Przejdź do komentarzyZdzisław (drouble)
Tekst 21 z 21 ze zbioru: Drabble
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2020-06-03
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń104

– Cześć. Gieniek jestem.


– Zdzisław. Mów mi Zdzisiek, Zdzichu. Byle nie Zdzichurajda. – Zaśmiałem się.


– He, he, w porzo. A to moja dziewczyna. Kaśka, no co jest, języka zapomniałaś? Przywitaj się ze Ździśkiem.


– Zdziśkiem – odruchowo poprawiłem, słysząc miękkie „ź”.


– Przecież mówię, że z tobą. Kaśka…


– Cześć, Ździsiu. Kaśka jestem. Mogę tak mówić „Ździsiu”?


– Jasne, możesz, wszystkie dziewczyny tak mi mówią. Od chłopów wolę tak nie usłyszeć.


Roześmialiśmy się.


– Mówcie, jak chcecie, byleście na fejsie nie pisali do mnie „Ździsiu” czy „Ździchu”. Głupio. – Przymrużyłem oko. – Piszcie przez gołe zet na początku.


– Nie pierdol. Poważnie?!


– Gieniu! Ja ty się wyrażasz?! – Kasia karcąco trąciła swojego chłopaka ręką.


– No jak, no jak? Dobra.


Uśmiechnąłem się.


– Gieniek, a jak swoje zapisujesz?


– No jak… Gieniek.


– Hmm… też tak wymawiam. W zapisie jednak „Geniek” od „Euge-niusz”. Różnica w wymowie i zapisie. Podobnie jak „Gienia” a „Genia”.


– O kur… pardon. – Zasłonił się i, roześmiany, odskoczył od Kaśki. – Tyle lat piszę i nie wiedziałem, jak siebie pisać.


– Trochę jak pan Żurdę, który się zdziwił, że całe życie coś robił, a nie wiedział. – Też się uśmiechnąłem. – Dobra, chodźmy na piwo.


– Ktoo?!


– Aa, był taki jeden, Francuz. Z nim to dla nas już prawdziwy kłopot. Piszesz Jourdain, a wymawiasz Żurdę. Cholery można dostać.


  Spis treści zbioru
Komentarze (7)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Imię to mały pikuś. W filmie "Konopielka" rodzina zapomniała nazwiska...
avatar
Optymisto, pamiętam :) Mam jeszcze gdzieś tę książkę. Film był równie dobry.
avatar
AS ja będę pisał tak, jak mi się podoba. Czyli będę starał się pisać poprawnie.
avatar
To też jest jakieś wyjście, Janko ;)
avatar
A u mnie na wsi mawiali: Ździchu, ty chiba jesteś podobny do Gienka. Natomiast w szkole śpiewaliśmy: Dolinamy i wzgórzamy...
Do niedawna we Wrocławiu była ulica Klary Zetkin. Zdecydowana większość wrocławian mówiła, że to ulica Klaryzetki.
avatar
Oj, "ŹDZIsiu, ŹDZIsiu"... "ŹDZIErasz" buty, a tu zima za progiem :(

W "polszczyŹNIE" sąsiednie głoski zawsze wzajemnie UPODABNIAJĄ SIĘ pod względem artykulacji, a więc także pod względem po sąsiedzku ich miękkości/twardości jak z klasyczną "proŹBą" czy rzeczownikiem "stóK siana" czy "stóg żyta".

Co do "GIEwontu", "GIErmka", "GIĘsi", "GIEczwałdu" /pielgrzymkowego Gietrzwałdu/, "GIEnka" itp., itp. - jest to wymowa typowo słowiańskiego ZAWSZE miękkiego GIE. To obcojęzyczne

GErard, GEografia, GEodezja, GErontologia etc., etc. wprowadziły do polszczyzny nie nasze, ZAWSZE twarde GE
avatar
Tak, Emilio. Te twarde czy zmiękczenia spółgłosek zależą od pochodzenia wyrazu.
Tylko dlaczego ci poloniści byli niekonsekwentni? Zmiękczenie jednych słów uznali za poprawne, inne nie. Czym się kierowali? Swoim "a bo ja tak myślę"? Kociokwik.
© 2010-2016 by Creative Media
×