Przejdź do komentarzySzwacaria / 2 część
Tekst 16 z 28 ze zbioru: Zapisane w pamiętniku
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaproza
Data dodania2020-02-16
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń103

Fot. 1 Dziedziniec przed Muzeum w Raperswil.



Fot. 2 Budynek w któym odbywała się próba chóru w Kantonie Sant Galen.


Fot. 3 Jezioro Bodeńskie

Fot. 4 Bank Centralny w Zurychu




Jak wcześniej wspominałam mieszkałyśmy w kantonie zuryskim.Szwajcaria posiada 26 kantonów.Każdy jest `mini państewkiem` posiadającym własną autonomię i konstytucję.

Kolejny dzień spędziliśmy w domu Ruth (działaczka OMEP-u),gdzie oczekiwaliśmy na rodziny szwajcarskie.Pierwsza rzecz,jaka rzuciła mi się w oczy,to piękny dom(zabytek klasy zerowej),gdzie mieszkał Ruth z rodziną.Druga rzecz,która przykuwała uwagę był wystrój wnętrza,gdzie nowoczesność mieszała się z antykami (stare meble,bibeloty,klamki przy drzwiach,baterie w łazience,wieszaki itd.) Podobno te przedmioty zbierali przez lata, z czego byli bardzo dumni.

Do rodzin trafiałyśmy wedlug zainteresowań(na dwa dni).Jedne w Alpy na piesze wycieczki i wspinaczkę po szlakach górskich,na wycieczki rowerowe,czy w miejsca,gdzie była muzyka i śpiew. Ja z koleżanką wybrałam śpiew i muzykę,czego później żałowałam.Spod domu Ruth wyjeżdzały kolejne samochody. Ze swoją chlebodawczynią jechałysmy około 40 minut. Wymieniałyśmy spojrzenia, uśmiechy.Bez znajomości języka sytuacja nie była komfortowa dla obu stron.Do późnego wieczoru nic nie wskazywało,że będziemy delektować się muzyką. Ciszę od czasu,do czasu przerywał opasły kot chrupiąc suchą karmę w misce. Gospodyni była osobą znacznie starszą od nas i mieszkała sama. Jednak zdjęcia w ramkach wskazywały,że ma już dorosłe dzieci i wnuków.Następnego dnia podczas śniadania próbowałam różnymi sposobami nawiążać kontakt śpiewaląc gamę C- dur,czy zwyczajne la, la, la. Zauważyła nasz niepokój,bo uspakajająco wskazała na zegarek i godzinę 12-tą.Faktycznie o tej godzinie wyruszyłyśmy z krótką przerwą na obiad w restauracji.Jechałyśmy około 40 minut do kantonu Sant Galen położonego blisko Jeziora Bodeńskiego. W Polsce jeszcze przed wyjazdem przeczytałm książkę Dygata pt.`Jezioro Bodeńskie`, ale specjalnie mnie nie zaciekawiła. Zatrzymałyśmy się przy pięknym budynku,otoczonym kipiącą majową zielenią. W budynku spotykali się chórzyści z kantonu, którzy przygotowywali się do konkursu.Próba trwała około dwóch godzin. Chórzyści w różnym wieku od dzieci,do osób starszych. Nasze możliwości percepcyjne wyczerpały się po godzinie.Wielokrotne powtarzanie tych samych utworów,doskonalenie emisji głosu, barwy, tempa itd. itd Postanowiłyśmy chyłkiem wycofać się tej imprezy i pójść nad Jezioro Bodeńskie, które było w pobliżu. Lazurowe wody jeziora mieszały się kolorami ze srebrzystym połyskiem fal, a na horyzoncie majestatyczne Alpy.Gdyby to namalować- wyszedłby radośny, słoneczny obraz.Chłonęłam te widoki z zapartym tchem Brzeg jeziora publicznie dostępny.Mnóstwo ludzi,placów zabaw, plaż itd Czasu miałyśmy mało i trzeba było szybko wracać. Wracając śmiałyśmy siędo łez z naszego nie trafionego wyboru.Po przyjeżdzie obdarowałyśmy chórzystkę  prezentami i chciałyśmy, jak najszybciejwrócić do hotelu. Po powrocie prawie do świtu każda z nas opowiadała wrażenia.Zazdrościłyśmy koleżankom, które były w Alpach,a my widziałyśmy je tylko w oddali.Podsumowując:uważam, że każdy moment tego dnia był bogaty i nigdy raczej się nie powtórzy. Chwytałam je pełnymi garściami,ale myślałam też o Polsce o naszej smutnej rzeczywistości pozbawionej ładu, harmonii, a pełnej chaosu i biedy.

Dalszy ciąg nastąpi.







  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Literówka w tytule :)

Więcej jednak staranności w zapisie, Pani Jadwigo :)
avatar
Tak wiem i jest mi z tego powodu bardzo przykro. Kurcze, tak się starałam, ale ze mnie internautka kiepska no i oczy.
Trzecią część sprawdzę przez lupę i może wreszcie tekst będzie bez zarzutu.
Pozdrawiam.
© 2010-2016 by Creative Media
×