie pewnych odpadów jest w Polsce dobrym biznesem. Problemem jest to, co z nimi potem zrobić, czyli posiadanie kontraktów na ich odbiór. Ze złomem nie ma wielkiego problemu, ale już co zrobić ze skupionym i przetworzonym nawet plastikiem? Butelki plastikowe łatwiej pozbierać, ale skupów jest mało. Dlatego ci krążący po osiedlach recyklingerzy ich nie zbierają, woląc puszki.
Skala robi różnicę - wszystko co przyjeżdża na budowy trafia tam w postaci ostreczowanych palet. Ten strecz jest traktowany na budowie jako odpad i są ludzie którzy go zbierają ( inwestor już nie musi się tym przejmować) i zawożą do skupów. Naraz kilka ton to są już konkretne pieniądze. A kraj mamy w budowie...
Oleje przepracowane też mają swych amatorów, i kilka innych odpadów, którym rozejrzenie się wokoło umożliwia przedefiniowanie.
A choinkę wywiózłbym do lasu. Może to głupie myślenie, ale o ile między blokami, przy śmietniku to śmieć, to w lesie już - dla mnie - nie.
avatar
Branimir, dziękuję za trafne spostrzeżenia. Tak, w Polsce problem odpadów ma się ciągle dobrze. Niestety.
Pewnie to i dobre rozumowanie, żeby wywozić choinki do lasu, ale tylko wtedy, gdyby służby porządkowe je odbierały i przewoziły do utylizacji. Inaczej nie wyobrażam sobie, jakby tak każdy wyrzucał je w lesie - gdzie popadnie. Jak lasy by wyglądały?
© 2010-2016 by Creative Media
×