Przejdź do komentarzyWilcze spojrzenie. cz. 13
Tekst 14 z 21 ze zbioru: Powiastka Nr 11
Autor
Gatunekfantasy / SF
Formaartykuł / esej
Data dodania2020-03-10
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń58

Szły przez ciemny las. Greta tylko nasłuchiwała czy ktoś za nimi nie idzie. Zawsze miała wrażenie, że ktoś ją obserwuje. Na każde pstryknięcie patyka pod stopą skakała jak kangur do góry.

O jej! - krzyknęła Greta.

Zoja przystanęła i odwróciła.

Bony. Czy ty zawsze jesteś taka strachliwa?

E... No jakoś tak mam.

Przestań. - próbowała ją uspokoić. - Chodź. - zawołała gestem ręki. - Spójrz w tamtą stronę. - mignęła latarką. W oddali zauważalne było oświetlenie. - Słyszysz? Grają muzę. Impreza się rozkręca.

Przeszły parę metrów i ujrzały tabun młodzieży pijących i dobrze bawiących się. Na środku leśnego placu było rozpalone wielkie ognisko. Gretę złapał lekki stres. Była pierwszy raz na imprezie i to w totalnej głuszy. Zaczęły przechadzać się między zabawowiczami. Ktoś nieznajomy lekko zataczając się szturchnął ją i natychmiast przeprosił nie zwalniając tempa skierował się w swoja stronę. Znowu za chwilkę jakaś dziewczyna wręczyła im piwa w plastikowych kubeczkach. Dziewczyny spojrzały na siebie i roześmiały głośno.

O proszę, proszę. Widzę, że dzieciaczki przyszły na imprezę dla dorosłych. - wykpiła je Barbara wraz ze swoimi przydupasami.

Zoja zdenerwowała się i oblała ją piwem.

Wypchaj się Barbara! Nudzi ci się? To idź do domu i przebierz się, bo śmierdzisz piwem.

Barbara zamierzała odparować jej ciosem.

Ty szmato! - zamachnęła ręką, ale nie oddała ciosu, gdyż zawisła ona w powietrzu. Powstrzymał ja Brandon. - Co jest, kurwa! Puszczaj mnie!

Dziewczynki co wy tak na dziko już na samo wejście. Uspokójcie się. Aha, Barbaro? Zoja miała rację, idź się przebrać. Śmierdzisz piwem.

Wściekła dziewczyna wycofała się ze swoja dwójką. Odprowadził je śmiech Zoji, Grety i Brandona.

Dobrze, że się pojawiłeś. - posłała mu nieśmiały uśmiech. - Znów wybawiłeś mnie z opresji. - dodała Greta.

Brandon próbował grać skromność i rzekł:

No wiesz... Lubię być pod ręką. - dziewczyny zaszczebiotały. - No dobra. Jesteście głodne? - przytaknęły głowami. - Chodźcie. Nie daleko ogniska stoi przenośna lodówka z kiełbaskami i chleb.

Brandon nadział po kawałku kiełbasy na długie kije i rozdał je dziewczynom.

Cieplej tu. - rzekła Greta do kolegi.

Tak to prawda. - przysiedli na wielkim pniu drzewa. Brandon jedną ręką przytulił ją. - Teraz lepiej?

Dziewczyna poczuła drgnięcie swego serca.

Zdecydowanie. - posłała mu uśmiech, po czym skrępowana wbiła wzrok w swoją kiełbaskę zanurzoną w płomieniach ognia.

Wdzięczna była za to, że jest ciemno, gdyby nie to zobaczył by jej rumieńce. Spaliła by się wtedy ze wstydu. Nawet nie zauważyła kiedy przyjaciółka się oddaliła. Zoja przybiegła z Betty i Lucy.

Ej! Zakochańce idziecie popływać? Nie daleko jest rzeka.

Myślę, że jest za zimno. Poza tym nie jestem dobra w pływaniu. - skłamała, dając wzrokiem znak, aby sobie poszły.

Zoja pojęła o co chodzi.

Aha. No to szkodaaa. Ok. Do zobaczenia później.

Brandon był wielce zadowolony, że Greta została z nim. Dzięki czemu mógł korzystać z jej obecności. Wstał podając jej dłoń.

Greto, skoro nie masz ochoty pływać, to może chociaż dasz się zaprosić na spacer?

Dziewczyna pewnie podała swoją. Brandon podniósł ja i stając blisko naprzeciwko spojrzeli sobie głęboko w oczy.

Lubię spacerować. - odparła.

Młodzi spletli swoje dłonie i ruszyli przed siebie. Krępujące milczenie przerwał chłopak.

Podoba się tobie w naszej szkole?

Greta patrzyła przed siebie próbowała odnaleźć drogę z tych ciemnościach.

Tak. Jest całkiem znośnie. Zaczynam się przyzwyczajać. Dobrze, że ta szkoła przyjmuje wariatki, bo inaczej nie miałabym gdzie się uczyć. - dogryzła mu.

Chłopak wyraźnie zmieszał się.

Greto, przepraszam cię za to. Wtedy w bibliotece... Nie chciałam ciebie tak nazwać.

Przytuliła się do jego ramienia.

