Przejdź do komentarzyUcieczka
Autor
Gatunekhistoryczne
Formaproza
Data dodania2020-07-12
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń293

Coraz częściej nasi wermachtowcy strzelają w okna z automatów. Nad Wulzburgiem przelatują eskadry amerykańskich samolotów, coraz wścieklejsi i jeszcze bardziej podli robią się nasi unterzy. Teraz już wielu myśli o rychłym końcu wojny. Z pewnością będzie to najstraszniejszy moment w życiu obozu. Bezwzględnie wcześniej należałoby opracować jakąś jedną wspólną strategię ocalenia, dlatego obie podziemne organizacje więzienia postanawiają się spotkać. Ale - jak?


Ponownie z pomocą przychodzi nasza pełna animuszu, waleczna młodzież. Po naradzie z kapitanami statków Szuliepnikow zaproponował Swirinowi dorobić klucze i spróbować otworzyć ciężkie, okute żelazem drzwi, wiodące do korytarza i pomieszczeń naszych oficerów. Prowadziły one na drugą stronę zamku, i nikt ich nie ochraniał. Przy jedynym wejściu, z jakiego korzystali jeńcy wojenni, zawsze stał dyżurny wartownik z automatem. Giermańcom do głowy nie przyszło, że te tylne drzwi, zamknięte na potężny klucz, mogą przecież przez kogoś zostać kiedyś otwarte!


Jednak tak się właśnie stało, i, korzystając z nich, nasz kapitan Dalk na kilka dosłownie minut spotkał się z generałem Muzycienko. Pośpieszny uścisk dłoni, krótka rzeczowa rozmowa. Na sentymenty nie ma czasu.


- Nasze obozowe rygory nie pozwalają na swobodniejsze manewry, jak byśmy tego chcieli. Nie wypuszczają nas za bramę, przez całą dobę trzymają przy nas wewnętrzną wartę, cały czas śledzą każdy nasz ruch, jednak w razie likwidacji obozu musimy działać razem - wy i my. Sporządźmy wspólny plan samoobrony. My-oficerowie będziemy dowodzić naszemu powstaniu. Ten uzgodniony ostatecznie plan prześlemy wam już wkrótce. Czasu chyba wiele nie ma, - mówi Muzycienko.

- Jesteśmy gotowi, - kiwa na to głową Dalk, - ale proszę uwzględnić szczególną charakterystykę naszego obozu. Nie śpieszmy się. Będziemy informować was o wszelkich zmianach, jakie tylko zauważymy. Ważne, by nie przegapić odpowiedniej chwili, ale pośpiech również jest niebezpieczny. Niepotrzebnie stracić możemy wielu ludzi.

- Postaramy się wszystko dokładnie przewidzieć i rozpracować. Przekazujcie więcej informacji. Pora się rozejść. Do widzenia.


Niewidzialne, jeszcze mocniejsze nici wiążą obie połowy więzienia. Podobne spotkania marynarzy i wojskowych zaczęły się powtarzać. Szuliepnikow i Swirin kilka razy potem przechodzili tam do nich tym samym wejściem i przenosili produkty, przekazywali wiadomości, uściślali wspólne stanowisko i plany, wypełniając rozkazy naszego podziemia. Jedynie oni jako arbajtdinstowcy, swobodnie poruszający się po całym zamku, bez budzenia podejrzeń mogli cudem wręcz podtrzymywać te nasze bardzo niebezpieczne więzi.



...................................................................................................................................................................



Któregoś dnia nasz dyżurny obserwator o sokolim oku, stojąc przy zamalowanym oknie, zameldował:


- Chłopaki, do obozu przywieźli jakiegoś oficera, lotnika z pagonami podpułkownika i gwiazdą Bohatera Związku Radzieckiego!


Coś niebywałego! Hitlerowcy zawsze zrywali z wojskowych wszystkie ich dystynkcje i odznaczenia!

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×