Przejdź do komentarzyKoniec tułaczki
Tekst 18 z 33 ze zbioru: Zapisane w pamiętniku
Autor
Gatunekbiografia / pamiętnik
Formaproza
Data dodania2020-02-22
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń81

Rodzina zanim wyjechała do Krakowa, przez pewien czas mieszkała w Stanisławowie, który był pod

okupacją niemiecką do 27 lipca 1944r. Zabrali ze sobą uratowaną z pogorzeliska maszynę do szycia

marki `Singer` i wagę uchylną , którą używał Bronisław w swoim sklepie. Za sąsiadów mieli młodego

ukraińskiego oficera z żoną. Pamiętają, jak niemiłosiernie Ją bił. Pewnego razu żołnierze niemieccy robili

rewizję w domach, poszukując młodych na roboty do Niemiec. Natknęli się na Staszka (18 lat), który

nie zdążył się ukryć.Przerażona matka uklękła przed nim i ucałowała w rękę. Niemiec się ulitował.

Niemcy przegrywali wojnę. Front wschodni przesuwał się na zachód i 27 lipca do Stanisławowa wkroczyli

żołnierze Armii Czerwonej. Mąż pamięta, jak rzucali z samochodu dzieciom cukierki, by zaskarbić sobie

zaufanie i przychylność. Rozpoczynał się nowy okres okupacji Stanisławowa trwający do 16 sierpnia 1944r

Miasto i okoliczne ziemie Kresów wschodnich włączono do USRR ( Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki

Radzieckiej).

Korzystając z notatek męża,  już w sierpniu rodzina przeżywała zmobilizowanie 18- letniego Staszka do

wojska. Jan Wejman w książce pt. `Chłopcy z Kresów`, tak opisuje wydarzenie `...W trzecią niedzielę

sierpnia 1944r. na placu przed kościołem farnym w Stanisławowie zgromadziło się ponad 3 tysiące ludzi.

W wojskowym ordynku stali młodzi chłopcy. Rodziny żegnały swoich chłopców, którzy odchodzili na front.

Stanisławów rodzina opuściła w marcu 1945 r. w związku z powszechną repatriacją ludności polskiej na

zachód na tzw.`ziemie odzyskane `. Załadowali swój dobytek do towarowego wagonu kolejowego i wraz

z innymi rodzinami, stłoczeni ruszyli na zachód. Pamiętają, jak matka sprzedała cenny przedmiot, by kupić

im chleba. Wszyscy byli głodni i spragnieni, zanim dotarli do Krakowa, gdzie zostali zakwaterowani.

Później dalej wędrowali w kierunku Opola ( nie opuszczając pociągu). Po drodze wysiadało wiele rodzin

osiedlając się w różnych miejscowościach. W końcu trafili w poznańskie i  zamieszkali w murowanym

obszernym domu z całym zapleczem gospodarskim ( obora, chlew, tzw. remiza na  narzędzia, drewno

i węgiel. W kompleksie była  piwnica do przechowywania żywności w której zawsze był chłod. Za domem

była studnia, z której można było pompować wodę bezpośrednio do domu. Był tez rozległy ogród. Siostra

męża pamięta, że po przyjeździe wpadła do ogrodu i zajadała łapczywie porzeczki.  Nigdy w życiu tak Jej

nie smakowały. Niemcy, którzy zamieszkiwali dom jeszcze byli obecni i czekali na przesiedlenie. Danusia

najmłodsza z rodziny bawiła się z ich córeczką i podchwyciła kilka niemieckich zwrotów. Np., gdy chciały

wejść do domu, razem wołały: Mutti off ( mamo otwórz !).

Bronisław nie przywył do pracy w gospodarstwie, ale postanowił się tym zająć. Gospodarzył na  ośmiu

hektarach. W obejściu z czasem pojawiła się krowa, klacz, ptactwo domowe, a w ogrodzie pasieka.

Wszystko układało się w miarę dobrze dopóki  nie nastąpił  okres kolektywizacji ( napiszę o tym w dalszej

części). Teść był człowiekiem rozumnym, z zawodu był księgowym. Jako młoda mężatka słuchałam Jego

wieczornych opowieści o Kresach. Zawsze słuchał z uchem przystawionym do radia ( pionier) głosu

Wolnej Europy i orientował się, co dzieje się na świecie.

( Dalszy ciąg nastąpi).











  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Dobry skondensowany przekaz - czytałem z ciekawością .
Czekam ciągu dalszego.
avatar
Może i skondensowany, ale tekst rozchwiany. Wkurzona jestem, bo na podglądzie pięknie, równo, a po zapisie
wygląda, to byle jak i Pewnie miał Pan trudności w czytaniu, za co bardzo przepraszam.Ponadto jestem słabą,
niedokształconą internautką.
Pozdrawiam.
© 2010-2016 by Creative Media
×