W porządku. Tak tylko walnęłam. - zaśmiała się. - A co do szkoły, to przychodząc w pierwszy dzień... Zauważyłam postacie przy bramie i na dachu budynku. Oznaczają coś ważnego?

Brandon wahał się czy opowiedzieć jej historię szkoły. Dowiedział się od Zoji, że Greta nie przeszła przemiany i nie chciał jej mieszać w głowie.

Brandon? Czy to jakaś tajemnica?

Nie. - odparł natychmiast. - Tylko zamyśliłem się, wybacz. Ta szkoła istnieje od stuleci. Kiedyś tym miasteczkiem władały wilkołaki.

Wilkołaki? To ja w łazience, wtedy?

Brandon próbował wyjść z opresji.

Nie. Wtedy może coś ci się przywidziało. Wracając do mojej opowieści. Podobno istniały też wampiry.

To co mówisz jest niesamowite.

Dokładnie. Słyszałem kiedyś historię o parze zakochanych.

Brzmi romantycznie.

Tak, ale mniej romantyczna jest. Nie przerywaj mi gaduło. - rzekł z udawaną obrażoną miną. - Tak więc ta para nie była do końca właściwa. Mianowicie pochodzili oni z różnych światów. Mężczyzna był wilkołakiem, a kobieta wampirką. Ich klany nienawidziły się. Tak jak i u wilkołaków; jak i u wampirów niemożliwe, wręcz zakazane było łączenie się w pary różnego gatunku. Jednak wbrew zakazom młodzi pokochali się i po pewnym czasie urodziło im się dziecko. Legenda mówi, że ów dziecię ma zjednoczyć oba gatunki. Czy to nastąpiło? Nikt nie wie.

Fajna bajka. Taką opowiada się dla dzieci do snu, - parsknęła. - przecież wilkołaki i wampiry nie istnieją. I ty w to wierzyłeś? Błagam cię.

Minęła go i pobiegła przed siebie.

Goń mnie! - krzyknęła radośnie.

Brandona nie trzeba było długo namawiać. Ruszył pędem za nią. Po kilku chwilach Greta znalazła się w miejscu, które nie dawno odkryła. Tym miejscem była polana. Dziś jednak nie było widać pięknej zielonej trawy i pejzażu gór. Przywitała ją mroczna głębia. Było tak ciemno jak w jaskini. Przystanęła i rozejrzała dookoła. Była sama. Brandon zniknął. Przeraziła się nie na żarty gdy w tych czeluściach usłyszała wycie wilka. Nagle rozbolała ją głowa. Greta opadła na kolana. W głowie znowu przewijały się różne obrazy i postacie. Zobaczyła ich dom. Starszego mężczyznę w płaszczu, który wraz ze swoimi pomocnikami wchodzą do budynku. Ów mężczyzna uderza jej matkę i porywa. Greta z obawy o matę, chcąc jej pomóc. Myśli tak ją przytłoczyły, że straciła przytomność.

Brandon przeszukał cały teren. Nigdzie nie mógł jej znaleźć. W pewnej chwili dostrzegł światło, pobiegł w tamto miejsce. Znalazł się na polanie. Stanął wryty. Z nieba na ziemię płynął snop światła, a mniej więcej na jego środku bezwładnie wisiała dziewczyna. Była nią Greta. Rozpoznał ją po bluzie. Przyszło mu do głowy, że może to ona jest dzieckiem z legendy. Bo żaden wilkołak i żaden wampir nie przechodzi inicjacji w taki sposób. Nad dziewczyną pojawił się obłok, wyglądało to tak jakby ktoś wyświetlił film z rzutnika. Pokazana była wampirka i wilkołak łączący się w pocałunku. W tej chwili upewnił się w swoich domysłach odnośnie legendy. Pokazana była także Greta jak przemienia się, ale nie w wilkołaka i nie w wampira. Tylko coś pośredniego. Ludzka postać, kobieta kot, pazury, ogon i wampirze kły, lecz spojrzenie wilcze... Ostre, groźne, chcące atakować. Snop światła opuścił dziewczynę na ziemię. Brandon podbiegł do niej o omiótł niepewnym wzrokiem. Byłą przemieniona. Bał się, że jak obudzi się to jego zaatakuje. Mimo sprzecznych myśli wziął ją na ręce i zaniósł do domku letniego nieopodal polany. Wszedł do środka, pokrętłem zapalił lampę naftową wiszącą przy drzwiach i położył na kanapie, następnie przykrył ją kocem. Rozpalił w kominku, usiadł w fotelu naprzeciw śpiącej istoty i czekał, aż się obudzi. Minęły trzy godziny. Brandon nie wytrzymał, oczy same mu się zamknęły. Zasnął. Gdy otworzył oczy Greta siedziała na kanapie z podkurczonymi nogami i patrzyła na niego swoimi pięknymi, wilczymi oczami. Brandon zauważył, że przemiana zrobiła z niej piękną kobietę. Wróciła do ludzkiej postaci. Poczuł lekką ulgę.

Wyspałaś się? - zagaił niepewnie.

Tak. Co my tu robimy? Czyj to dom?

To chata mojego ojca. Rzadko z niego korzystamy więc luz. Dobrze się czujesz? - spytał zmartwiony.

Tak. Tylko jakoś dziwnie mi.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×