Przejdź do komentarzyWieje wicher tęgi...
Tekst 27 z 50 ze zbioru: Gadki do lustra
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2020-02-25
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń191

Wieje wicher tęgi,

Szarpie dach, przyciesi.

Dość mam tej mordęgi!

Idę się obwiesić.


Idę się powiesić.

Żegnam wszystkich czule.

Burza wciąż się biesi.

Wsadzę w łeb se kulę.


Ż.` noc z 14/15 stycznia 1993 r.

  Spis treści zbioru
Komentarze (9)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Wielowymiarowy.
Wicher - alegoria zmagań wewnętrznych, który narusza konstrukcje i dachu(dni bieżących) i przyciesi(fundamentów osobowości). Obwieszanie się niczym przystrajanie może być jakimś remedium, ale nie pomaga, bo deklaracja powieszenia się pada w kolejnym wersie.... ale jakiś promyk życia się zjawia, bo myśl idzie ku ludziom i nawet czułość wzbudza.
Burza się biesi -świetne( przywodzi mi na myśl Kiriłłowa w tym kontekście).

Wsadzę w łeb se kulę... Ja na dzień dzisiejszy zinterpretuję to tak : no cóż, jeszcze nie czas odchodzić, jeszcze poradzić trzeba i "kulą", ale tą w rozumieniu łokciowej, wspierającą chodzenie zaopatrzę łeb i przywrócę do rangi "głowy".
Jeden z wymiarów jaki dostrzegłem przeczytawszy ten utwór.
Pozdrawiam serdecznie ?
avatar
emoty w pytajniki się zmieniają :)
avatar
Pełne zaskoczenie i to bardzo pozytywne.
avatar
To była pamiętna noc. Dookoła szalał sztorm dziejów, ludzie masowo tracili pracę, w Szczecinie i w Grudziądzu na łeb na szyję upadały potężne zakłady przemysłowe, zatrudniające tysiące ludzi; bezrobocie sięgało polskich wyżyn, mnie-samotną matkę po 20 z kawałem latach ciężkich robót u podstaw edukacji zdegradowano do poziomu płac nauczyciela-stażysty, i przez całe praktycznie dziesięciolecie jedną nogą mieszkaliśmy z dzieckiem w lombardach -

A TU JESZCZE TA WŚCIEKŁA NOC! PRZEZ KILKA GODZIN AŻ DO RANA WALCZYŁAM Z MOIMI DREWNIANYMI 4 OKNAMI /W KUCHNI, W SALONIE I W SYPIALNI (GDZIE O DZIWO! JAK OSESEK SPOKOJNIE SPAŁ MÓJ JEDYNAK)/,
BO WRAZ Z ŚNIEGIEM, PIORUNAMI I DESZCZEM CO I RUSZ WPADAŁY Z HUKIEM DO MIESZKANIA - TAKI BYŁ HURAGAN!

Tej nocy zatonął "Heweliusz".

Burza dziejów nałożona na totalną rozpierdziuchę dookoła i ten zalew strachu stale działa jak afrodyzjak
avatar
Jak wszystko u mnie także wesoły ten wierszyk napisał się sam ot, tak: na pstryknięcie.

A dlaczego zostałam zdegradowana?

Bo rosyjski był passe?

Wniosek:

DROGIE DZIATECZKI! KRÓLOWA NAUK - MATEMATYKA!

UCZMY SIĘ NIEŚMIERTELNEJ MATEMATYKI!
avatar
Ja bym to zakończył stwierdzeniem "ze strachu się kulę".
avatar
Bardzo wzruszający wiersz z Twoich Emilio doświadczeń życiowych.Serdecznie pozdrawiam i życzę optymizmu na kolejne dni.
avatar
O rany, rzeczywiście strasznie było... Ale tragedię Heweliusza pamiętam. Media światowe też podawały.
avatar
Ten nocny w styczniu
na głuchej prowincji
taniec z czterema oknami,
w nocnej koszuli i
przy lodowatych już kaloryferach -
taaak... Bezcenne!

Jak pisał Józef Wybicki
200 lat temu:

Przejdziem Wisłę,
przejdziem Wartę,
rzucim się przez morze!
© 2010-2016 by Creative Media
×